Dziecko boi się piłki na siatkówce: co robić? | Koach
Otwórz aplikację
Baza wiedzy · Siatkówka młodzieżowa

Dziecko boi się piłki na siatkówce: co robić?

Dziecko, które odwraca głowę w momencie nadlatywania piłki, nie jest ani leniwe, ani niezainteresowane. Strach przed piłką to problem, którego można się oduczyć, i ma przewidywalne rozwiązanie — pod warunkiem że nie próbujesz go zagadać dopingiem. Oto co widzisz, skąd to się bierze i jak rozwiązać to w kilka tygodni.

Czas czytania: 6 min

Jak odróżnić strach od błędu technicznego

Dziecko, które jeszcze nie opanowało techniki, spóźnia się, ale cały czas idzie do piłki. Dziecko, które się boi, robi coś innego: odwraca głowę, zaciska oczy, w ostatniej chwili robi krok w tył albo wyrzuca ręce z otwartymi dłońmi w stronę piłki — to odruch obronny, nie ruch siatkarski. Często widać to też po tym, gdzie staje: dziecko regularnie wybiera rząd, do którego piłka nie dolatuje, albo zbyt długo stoi przy bidonie.

Zwróć też uwagę na to, czego nie ma. Dziecko, które po prostu jeszcze nie umie, woła: "czekaj, jeszcze raz!" Dziecko, które się boi, nie woła nic.

Trzy przyczyny, trzy różne rozwiązania

W praktyce zwykle działają dwie albo trzy naraz. Zapytaj dziecko wprost: "co jest najgorsze, to że leci szybko, czy to, że leci wysoko?" Ośmiolatki zaskakująco dobrze to nazywają.

Drabinka: od miękko i wolno do prawdziwej gry

Strach znika przez powtarzane doświadczenia, w których nic złego się nie dzieje. Pracuj więc drabinką i wchodź szczebel wyżej dopiero wtedy, gdy osiem na dziesięć piłek wychodzi dobrze. Blok pięciu minut na trening w zupełności wystarczy.

  1. Toczenie i łapanie. Miękka piłka po podłodze, dziecko ją łapie. Celem nie jest technika, tylko dotknięcie piłki bez napięcia.
  2. Rzut łukiem z trzech metrów, łapanie. Ty rzucasz miękko i wysoko. Dziecko łapie oburącz przed sobą.
  3. Rzut łukiem, odbicie sposobem dolnym. Ta sama odległość, teraz zamiast łapania odbicie.
  4. Zwykła piłka, miękki rzut. Dopiero tutaj przechodzisz z miękkiej piłki na meczową.
  5. Z prawdziwej akcji. Dziecko gra w małej grze, ale przeciwna strona może posyłać piłkę wyłącznie sposobem dolnym.
Ekran notatek w aplikacji Koach z krótkimi obserwacjami przy każdym zawodniku po treningu
Dwa słowa na trening wystarczą, żeby po sześciu tygodniach zobaczyć, czy naprawdę się posuwa.

Co mówić, a czego lepiej nie

"Nie bój się" nie pomaga, bo potwierdza, że jest się czego bać, i nie daje żadnej wskazówki. "No weź, to tylko piłka" jest jeszcze gorsze: zamienia normalną reakcję w wadę charakteru. Działa nagradzanie kroku zamiast wyniku: "zostałaś na miejscu, dokładnie tak" — nawet jeśli piłka spadła obok. Nagradzaj więc ruch w stronę piłki, a nie udane przyjęcie. Daj do tego rolę, która trzyma dziecko w grze niezależnie od wszystkiego: liczący punkty, podający piłki albo zawodnik wprowadzający piłkę do akcji. Dzięki temu niegranie nigdy nie kosztuje twarzy.

Krótka notatka przy każdym dziecku po treningu jest tu na wagę złota, bo postęp idzie małymi krokami, o których w danej chwili zapominasz. W Koach jedna linijka przy zawodniku zapisuje, czy w tym tygodniu odważył się wejść w piłkę, czy znów się cofnął. Sześć takich linijek obok siebie mówi ci dokładnie, czy twoje podejście działa — i daje ci coś konkretnego na rozmowę z rodzicami, o czym więcej w ustaleniach z rodzicami przy bocznej linii.

Pięć rzeczy, których nigdy nie rób

Ile to trwa i kiedy podnosić poprzeczkę

Licz na cztery do ośmiu tygodni przy bloku pięciu minut na trening, a nie na jeden trening. Jeśli po dwóch miesiącach nie widzisz żadnego ruchu albo strach pojawia się też poza halą — płacz przy przebieraniu, ból brzucha w dni treningowe, niechęć do wyjścia z domu — to już nie jest problem siatkarski. Porozmawiaj wtedy spokojnie z rodzicami i trzymaj to w małej skali: często wystarczy tymczasowo zmieniona rola albo grupa o mniejszym tempie. Jak wyłapać taki sygnał na czas u dzieci, które mało mówią, opisujemy w treningu mentalnym w siatkówce.

Częste pytania

Czy dziecko wyrasta ze strachu przed piłką samo z siebie?

Czasem tak, ale zwykle nie bez zmiany podejścia. Dzieci, które dalej uciekają przed piłką, budują przy okazji błędną technikę i unikają coraz większej liczby sytuacji. Kilka minut ukierunkowanej pracy na treningu daje o wiele więcej niż czekanie.

Czy miękka piłka naprawdę pomaga, czy to owijanie w watę?

Pomaga w sposób wymierny. Lżejsza piłka leci wolniej i nie boli, więc dziecko odważa się podnieść ręce na czas. Gdy tylko wychodzi to osiem razy na dziesięć, przechodzisz na zwykłą piłkę — to etap przejściowy, a nie stan docelowy.

Czy powinienem powiedzieć o tym grupie?

Nie. Potraktuj to jak zwykłe indywidualne dostosowanie, dokładnie tak samo, jak wysokiemu zawodnikowi dajesz co innego niż niskiemu. Im mniej uwagi to dostanie, tym szybciej zniknie.

Wypróbuj sam w Koach

Mniej administracji, więcej trenowania.

Zacznij z Koach