Ćwiczenia siatkówki plażowej dla drużyny halowej | Koach
Otwórz aplikację
Baza wiedzy · Treningi

Ćwiczenia siatkówki plażowej dla drużyny halowej

Gdy tylko kończy się sezon halowy, część trenerów staje nagle przed ośmioma tygodniami piasku bez żadnego planu. W internecie znajdziesz albo luźne plażowe zabawy, albo materiał dla par, które przez cały rok nie robią nic innego. Ty potrzebujesz czegoś innego: ćwiczeń, które biorą się za problemy twojej drużyny halowej, w środowisku, w którym nikt się nie schowa. Oto to lato, rozpisane.

Czas czytania: 8 min

Co piasek za ciebie rozwiązuje — a czego nie

Piasek nie jest miłą odmianą, tylko przyrządem pomiarowym. Trzy rzeczy, które w hali uwidaczniasz z wielkim trudem, w piasku dzieją się same. Raz: słaba praca nóg jest natychmiast karana. Kto w hali ratuje jeszcze piłkę wyciągniętym ramieniem, bo podłoga współpracuje, w miękkim piasku po prostu nie zdąży. Dwa: w grze dwa na dwa nikt się nie schowa. Nie ma libero, które przejmie trudną zagrywkę, ani rozgrywającego, który zawsze zagra drugą piłkę — twój środkowy musi przyjmować, a przyjmujący musi wystawiać. Trzy: czterech zawodników na jednym boisku dotknie piłki w pół godziny częściej niż dwunastu przez cały trening w hali.

Czego piasek nie rozwiązuje: timingu bloku przy halowej prędkości, rotacji i wszystkiego, co wiąże się z systemem sześciu zawodników. Licz się więc z tym, że w pierwszych tygodniach nowego sezonu halowego stracisz dwa, trzy treningi na odzyskanie prędkości i rotacji. Samych różnic w przepisach i wymiarach tu nie powtarzam: masz je w komplecie w tekście siatkówka halowa a plażowa, a ten artykuł czytasz raz, zanim wyjdziesz na plażę.

Najpierw praca nóg, dopiero potem ćwiczenia

Jeśli masz zrobić jedną rzecz źle na pierwszym treningu w piasku, będzie to rozpoczęcie od razu od gry: twoi zawodnicy przez godzinę wykonują wtedy halową pracę nóg na podłożu, które na to nie pozwala, i zapamiętują głównie, że plaża jest ciężka i frustrująca. Poświęć pierwsze dwie sesje dziesięć minut na przemieszczanie się. To się zmienia:

Forma rozgrzewkowa, która obejmuje to wszystko: cztery pachołki w kwadracie trzy na trzy metry, zawodnik w środku. Ty wskazujesz pachołek, on przemieszcza się do niego krokami dostawnymi, dotyka go i wraca. Trzydzieści sekund pracy, trzydzieści przerwy, cztery rundy na zawodnika — a potem ta sama forma, ale we wskazanym kierunku rzucasz piłkę.

Trening w piasku na 75 minut, blok po bloku

Sesja w piasku jest krótsza niż twój trening w hali i nie jest to luksus, tylko konieczność. Oto układ, który sprawdza się przy grupie ośmiu do dwunastu zawodników halowych na dwóch boiskach:

Program treningu w aplikacji Koach z ponumerowanymi blokami, kategorią i czasem trwania każdego bloku
Rozpisz sesję w piasku jako bloki z czasami: w piasku przeciąganie treningu nie jest drobnym grzechem, tylko bezpośrednią przyczyną bólu łydek.

Pierwsze dwa treningi w piasku utrzymaj na sześćdziesięciu minutach zamiast siedemdziesięciu pięciu, nawet jeśli wszyscy są w formie. I zachowaj układ jako szablon — w Koach jako program treningu z czasami przy blokach, na papierze równie dobrze. Przez osiem tygodni poprowadzisz tę sesję sześć razy, zmieniając tylko akcenty, i nie chcesz jej za każdym razem wymyślać od nowa.

Trzy ćwiczenia na przyjęcie pod presją

To jest sedno twojego lata: w piasku nikt nie schowa się za drugim przyjmującym, przez co każde ćwiczenie przyjęcia staje się automatycznie uczciwe.

  1. Jeden przyjmujący, pół boiska. Jeden zawodnik stoi sam na połowie boiska, jeden zagrywa z drugiej strony, jeden łapie przy siatce w miejscu, w którym powinno wylądować przyjęcie. Dziesięć zagrywek, cel: osiem na dziesięć w promieniu dwóch metrów wokół łapiącego, potem zmiana. Cała szerokość boiska należy do przyjmującego, więc każda zagrywka, do której nie zdąży, jest problemem przemieszczania — nie problemem technicznym. Powiedz to rozróżnienie głośno; w hali zawodnicy prawie nigdy nie dostają na ten temat informacji zwrotnej.
  2. Krótka-długa, dwie piłki pod rząd. Rzucasz albo zagrywasz piłkę 1 krótko przy siatce, a gdy tylko przyjmujący ją zagra, leci piłka 2 głęboko w róg. Sześć serii po dwie piłki na zawodnika, potem zmiana — licz się z tym, że zawodnik będzie po tym naprawdę wykończony. Punkt trenerski: po piłce 1 nie wolno mu zostać w miejscu i patrzeć, gdzie leci jego przyjęcie.
  3. Przyjęcie i druga piłka. Dwóch zawodników na połowie boiska. Zawodnik A przyjmuje zagrywkę, zawodnik B wystawia, zawodnik A łapie wystawę. Zaraz potem kolejna zagrywka. Pięć minut na rolę. To trenuje plażowy łańcuch, którego zawodnicy halowi nigdy nie wykonują: przyjąć, wstać, a potem samemu być atakującym. Bezlitośnie obnaża też, kto po swoim przyjęciu gubi piłkę z oczu — najczęstszy brak, jaki zabierzesz ze sobą z powrotem do hali, gdzie chowa się za porządną platformą z przedramion.

Rozbieg: dwa kroki zamiast trzech

Rozbieg to element, na którym zawodnicy halowi rozbijają się w piasku najmocniej. Rytm trzech kroków nie działa: pierwszy, przyspieszający krok nie daje w miękkim piasku prędkości, a jedynie kosztuje energię. W piasku podchodzisz dwoma krokami, stawiasz obie stopy niemal jednocześnie i wypychasz się w górę z głębszego, wolniejszego ugięcia kolan. Kto zna trzykrokowy rytm z hali, musi go świadomie oduczyć, a potem znów nauczyć — jak ten rytm ma wyglądać w hali, opisuje tekst rozbieg do ataku.

  1. Dziesięć wyskoków bez piłki, dziesięć z piłką. Z miejsca, cztery metry od siatki: dwa kroki, odbicie obunóż, ramiona w górę, lądowanie na dwie stopy. Najpierw dziesięć razy bez piłki, potem dziesięć razy z piłką wysoko podrzuconą przez partnera z boku. Dwie serie na zawodnika. Patrz wyłącznie na stopy, nie na uderzenie.
  2. Atak z wystawy, która nie jest dobra. Rozgrywający celowo wystawia metr za bardzo na zewnątrz albo zbyt blisko siatki. Atakujący musi sam wybrać: przełożyć nad wyobrażonym blokiem, mocno przez ręce albo odłożyć piłkę po przekątnej. Osiem piłek na zawodnika. W parze rzadko dostajesz wystawę, jakiej chciałeś, więc to nie jest ćwiczenie karne, tylko normalna sytuacja; zawodnicy, którzy nauczą się tu, że słaba wystawa nadal daje punkt, mniej forsują w hali.

Jedno ćwiczenie blokowe wystarczy

Nie oczekuj po lecie na plaży postępu w bloku, ale jedna forma powinna się w nim znaleźć — trenuje decyzję, która obowiązuje w hali tak samo.

  1. Blok i wycofanie. Jeden zawodnik przy siatce, ty stoisz po drugiej stronie z piłkami. On wybiera, zanim dotkniesz piłki, którą połowę zamyka, i mówi to głośno („linia”). Ty bijesz albo kiwasz: dotknie piłki, świetnie; kiwniesz nad nim, musi wylądować, obrócić się i mimo wszystko piłkę wybronić. Osiem powtórzeń, potem zmiana. W piasku prawie nie przemieszczasz się wzdłuż siatki, więc decyzja przed atakiem jest wszystkim — dokładnie to, co blokującym halowym wychodzi najgorzej.

Więcej pracy blokowej to zmarnowane obciążenie skokowe: wyskok w piasku jest drogi, wydaj te wyskoki na atak.

Wystawa i zagrywka: co dzieje się z twoimi ćwiczeniami

Odbicie sposobem górnym jest na plaży oceniane znacznie surowiej niż w hali: każdy obrót i każde podwójne dotknięcie przy wystawie jest odgwizdywane. Dla twoich ćwiczeń oznacza to dwie rzeczy. Po pierwsze: przez pierwsze tygodnie każ zawodnikom wystawiać drugą piłkę sposobem dolnym. Czuć się to będzie nieporadnie, ale daje wysokość i piłkę nad atakującym, a przy okazji od razu zdejmuje dyskusję o palcach. Po drugie: jeśli już wystawiają sposobem górnym, wymaganie brzmi „prosto na atakującego, barki ustawione kwadratowo za piłką, żadnego skrętu tułowia” — postaw obok partnera, który woła „skręt”, gdy tylko barki zaczynają się obracać. Czym technicznie jest czysta wystawa, opisuje tekst odbicie sposobem górnym; w piasku stosujesz tę samą technikę przy mniejszym marginesie.

Zagrywka zmienia się przez coś, czego w hali nigdy nie doświadczasz: wiatr. Zrób z tego stały blok dziesięciu zagrywek z każdej strony i każ zawodnikom mówić głośno, co zmieniają. Zasady kciuka: wiatr w plecy pozwala piłce nieść dalej, więc zagrywasz płasko nad siatką i celujesz w przednią połowę boiska; wiatr w twarz zatrzymuje piłkę i sprowadza ją wcześniej w dół, więc bijesz mocniej i głębiej; wiatr boczny zakrzywia piłkę szybowaną, więc celujesz pół metra pod wiatr. Zmienia się też coś taktycznie: przy dwóch zawodnikach słabszy przyjmujący nie ma się gdzie schować, więc zagrywasz na tego, kto właśnie atakował i musi jeszcze wrócić, albo krótko za siatkę. Jak zbudować takie celowanie, opisuje tekst taktyka zagrywki — myślenie jest to samo, różnią się tylko cele.

Dwa na dwa: forma, o którą w tym wszystkim chodziło

Wszystko powyżej jest przygotowaniem do tego dwudziestominutowego bloku. Dwa na dwa nie jest mniejszą wersją szóstki: to forma, w której każdy zawodnik w każdej akcji podejmuje decyzje, które w hali zostawia komuś innemu. Trzy działające warianty:

Podczas tego bloku prawie nie coachuj: dwa na dwa koryguje się samo, bo kto podejmie złą decyzję, przegrywa akcję. Zachowaj uwagi na zmianę stron, po jednej rzeczy na parę.

Sedno: wychodzisz na piasek nie po to, żeby zrobić z zawodników plażowiczów, tylko po to, żeby przez osiem tygodni stawiać swoich halowców w sytuacjach, w których muszą decydować sami. Każde ćwiczenie powyżej rozpoznasz po tej samej cesze — nie stoi obok nikt, kto mógłby przejąć robotę.

Obciążenie: łydki, dwugłowe uda i droga powrotna do hali

Pierwszy trening w piasku jest najgroźniejszy i nie dlatego, że zawodnicy przesadzają. Piasek obciąża łydki i ścięgno Achillesa w sposób, którego żaden trening halowy nie naśladuje: każdy krok zaczyna się odbiciem z palców bez tego, żeby podłoże odepchnęło z powrotem. Dwa do trzech dni solidnych zakwasów w łydkach po pierwszej sesji to norma. Ból w pięcie albo tuż nad nią, który po tygodniu wraca przy każdym odbiciu, normą nie jest — wtedy ten zawodnik idzie do fizjoterapeuty, a nie na plażę. Ciężej pracują też mięśnie dwugłowe uda, bo przyspieszanie w piasku trwa dłużej.

Praktycznie oznacza to: pierwszy tydzień dwie sesje po sześćdziesiąt minut z co najmniej dwoma dniami przerwy, drugi i trzeci tydzień pełne siedemdziesiąt pięć minut, a dopiero potem turnieje albo długie popołudnia. W gorące dni nie graj boso na piasku, którego sam nie utrzymasz w dłoni przez dwie sekundy. Zawodnikom z istniejącymi dolegliwościami kolan pozwól grać w formach gry, ale ograniczaj wyskoki; w piasku dawkuje się to łatwo i niepostrzeżenie.

Odwrotne ostrzeżenie jest co najmniej równie ważne i systematycznie się o nim zapomina. Po ośmiu tygodniach piasku twoi zawodnicy nauczyli się lądować na podłożu, które wszystko amortyzuje. Pierwszy trening halowy po tym to twarda podłoga i te same wyskoki, i jest to dokładnie ten moment, w którym protestują ścięgna kolan. Buduj obciążenie skokowe przez pierwsze dwa tygodnie w hali: żadnego bloku, ataku i treningu mocy skokowej w tym samym tygodniu, a w pierwszym tygodniu najwyżej połowa zwykłej liczby powtórzeń ataku. Co jeszcze systematycznie ustawiasz, żeby wyprzedzić przeciążenia, opisuje tekst prewencja urazów w siatkówce. Kiedy twój sezon halowy się kończy i znów zaczyna, zależy od związku, więc licz wstecz od daty z własnego kalendarza rozgrywek: ostatnie dwa tygodnie w piasku to tygodnie, w których obciążenie już zmniejszasz.

Częste pytania

Jak często mogę wyprowadzać drużynę halową na piasek?

Raz do dwóch razy w tygodniu wystarcza większości drużyn klubowych, przy czym między pierwszymi dwiema sesjami powinny być co najmniej dwa dni przerwy. Częściej jest w porządku, gdy łydki się przyzwyczają, ale zysk leży w jakości gry dwa na dwa, a nie w liczbie godzin.

Czy ćwiczenia plażowe da się robić na zwykłym boisku, gdy nie ma piasku?

Formy gry tak, pracę nóg nie. Dwa na dwa na połowie hali daje ten sam zysk „nikt się nie schowa”, ale odpada korygujący wpływ na przemieszczanie się i odbicie. Trawiaste boisko jest znośną alternatywą dla form gry, z tą samą zasadą: żadnych kroków skrzyżnych i wcześniejsze zatrzymanie.

Czy te ćwiczenia nadają się także dla młodzieży?

Tak, z dwiema zmianami: skróć sesję do czterdziestu pięciu, sześćdziesięciu minut i obniż siatkę, bo w piasku wyskakuje się niżej. U młodszych zawodników pracuj na mniejszych boiskach i z większą liczbą par naraz, żeby akcje były krótkie i nikt długo nie stał w słońcu.

Czy moja drużyna pogorszy się w hali po lecie na plaży?

W dwóch punktach przejściowo tak: trzykrokowy rytm rozbiegu i timing bloku przy halowej prędkości muszą wrócić, a to kosztuje dwa do trzech treningów. W zamian zawodnicy lepiej przyjmują pod presją, odważniej padają i samodzielniej podejmują decyzje.

Ilu zawodników potrzebuję minimalnie na sensowny trening w piasku?

Czterech wystarczy na pełnoprawną sesję: dwa na dwa na jednym boisku z rotacją wewnątrz ćwiczeń. Przy ośmiu do dwunastu zawodnikach na dwóch boiskach program powyżej działa najpłynniej; powyżej dwunastu potrzebujesz trzeciego boiska, bo inaczej więcej zawodników czeka, niż gra.

Wypróbuj sam w Koach

Mniej administracji, więcej trenowania.

Zacznij z Koach