Ile kosztuje siatkówka miesięcznie? Rachunek za cały sezon
Pytasz w klubie, ile kosztuje siatkówka, i dostajesz jedną liczbę: składkę. Cztery miesiące później masz za sobą także buty, wpłatę do kasy drużynowej, jeden dzień turniejowy i jakieś dziesięć przejazdów na mecz wyjazdowy. Dopiero to wszystko razem jest tym, ile kosztuje ten sport, i nikt ci tego nie przelicza. Tutaj stoi kompletny rachunek, razem z pozycjami, o których rzadko wspomina się z góry.
Siatkówka to nie jeden rachunek, tylko pięć
Ten artykuł jest o tym, ile sport kosztuje członka klubu albo rodzinę: o składce i o wszystkim wokół niej. Nie o aplikacjach, abonamentach czy oprogramowaniu — ile kosztuje sam Koach, opisuje ile kosztuje Koach. A pierwszy krok to zrozumienie, że nie ma jednej kwoty, tylko pięć różnych strumieni, które trafiają do ciebie w różnych momentach roku:
- Członkostwo. Składka klubowa. Raz albo dwa razy w roku, czasem w ratach.
- Udział w rozgrywkach. Opłata związkowa i licencja zawodnika. Czasem wliczona w składkę, czasem osobna pozycja na rachunku.
- Sprzęt. Buty, nakolanniki, ewentualnie strój. Szczyt w pierwszym roku, potem głównie wymiana.
- Koszty drużynowe. Kasa drużynowa, wpisowe na turniej, impreza na zakończenie, fundusz na stroje. Małe za każdym razem, zaskakująco duże po zsumowaniu.
- Dojazdy. Na treningi i na mecze wyjazdowe. Pozycja, którą jednym dobrym ustaleniem najłatwiej zmniejszasz o połowę.
Wiele porównań między dyscyplinami albo między klubami wychodzi krzywo, bo patrzy się wyłącznie na pierwszy strumień. Klub z niską składką i sześcioma obowiązkowymi dniami turniejowymi może wyjść drożej niż klub, który prosi o wszystko w jednej kwocie.
Składka: dlaczego ta sama gra w jednym klubie kosztuje dwa razy tyle
Wysokość składek rozjeżdża się ogromnie i nie jest to przypadek. Pięć rzeczy odpowiada za praktycznie całą różnicę, a wszystkie pięć można wypytać w jednej rozmowie telefonicznej:
- Ile kosztuje hala. Klub, który dostaje od gminy korzystną stawkę, jest strukturalnie tańszy niż klub wynajmujący komercyjnie. W wielu klubach to największa pozycja w budżecie.
- Czy trener jest opłacany. Wolontariusz albo trener z licencją i wynagrodzeniem to na drużynę i sezon różnica rzędu setek, a w przeliczeniu na jednego członka rzędu dziesiątek.
- Ile godzin trenujecie. Dwa razy po półtorej godziny tygodniowo to dosłownie dwa razy tyle godzin hali co raz po półtorej.
- Jak pełne są drużyny. Hala, zgłoszenie do rozgrywek i trener kosztują tyle samo przy siedmiu członkach co przy czternastu. Klub z półpustymi drużynami musi prosić o więcej od osoby.
- Czy gra się w rozgrywkach. Godziny meczowe, zgłoszenie i osoby funkcyjne siedzą tylko w stawce ligowej. Dlatego rekreanci prawie wszędzie płacą mniej; co dostają w zamian, opisuje trening z rekreantami.
To, co jest normalną kwotą, różni się w zależności od kraju, gminy i klubu — nie istnieje stawka krajowa, a europejska średnia nie mówi nic o twoim klubie. To, co sprawdza się wszędzie: młodzież płaci mniej niż seniorzy, rekreanci mniej niż zawodnicy ligowi, a dwa kluby w tym samym regionie mogą się mocno różnić, bez tego, żeby jeden był lepszy od drugiego. Jedyna kwota, z której masz pożytek, stoi na stronie ze składkami albo w regulaminie twojego własnego klubu. Chcesz porównywać? Poproś dwa albo trzy kluby w okolicy o kwotę całkowitą i połóż obok nich pięć czynników powyżej.
Dopytaj od razu o dwie rzeczy, które później kosztują pieniądze. Raz: kiedy jest pobierana — jednorazowo we wrześniu, w dwóch ratach czy miesięcznie? Dwa: co się dzieje, jeśli zrezygnujesz w połowie? W wielu klubach członkostwo biegnie na cały sezon i płacisz za cały rok, również wtedy, gdy dziecko odpadnie w styczniu: hala i zgłoszenie drużyny są wtedy już opłacone. Jeśli to twoja sytuacja, przeczytaj najpierw, co stoi za tą chęcią rezygnacji — trzytygodniowa przerwa bywa tańsza niż wypisanie się.
Opłata związkowa i licencja: część, która nie należy do klubu
Kto gra w rozgrywkach, jest zwykle także zrzeszony w związku — w Polsce w strukturach Polskiego Związku Piłki Siatkowej i związków wojewódzkich. Związek liczy zazwyczaj dwie rzeczy: opłatę od członka i zgłoszenie od drużyny. Czy ta kwota stoi osobno na twoim rachunku, czy jest po cichu wliczona w składkę, różni się w zależności od klubu — i to właśnie utrudnia porównywanie klubów, bo jeden rachunek wygląda wtedy na wyraźnie droższy, choć dostajesz dokładnie to samo.
Do tego wiele związków prowadzi licencję zawodnika albo kartę zgłoszeniową, czasem ze zdjęciem, czasem jednorazową, a czasem odnawianą co rok. Wysokość, okres ważności i to, czy jest obowiązkowa, różnią się w zależności od związku; sprawdź to na stronie swojego związku albo zapytaj w ewidencji członków. Kto nie zdąży na czas, w zasadzie nie może grać — a pilnowanie tego jest zresztą klasycznym zadaniem kierownika drużyny.
Praktyczne pytanie, które zadajesz, nie brzmi więc „ile kosztuje związek”, tylko: czy opłata związkowa stoi osobno na moim rachunku, czy siedzi w składce, i czy licencja dochodzi jeszcze do tego? Grupy rekreacyjne często grają poza związkiem. To oszczędza pieniądze, ale oznacza też brak oficjalnych rozgrywek i czasem inny zakres ubezpieczenia.
Sprzęt: jednorazowo i mniej, niż myślisz
Sprzęt to pozycja, której rodzice boją się najbardziej, a która w praktyce okazuje się łagodna. Na pierwsze miesiące wystarczą czyste buty halowe z przyczepnością, strój sportowy i bidon; nakolanniki robią się przydatne dopiero wtedy, gdy naprawdę zaczyna się schodzić do podłogi. Strój klubowy w wielu klubach dostaje się w użyczenie. Kompletna lista z orientacyjnymi cenami dla każdego elementu stoi w tekście o tym, czego twoje dziecko potrzebuje na pierwszy trening, razem z odpowiedzią na pytanie o nakolanniki.
Jedna rzecz, której tam nie ma, a dla rachunku rocznego ma znaczenie: u rosnących dzieci sprzęt nie jest pozycją jednorazową. Rozmiar buta się zmienia, a but halowy, który robi się za mały, ląduje w szafie długo przed tym, zanim się zużyje. Przy młodzieży licz się więc co roku albo co dwa lata z parą butów i wpisz tę kwotę do budżetu sezonowego z góry, zamiast traktować ją jako niespodziankę. U dorosłych para butów halowych przy grze raz w tygodniu wytrzymuje często kilka sezonów.
Pozycje, których nie ma na stronie ze składkami
To jest ta część, w której rachunek w praktyce rośnie i o której kluby rzadko mówią z góry — nie ze złej woli, tylko dlatego, że te pieniądze nigdy nie przechodzą przez skarbnika. Co możesz spotkać w przeciętnym sezonie:
- Kasa drużynowa. Stała kwota od zawodnika na picie po meczu, piłkę drużynową, drobny upominek dla trenera. Drużyna ustala tę kwotę sama, więc pytaj o nią kierownika drużyny, a nie skarbnika.
- Wpisowe na turniej. Udział w turnieju kosztuje wpisowe, czasem od drużyny, a czasem od zawodnika. Co się składa na taki dzień, opisuje planowanie turnieju siatkarskiego.
- Fundusz na stroje. Niektóre kluby proszą o roczną wpłatę za strój, który masz w użyczeniu, zamiast o kwotę na jego zakup.
- Wpłata zamiast pracy społecznej albo wykupienie dyżuru. Wiele klubów wiąże z członkostwem jakieś zadanie i liczy kwotę, jeśli go nie wykonasz. Zapytaj wprost, jak to działa w twoim klubie; czasem chodzi o solidną sumę.
- Jednorazowe wpisowe przy zapisaniu się, a czasem opłata administracyjna przy płatności w ratach.
- Impreza na zakończenie albo wyjazd drużynowy na koniec sezonu.
- Kursy i kary: kurs dla osób liczących albo kurs sędziowski, który klub refunduje albo nie, a w niektórych klubach kara za niestawienie się na przydzielonym dyżurze.
Zapytaj więc przed zapisaniem się o jedną rzecz mailem: o zestawienie wszystkich obowiązkowych wpłat obok składki, na ten sezon. Klub, który nie umie odpowiedzieć na to w dwóch linijkach, sam tego nie wie — i wtedy już wiesz, że w marcu coś dojdzie.
Dojazdy: pozycja, której nikt nie sumuje
Transport nie stoi na żadnej stronie ze składkami, a przy drużynie ligowej potrafi być jedną z większych pozycji. Za to da się go policzyć co do kilometra i dokładnie to trzeba zrobić, zanim machniesz na niego ręką jak na drobne.
Policz to na przykładowej drużynie młodzieżowej. Załóżmy: jedenaście meczów wyjazdowych w sezonie, średnio 25 kilometrów w jedną stronę, czyli 50 kilometrów tam i z powrotem — razem 550 kilometrów. Ile kosztuje cię kilometr, różni się mocno w zależności od kraju, samochodu i ceny paliwa, więc weź własną stawkę: spalanie na sto kilometrów razy cena litra, podzielone przez sto, a jeśli chcesz liczyć uczciwie, dołóż opony i serwis. Pomnóż tę stawkę przez 550 i masz pozycję „dojazdy na mecze” za cały sezon. Jeździ drużyna według stałego grafiku i dzieli się tym czworo rodziców? Wtedy płacisz mniej więcej jedną czwartą tej kwoty. Ta różnica nie siedzi w sporcie, tylko w jednym ustaleniu.
Do tego dochodzi dojazd na treningi. Dwa razy w tygodniu, 34 tygodnie, sześć kilometrów tam i z powrotem to ponad 400 kilometrów na sezon — przy tej samej stawce jeszcze raz spory kawałek pozycji meczowej, chyba że dziecko jedzie rowerem albo zabiera je koleżanka z drużyny. Przy dziecku, które dojedzie rowerem, cała ta pozycja znika; przy drużynie grającej w rzadko zaludnionym regionie, z wyjazdami po pięćdziesiąt kilometrów w jedną stronę, pozycja meczowa się podwaja.
Dwie rzeczy sprawiają, że ta pozycja robi się do opanowania. Po pierwsze: na starcie sezonu policz w kalendarzu drużyny mecze wyjazdowe i ich odległości, żebyś wiedział, na co się piszesz. W Koach stoi cały terminarz z halą i adresem przy każdym meczu, więc to zsumowanie zajmuje pięć minut. Po drugie: zapisz jazdy w stałym grafiku, zamiast ustalać je z tygodnia na tydzień — wtedy każdy jedzie mniej więcej równie często, zobacz kto jedzie na mecz wyjazdowy.
Od kwoty za sezon do kwoty na miesiąc: rachunek
Teraz można to zsumować. Dwa przykłady, ale bez moich kwot: składka w twoim klubie, cena butów w twoim sklepie i stawka za kilometr twojego samochodu to jedyne liczby, które w tym rachunku cokolwiek znaczą. Weź kartkę, wypisz pozycje pod sobą i wstaw własne kwoty — metoda jest tu ważniejsza niż jakikolwiek przykładowy wynik.
Przykład 1 — dwunastolatek, rozgrywki ligowe, drugi sezon: pięć pozycji jedna pod drugą.
- Składka klubowa prosto ze strony twojego klubu albo z regulaminu — kwota za cały sezon, nie za miesiąc.
- Opłata związkowa i licencja zawodnika, o ile są liczone osobno, a nie w składce.
- Sprzęt na ten rok: w drugim sezonie zwykle tylko nowe buty halowe, bo noga urosła, a nakolanniki wytrzymują jeszcze rok.
- Kasa drużynowa i jeden dzień turniejowy — kwotę zna kierownik drużyny, a nie skarbnik.
- Dojazdy: twój udział przy dzielonym grafiku, czyli wynik z poprzedniego rozdziału podzielony przez liczbę rodziców, którzy wożą.
Suma tych pięciu pozycji to twój rachunek za sezon. Tę jedną kwotę możesz wyrazić na trzy sposoby, a każdy z nich daje zupełnie inne wrażenie:
- Na dwanaście miesięcy: suma podzielona przez 12. To liczba pasująca do domowego budżetu, w którym odkładasz przez cały rok, także latem.
- Na miesiące, w których się gra (mniej więcej od września do maja, choć start różni się w zależności od związku — zobacz, kiedy zaczyna się sezon siatkarski): suma podzielona przez 9. To jest to, co naprawdę wychodzi z miesięcznego budżetu, i wypada o jedną trzecią wyżej niż liczba powyżej.
- Na jedno wejście do hali: 34 tygodnie razy 2 treningi to 68 wieczorów, plus 22 mecze (jedenaście u siebie, jedenaście na wyjeździe), czyli około 90 razy. Suma podzielona przez 90.
Przykład 2 — dorosły rekreant, raz w tygodniu, bez rozgrywek: pozycji jest mniej i wszystkie są mniejsze. Składka rekreacyjna zamiast ligowej, brak opłaty związkowej i licencji, mała kasa drużynowa, żadnych turniejów, a buty halowe przy jednym treningu tygodniowo wytrzymują trzy sezony — więc do rachunku rocznego wpisujesz jedną trzecią ich ceny, a nie całą. Dojazd to najwyżej droga na trening, często rowerem albo pieszo. Podziel tę sumę tak samo: przez dwanaście miesięcy, przez miesiące gry i przez jakieś 32 wieczory treningowe w sezonie.
W obu przykładach uderza to samo. Kwota miesięczna zawodnika ligowego wychodzi zwykle grubo ponad dwa razy wyższa niż rekreanta, podczas gdy cena jednego wejścia do hali leży u obu blisko siebie — u rekreanta bywa nawet wyższa. Bierze się to stąd, że duża część rachunku składa się z godzin w hali, a te płacisz za każdy raz, kiedy w niej stoisz. Wylicz tę liczbę dla własnej sytuacji, bo tylko nią porównasz siatkówkę uczciwie z innym sportem, z nauką pływania albo z karnetem na siłownię — tam różni się przede wszystkim to, jak często chodzisz, a nie ile kosztuje godzina.
Sedno: nie dziel kwoty za sezon przez dwanaście, tylko przez liczbę razy, kiedy naprawdę wchodzisz do hali. Rachunek, który rozłożony na miesiące wygląda groźnie, przy dziewięćdziesięciu treningach i meczach schodzi do ceny jednego wieczoru — i to jest liczba, którą uczciwie ważysz podwyżkę składki, drugi sport albo rezygnację.
Co obniża ten rachunek
Kwota jest mniej sztywna, niż się wydaje. Sześć rzeczy, które w praktyce zmieniają najwięcej:
- Fundusz albo program dopłat. W wielu krajach i gminach działają fundusze sportowe albo programy, które pokrywają składkę, a czasem i sprzęt dzieci z rodzin o niższych dochodach. Nazwa, warunki i droga wniosku różnią się w zależności od kraju i gminy; wniosek idzie zwykle przez pośrednika, czyli szkołę, ośrodek pomocy albo sam klub. Osoba prowadząca ewidencję członków prawie zawsze zna tę drogę. Ważne: klub nie widzi, kto tego potrzebuje — musisz zgłosić się sam, i można to zrobić poufnie.
- Płatność rozłożona. Wiele klubów potrafi zaproponować raty albo stałe zlecenie, także wtedy, gdy nie stoi to na stronie. Zapytanie nic nie kosztuje, a oszczędza szczyt we wrześniu.
- Zniżka rodzinna. Wiele klubów ma stawkę dla drugiego i trzeciego członka rodziny. Bardzo często nie jest nigdzie wymieniona.
- Skrzynka z używanym sprzętem. Buty i nakolanniki, które wypadły z użycia przez skok wzrostu, są często ledwie noszone. Zapytaj o to na starcie sezonu albo zaproponuj zrobienie z tego wymiany, jeśli klub jeszcze tego nie robi.
- Wykonanie zadania zamiast wykupienia go. W klubach z opłatą zastępczą jeden dyżur w bufecie albo jedno liczenie punktów obniża twój rachunek szybciej niż jakiekolwiek oszczędzanie.
- Członkostwo rekreacyjne zamiast rozgrywek, jeśli budżet uwiera. Grasz mniej meczów i prawie nie jeździsz, a to często zmniejsza o połowę zarówno składkę, jak i pozycję dojazdów.
W przypadku małych dzieci dochodzi do tego jeszcze jedno: ich rachunek jest po prostu mniejszy — mniej godzin treningu, brak rozgrywek albo krótkie rozgrywki i prawie żadnych wyjazdów. Od jakiego wieku to się zaczyna i jak wygląda, opisuje tekst o tym, od jakiego wieku można grać w siatkówkę.
Cztery pytania, które zadajesz przed zapisaniem się
- Jaka jest kwota całkowita za ten sezon, razem ze wszystkimi obowiązkowymi wpłatami? Nie: ile wynosi składka.
- Czy opłata związkowa i licencja są w środku, czy dochodzą osobno? To największe źródło nieporozumień przy porównywaniu dwóch klubów.
- Jakie zadanie społeczne się z tym wiąże i ile kosztuje, jeśli go nie wykonam?
- Ile zapłacę, jeśli moje dziecko przestanie w styczniu? Zadaj to pytanie właśnie wtedy, gdy uważasz, że to się nie zdarzy.
Zadaj je mailem, a nie przy bandzie. Wtedy w marcu nie ma dyskusji o tym, co zostało powiedziane w sierpniu, a klub od razu dostaje powód, żeby to zestawienie, które i tak powinien mieć, naprawdę zrobić.
Częste pytania
Ile średnio kosztuje siatkówka miesięcznie dla dziecka?
Nie istnieje średnia, która pasuje wszędzie, bo wynajem hali, wynagrodzenie trenera i opłata związkowa różnią się w zależności od gminy, związku i kraju. Zsumuj własne pozycje: składkę, opłatę związkową, sprzęt na ten rok, kasę drużynową i dojazdy. W przykładzie rachunkowym powyżej młodzieżowy zawodnik ligowy sumuje pięć pozycji, a wynik dzieli przez dwanaście miesięcy albo przez dziewięć miesięcy gry — ta druga liczba wypada o jedną trzecią wyżej.
Dlaczego składka tak mocno różni się między klubami?
Przez pięć rzeczy: ile kosztuje hala, czy trener jest opłacany, ile godzin się trenuje, jak pełne są drużyny i czy gra się w rozgrywkach. Wynajem hali jest zwykle największą pozycją i różni się między gminami ogromnie. Wypytaj o te pięć punktów, zanim nazwiesz jakąś kwotę drogą albo tanią.
Czy opłata związkowa siedzi w składce?
To różni się w zależności od klubu: jedne kluby wliczają opłatę i licencję w kwotę składki, inne stawiają je jako osobną pozycję na rachunku. Zapytaj o to wprost, bo inaczej porównujesz dwa kluby, między którymi widzisz różnicę, której tak naprawdę nie ma.
Czy muszę płacić składkę dalej, jeśli moje dziecko przestanie w połowie?
W wielu klubach członkostwo biegnie na cały sezon i płacisz rok do końca, bo wynajem hali i zgłoszenie drużyny są już ustalone. Dokładna zasada i okres wypowiedzenia stoją w regulaminie twojego klubu i mocno się różnią; przeczytaj go, zanim złożysz rezygnację, i zapytaj, czy możliwa jest czasowa przerwa.
Czy istnieje pomoc, jeśli składka jest za droga?
W wielu krajach i gminach działa fundusz sportowy albo program dopłat, który pokrywa składkę, a czasem i sprzęt dzieci. Nazwy i warunki różnią się w zależności od gminy i kraju; ewidencja członków albo zarząd twojego klubu zna tę drogę i traktuje takie pytanie poufnie. Zgłoś się jednak sam, bo klub nie widzi tego po twoim zapisie.
Ile kosztuje siatkówka dorosłego rekreanta?
Wyraźnie mniej niż zawodnika ligowego, bo odpadają godziny meczowe, zgłoszenie do rozgrywek, osoby funkcyjne i dojazdy na wyjazdy. W przykładzie rachunkowym powyżej rekreantowi trenującemu raz w tygodniu zostają w zasadzie trzy pozycje: składka, kasa drużynowa i buty rozłożone na trzy sezony. Za to w przeliczeniu na jeden wieczór treningowy różnica wobec zawodnika ligowego jest dużo mniejsza, niż sugeruje kwota miesięczna.


