Orteza na kostkę w siatkówce: nosić, tejpować czy nic?
Ktoś skręca kostkę pod blokiem, a dwa tygodnie później pół grupy chodzi w ortezach. Albo odwrotnie: zawodnik, który potrzebuje jej najbardziej, gra bez, bo źle się z nią czuje. Pytanie nie brzmi, czy ortezy działają, tylko dla kogo. To decyzja podejmowana osobno dla każdego zawodnika, a da się ją podjąć trzema pytaniami.
Gdzie ta rozmowa zwykle schodzi na manowce
Dyskusja w hali prawie zawsze dotyczy zespołu: robimy to czy nie? Tyle że uzasadnienie stojące za ortezami na kostkę nie dotyczy zespołów — dotyczy nawrotów. Zalecenia, które słyszysz od fizjoterapeutów i lekarzy sportowych, mówią niemal wyłącznie o sportowcach, którzy już raz skręcili kostkę: u nich orteza zmniejsza ryzyko powtórki. U zawodników bez takiej historii ten obraz jest znacznie słabszy i tam więcej daje włożenie tej samej uwagi w technikę lądowania i dyscyplinę przy siatce.
Tym samym nie jest to decyzja zespołowa, tylko lista nazwisk, a w większości zespołów jest to lista krótka. Ci zawodnicy ortezę noszą, reszta nie. Czuć w tym nierówność i faktycznie tak jest — dokładnie tak samo jak zawodnik w okularach nosi je, a reszta nie.
Jedno zastrzeżenie na początek: ten artykuł dotyczy sprzętu i wyboru. Kiedy zawodnik po skręceniu w ogóle może znów wejść do hali, to inne pytanie; odpowiada na nie powrót do hali po skręconej kostce, a ocenę wydaje fizjoterapeuta albo lekarz — nie kalendarz i nie trener. Szerszą opowieść o kostkach, kolanach i barkach znajdziesz w profilaktyce urazów w siatkówce.
Reguła decyzyjna: trzy pytania na zawodnika
- Czy ten zawodnik skręcił kostkę w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy? Jeśli tak: orteza na każdym treningu i każdym meczu, przez resztę sezonu. Nie tylko na meczach, bo kostka skręca się tak samo dobrze we wtorkowy wieczór, w formie gry przy siatce.
- Czy skręca ją częściej albo kostka czasem ucieka bez wyraźnej przyczyny? Wtedy orteza nie wystarczy. Taki wzorzec wskazuje na niestabilność, a to wytrenowuje się z fizjoterapeutą. Orteza jest wtedy plastrem na czas, w którym trwa naprawa.
- Ani jedno, ani drugie? Bez ortezy. Temu zawodnikowi bardziej przysłuży się praca nad lądowaniem, równowaga i twarda umowa o linii środkowej.
Dwa wyjątki od trzeciej reguły. Zawodnikowi, który w ortezie czuje się wyraźnie pewniej i dzięki temu pełniej wchodzi w blok, nie zabraniasz — to poczucie nie jest sprawą poboczną. A u zawodnika, który dopiero wrócił po ciężkim skręceniu, plan ustala osoba prowadząca leczenie, a nie ten artykuł.
Czego jako trener nie robisz, to nie nakazujesz. Doradzasz, tłumaczysz zasadę i dbasz o to, żeby zawodnik trafił do kogoś, kto się na tym zna. Świeży albo nawracający uraz należy do fizjoterapeuty (sportowego) albo lekarza.
Trzy rodzaje i to, co naprawdę robią
Półki są pełne, ale w praktyce są trzy kategorie. Co liczy się w siatkówce: orteza ma hamować ruch boczny (podwijanie stopy do wewnątrz), a ruch w górę i w dół zostawiać swobodny. Jeśli przeszkadza też w odbiciu, nikt nie nosi jej dłużej niż trzy tygodnie.
- Elastyczna opaska. Neopren albo materiał, wsuwana przez stopę. Daje ucisk i ciepło, a wsparcia mechanicznego prawie żadnego. Przydatna w ostatniej fazie powrotu albo przy dokuczającej kostce, ale nie chroni przed skręceniem. Licz na mniej więcej 10 do 20 euro.
- Orteza sznurowana. Koń roboczy hali: materiałowa orteza zaciągana sznurowadłami, często z dwoma elastycznymi taśmami owiniętymi wokół w ósemkę. Zostaje na tyle płaska, że mieści się w bucie do siatkówki, i jest domyślnym wyborem dla kogoś, kto chce grać chroniony przez cały sezon. Licz na mniej więcej 25 do 45 euro za sztukę i na jeden do dwóch sezonów, zanim sznurowadła i materiał rozciągną się na tyle, że nie da się jej już porządnie zaciągnąć.
- Orteza półsztywna, z fiszbinami albo zawiasem. Twarde plastikowe łuski po obu stronach stawu skokowego, czasem z zawiasem. Największe wsparcie, największa objętość i najtrudniej ją dopasować w ciasnym bucie halowym. Zwykle wybór na zalecenie osoby prowadzącej leczenie, po ciężkim skręceniu albo przy stwierdzonej niestabilności. Licz na mniej więcej 35 do 70 euro.
Wszystkie kwoty w tym artykule są orientacyjne i podane w euro: ceny różnią się w zależności od kraju i sklepu. Chodzi o proporcje między opcjami, a nie o dokładną kwotę. Nie kupuj pod marką, tylko pod zapięcie: jeśli da się ją zaciągnąć w dziesięć sekund jedną ręką, zawodnik naprawdę poprawi ją jeszcze raz w trzecim secie.
Tejp czy orteza? Rachunek, który zwykle rozstrzyga
Tejp robi coś, czego nie potrafi żadna orteza: podąża dokładnie za tą jedną kostką i tym jednym kierunkiem ruchu, który chcesz zahamować. Po drugiej stronie stoi problem, który trenerzy rzadko biorą pod uwagę: tejp traci dużą część swojej sztywności już po mniej więcej dwudziestu minutach gry. Przy treningu trwającym dziewięćdziesiąt minut oznacza to, że większość wieczoru gra się na tejpie, który nie robi już tego, po co się go zakładało. Kto chce używać tejpu poważnie, musi tejpować w międzyczasie od nowa — a w zespole klubowym nie zdarza się to nigdy.
Do tego dochodzi strona kosztowa. Rolka tejpu sportowego o szerokości 3,8 cm i długości 10 metrów kosztuje z grubsza 3 do 6 euro, a porządne owinięcie jednej kostki zjada łatwo pół rolki. Przelicz to dla zawodnika, który dwa razy trenuje i raz gra:
- Na jeden raz: około 2 euro tejpu na jedną kostkę.
- Na tydzień: trzy tejpowania, czyli około 6 euro.
- Na sezon trzydziestu tygodni gry: około 180 euro — na jedną kostkę.
- Dla porównania: jedna orteza sznurowana za 35 euro, która wystarcza na jeden do dwóch sezonów.
Do tego tejp działa tylko wtedy, gdy ktoś dobrze go założy. Źle założony tejp nie robi nic poza uciskaniem, a większość zespołów amatorskich nie ma przy linii bocznej nikogo od opieki medycznej. Tejp nadaje się więc przede wszystkim do użytku okazjonalnego: dzień turniejowy, jeden mecz, który naprawdę się liczy, zapomniana orteza albo konkretna technika, którą fizjoterapeuta zakłada pod konkretny problem. Do stałego, cotygodniowego używania w hali orteza wygrywa niemal w każdym punkcie.
Co to kosztuje na boisku: wyskok i czucie
Zarzut, który słyszy się najczęściej, brzmi: skaczę z tym czymś niżej. Różnica w odbiciu jest zwykle mniejsza, niż się wydaje, zwłaszcza po kilku tygodniach. Ta luka między czuciem a wynikiem to dokładnie miejsce, w którym możesz jako trener coś zrobić, bo najwięcej pracy wykonuje przyzwyczajenie.
- Nigdy nie wprowadzaj ortezy w dniu meczu. Pierwszy raz jest we wtorek, na rozgrzewce, z czasem na dwukrotne poprawienie zapięcia.
- Licz na dwa tygodnie przyzwyczajania. Przez pierwsze trzy, cztery treningi odbicie czuje się dziwnie, potem już nie. Kto po dwóch tygodniach nadal narzeka, ma problem z dopasowaniem, a nie z przyzwyczajeniem.
- Patrz na napięcie sznurowadeł u góry. Jeśli górna część nad podbiciem zostanie zaciągnięta za mocno, ograniczasz wyprost stopy — a to już kosztuje odbicie. Na dole ciasno, u góry o oczko luźniej.
- Za luźno jest bezużyteczne, za ciasno mrowi. Mrowiące palce albo zimna stopa zawsze znaczą: zapiąć od nowa, a nie zaciskać zęby.
Najbardziej uporczywy mit mówi, że orteza rozleniwia kostkę. Dla tego przekonania nie ma dobrego uzasadnienia. Prawdą jest natomiast co innego: orteza nie zastępuje pracy nad równowagą. Kto po skręceniu kupuje tylko ortezę i poza tym nic nie zmienia, wykonał połowę roboty.
Rozmiar i dopasowanie: prawdziwym problemem jest but
Orteza, która się nie sprawdza, rozbija się częściej o but niż o kostkę. Orteza sznurowana buduje wokół stopy kilka milimetrów, a w ciasnym bucie do siatkówki to wystarczy, żeby zmienić całe dopasowanie.
- Buty przymierzaj w ortezie. Kto kupuje buty w czerwcu, a ortezę w listopadzie, przeżyje rozczarowanie. Często trzeba zacząć sznurowanie dwie dziurki niżej, czasem kupić pół numeru większe.
- Zawsze na skarpetę, nigdy na gołą skórę. Inaczej w ciągu dwóch treningów zrobią się pęcherze na podbiciu i na pięcie. Cienka skarpeta pod spodem i normalna na wierzchu sprawdza się najprzyjemniej.
- Zwróć uwagę na ustawienie pięty. Orteza podnosi stopę o kilka milimetrów; jeśli pięta przez to podjeżdża w bucie do góry, powstaje luz i tracisz przyczepność przy hamowaniu.
- Tylko ta kostka, która tego potrzebuje. Kupowanie dwóch ortez na wszelki wypadek to podwójny koszt bez powodu, chyba że zaleci to osoba prowadząca leczenie.
- Pielęgnacja. Prać ręcznie w 30 stopniach i suszyć na powietrzu, nie na kaloryferze — plastikowe fiszbiny się od tego odkształcają. Jeśli ktoś gra cztery razy w tygodniu, dwie ortezy schnące na zmianę nie są luksusem.
U młodzieży dochodzi wzrost: orteza, która pasowała w zeszłym sezonie, sezon później bywa za mała albo tak luźna, że niczego już nie hamuje. Sprawdzaj to co pół roku, razem z rozmiarem buta. Co jeszcze powinno leżeć w młodzieżowej torbie, a co spokojnie możesz pominąć, opisuje czego twoje dziecko potrzebuje do siatkówki.
Jak długo się ją nosi i jak ją odstawić?
Zasada jest celowo zgrubna: kto skręcił kostkę w tym sezonie, gra w ortezie do końca sezonu. Nie dlatego, że w ostatnim tygodniu gry dzieje się coś magicznego, tylko dlatego, że ryzyko nawrotu jest najwyższe w pierwszych miesiącach po skręceniu, a sezon jest granicą, którą trener zapamięta i skontroluje. Planu w rodzaju „jeszcze sześć tygodni” nie zapamięta nikt; „ten sezon” — owszem. Jeśli skręcił ją latem wcześniej, to też się liczy: miarą jest dwanaście miesięcy, a sezon jest jej poręcznym tłumaczeniem.
Odstawianie robisz potem etapami — w praktyce więc dopiero w kolejnym sezonie — i nie w najgorętszym okresie roku:
- Etap 1 — wszystko. Orteza na każdym treningu i każdym meczu. Trwa co najmniej kilka miesięcy, a w praktyce do końca sezonu.
- Etap 2 — wszystko przy siatce. Orteza na bloku, w ataku i w każdej formie gry, w której ląduje się pod siatką, plus mecze. Zdejmowana na rozgrzewkę, pracę nad równowagą i ćwiczenia z piłką bez siatki.
- Etap 3 — tylko mecze. Trening bez, gra z. Mecz jest gęstszy przy siatce i bardziej zmęczony pod koniec.
- Etap 4 — zdjęta. Praca nad równowagą zostaje, także wtedy, gdy ortezy już nie ma.
Przejścia między dwoma etapami nigdy nie planuj w tygodniu turniejowym ani w tygodniu z dwoma meczami. I podepnij blok równowagi pod coś, co i tak dzieje się co tydzień: trzy razy w tygodniu pięć minut balansu na jednej nodze, z zamkniętymi oczami, gdy idzie łatwo, świetnie mieści się w części aktywacyjnej twojej rozgrzewki. Dla tego zawodnika ten blok nie jest dodatkiem, tylko właściwą pracą; orteza pokrywa tylko okres, w którym ta praca nie jest jeszcze skończona.
Co ogarniasz jako trener
Najtrudniejsza w tej zasadzie nie jest decyzja, tylko pamięć. Skręcenie z listopada w marcu jest zapomniane i dokładnie wtedy znów idzie coś nie tak. Notuj więc przy każdym zawodniku datę, która to była kostka i jak długo był wyłączony — w Koach taka notatka wisi przy profilu zawodnika, więc widzisz ją, nie szukając. Ta notatka jest też twoim uzasadnieniem wobec rodziców: nie opinia, tylko data.
Poza tym ustal rzeczy praktyczne, zanim staną się dyskusją:
- Umowa o torbie. Orteza leży w torbie, a nie w domu w szufladzie. Zapomniana orteza nie jest powodem, żeby odesłać zawodnika do domu, ale jest powodem, żeby tego wieczoru wyjąć go z form blokowych i atakowych.
- Zapasowe sznurowadła. Zerwane sznurowadło w połowie sezonu inaczej zostawia zawodnika na całe tygodnie bez ortezy.
- Kto płaci. Ustal to, zanim zaczniesz cokolwiek doradzać. Niektóre kluby mają kilka ortez w apteczce — zwykle w niewłaściwym rozmiarze, więc najpierw zmierz.
- Umowa o linii środkowej. Nigdy nie wchodzić pod siatkę, w żadnej formie gry, także gdy nic się nie dzieje. To nie kosztuje nic, a usuwa dokładnie tę sytuację, w której kostka w hali skręca się najczęściej: lądowanie na czyjejś stopie. Ta umowa należy do listy ustaleń zespołowych, którą spisujesz na początku sezonu.
I na koniec dzień meczu. Przepisy gry zabraniają przedmiotów, które mogą powodować urazy; materiałowa orteza z plastikowymi fiszbinami w praktyce rzadko budzi dyskusję, ale wystająca metalowa klamra albo zawias może sprawić, że sędzia każe ci ją okleić. Jak dokładnie się to traktuje, różni się w zależności od związku i poziomu rozgrywek, więc sprawdź to w swoim związku, zanim dowiesz się o tym w sobotę. Co dzieje się dalej, jeśli mimo wszystko ktoś skręci kostkę w trakcie meczu, od czasu na odpoczynek po zmianę wyjątkową, opisuje kontuzja w trakcie meczu.
Dla zawodników bez takiej historii wniosek pozostaje niewygodnie prosty: bez ortezy, ale za to co tydzień pięć minut ćwiczenia lądowania. Jak to wygląda i jakie błędy widuje się najczęściej, opisuje bezpieczne lądowanie, a to, gdzie naprawdę idzie w hali coś nie tak, widać w sposobie, w jaki blokujesz i wracasz z bloku. To mniej namacalne niż kupienie ortezy, a dla grupy jako całości daje więcej.
Sedno: orteza na kostkę jest środkiem przeciwko nawrotom, a nie przeciwko pechowi. Kto skręcił kostkę w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy, nosi ją do końca sezonu na każdym bez wyjątku treningu i meczu; kto nie skręcił, więcej zyska na technice lądowania i dyscyplinie przy siatce. Przy świeżym albo wciąż nawracającym urazie decyduje fizjoterapeuta (sportowy) albo lekarz, nie trener i nie terminarz rozgrywek.
Częste pytania
Czy cały mój zespół powinien nosić ortezy na kostki?
Nie. Uzasadnienie stojące za ortezami dotyczy zapobiegania nawrotom u zawodników, którzy już raz skręcili kostkę, a nie profilaktycznego zakładania ortez wszystkim. U zawodników bez takiej historii ta sama uwaga więcej daje w technice lądowania, równowadze i w umowie, żeby nigdy nie wchodzić pod siatkę.
Czy tejp jest lepszy od ortezy w siatkówce?
Do cotygodniowego używania zwykle nie. Tejp traci dużą część swojej sztywności już po mniej więcej dwudziestu minutach gry, musi go zakładać ktoś doświadczony i w skali sezonu kosztuje szybko wielokrotność jednej ortezy. Tejp przydaje się przede wszystkim okazjonalnie albo wtedy, gdy fizjoterapeuta zakłada konkretną technikę.
Czy w ortezie na kostkę skacze się niżej?
Różnica w odbiciu jest zwykle mniejsza, niż się wydaje. Licz na dwa tygodnie przyzwyczajania, wprowadź ortezę na treningu, a nigdy w dniu meczu, i zaciągaj górną część nad podbiciem o oczko luźniej niż dolną — to tam traci się najwięcej odbicia.
Jak długo zawodnik powinien nosić ortezę po skręceniu?
W zasadzie do końca sezonu, bo ryzyko nawrotu jest najwyższe w pierwszych miesiącach po skręceniu. Potem odstawiaj ją etapami: najpierw wszystko, potem już tylko formy przy siatce i mecze, potem same mecze, a na końcu zdjęta. Medyczna część tej decyzji należy do prowadzącego fizjoterapeuty albo lekarza.
Czy orteza na kostkę mieści się w bucie do siatkówki?
Sznurowana tak, o ile przymierzysz buty razem z nią. Zacznij sznurowanie dwie dziurki niżej albo kup pół numeru większe, a nowe buty zawsze zakładaj z ortezą na nodze. Ortezy półsztywne z twardymi łuskami wyraźnie trudniej pomieścić w ciasnym bucie halowym.
Czy zawodnik w ortezie albo tejpie może normalnie grać?
Zwykle tak: przepisy gry dotyczą przedmiotów, które mogą powodować urazy, a materiałowa orteza z plastikowymi fiszbinami rzadko się do nich zalicza. Wystające metalowe elementy albo klamry mogą jednak wymagać oklejenia. Ponieważ wykładnia różni się w zależności od związku i poziomu rozgrywek, sprawdź to w swoim związku, zanim stanie się to tematem w dniu meczu.


