Siatkówka 5-1 czy 4-2: czy twoja drużyna jest gotowa na zmianę? | Koach Volleyball
Wypróbuj 14 dni za darmo
Baza wiedzy · Ustawienia

Siatkówka 5-1 czy 4-2: czy twoja drużyna jest gotowa na zmianę?

Co sezon część drużyn grających 4-2 przechodzi na 5-1, a część z nich w połowie sezonu po cichu wraca. Różnica rzadko leży w systemie, a prawie zawsze w momencie: drużyna nie była jeszcze gotowa albo przejście dostało trzy treningi zamiast ośmiu. Ten artykuł nie jest wykładem o obu systemach, tylko przewodnikiem po decyzji — cztery testy, które zrobisz w kilka treningów i jeden sparing, plus scenariusz na to, co potem.

Czas czytania: 8 min

Nie „jaki poziom”, tylko „co moja drużyna już potrafi”

To pytanie prawie zawsze pada jako pytanie o poziom: od której ligi albo od jakiego wieku wypada grać 5-1? To złe wejście w temat, bo są drużyny grające wysoko w rozgrywkach, którym 4-2 wychodzi znakomicie, i są drużyny młodzieżowe, u których 5-1 chodzi bez zarzutu. Liczą się natomiast cztery rzeczy, które da się zmierzyć: czy masz jednego rozgrywającego, który utrzyma wystawienie przez sześć rotacji, czy masz dość zawodników udźwigających przyjęcie, czy twoje przyjęcie dochodzi dostatecznie często w strefę docelową i czy wytrzymujesz w tych ustawieniach, w których przy siatce stoi tylko dwóch atakujących.

Niżej przy każdym teście stoi protokół pomiaru, który wykonasz w kilka treningów i jeden mecz sparingowy. Jak same systemy są zbudowane — rotacje, role, plusy i minusy — znajdziesz w systemie 5-1 szczegółowo i systemie 4-2 szczegółowo. Przeczytaj je najpierw, jeśli wahasz się co do podstaw; ten artykuł od tego miejsca zakłada, że je znasz. Szerszy wybór między systemami opisuje układanie ustawienia.

Test 1: jeden rozgrywający, który wytrzyma sześć rotacji

To najcięższy test i jedyny, którego niczym nie zrekompensujesz. Zmierz go tak: zbierz przez trzy treningi trzydzieści drugich piłek swojego kandydata na rozgrywającego, rozłożonych na sześć ustawień rotacyjnych — czyli po pięć na ustawienie. Rób to w grze właściwej z prawdziwą zagrywką, a nie z piłek podawanych z ręki. Każde wystawienie oceń jedną z trzech ocen:

Test jest zdany, jeśli co najmniej dwadzieścia z trzydziestu piłek jest dobrych albo do użytku, a przy tym żadne ustawienie rotacyjne nie ma więcej niż dwóch nie do użytku. Ten drugi warunek jest tu sednem: pięć ustawień chodzących bez zarzutu i jedno, które się sypie, dają dwadzieścia pięć użytecznych piłek — grubo powyżej granicy dwudziestu, podczas gdy w tym jednym ustawieniu oddajesz punkty w każdym secie od nowa.

Dolicz do tego jedną rzecz, która nie potrzebuje żadnej liczby: bieganie. Twój kandydat w tych trzech ustawieniach, w których startuje w linii obrony, przy każdym waszym przyjęciu wykonuje sprint do siatki — w skali całego meczu idzie to w dziesiątki. Kto w końcówce meczu regularnie dochodzi do piłki za późno, oblewa ten test, choćby ręce miał znakomite. Skąd dokładnie ma wbiegać i jak skrócić ten dystans, opisuje pozycjonowanie rozgrywającego.

Test 2: dość zawodników, którzy udźwigną przyjęcie

Gdy tylko jeden zawodnik bierze na siebie drugą piłkę, wypada ci z przyjęcia w tych trzech ustawieniach, w których stoi w linii obrony. Poza libero potrzebujesz więc co najmniej dwóch zawodników, którzy w każdym ustawieniu bez wyjątku przyjmą zagrywkę, a najlepiej trzech — to trzecie nazwisko jest twoim jedynym marginesem na wieczór, w którym ktoś choruje albo nie ma formy. Masz obok libero tylko jednego, to w każdej rotacji przyjmujesz we dwóch, a to dokładnie ta dziura, w którą przeciwnik będzie serwował.

Mierzysz na kandydata dwadzieścia przyjęć przeciwko prawdziwej zagrywce meczowej, najlepiej w sparingu. Test jest zdany, jeśli ten zawodnik na dwudziestu piłkach traci najwyżej jednego asa i dostarcza co najmniej dwanaście piłek, z których da się normalnie wystawić. Masz tylko dwóch zawodników, którzy przez to przechodzą — wliczając libero — to test oblany. To nie powód, żeby odpuścić, ale powód, żeby najpierw poprawić swoją formację przyjęcia: z trzema przyjmującymi i twardym podziałem zadań ratujesz czasem to, co w czterech nie wychodzi.

Test 3: czy przyjęcie dochodzi dostatecznie często w strefę docelową?

Rozgrywający, który dopiero dobiega, naprawi mniej niż rozgrywający już stojący przy siatce. Ten test nie mierzy więc, czy twoje przyjęcie jest „dobre”, tylko czy dochodzi w miejsce, w którym wbiegający rozgrywający może z niego skorzystać. Postaw dwa pachołki wyznaczające pole szerokie na jakieś trzy metry, od środka w prawo, i oddalone od siatki o metr do dwóch. Potem przekreślaj dwa sety sparingu — wyjdzie z tego z grubsza czterdzieści przyjęć.

Reguła kciuka: masz 24 na 40 albo więcej — test zdany. Jesteś między dwudziestoma a 24 — nie zdany, ale w zasięgu ręki przy kilku tygodniach ukierunkowanej pracy nad przyjęciem. Zostajesz poniżej dwudziestu — twój rozgrywający będzie wystawiał z przemieszczenia w ponad połowie akcji i znika dokładnie ten zysk, którego w tej zmianie szukasz. Licz się z tym, że przez pierwsze tygodnie częściej niż teraz będziesz grał ze słabego przyjęcia, i ustalcie z góry, co rozgrywający wtedy robi: wysoka piłka na skrzydło albo druga piłka samemu na drugą stronę.

Test 4: wytrzymasz z dwoma atakującymi przy siatce?

Ten test nie dotyczy rozgrywającego, tylko twojego ataku. Rozegrajcie grę, w której po każdym punkcie ustawiasz drużynę z powrotem w tym samym ustawieniu, a zagrywkę zawsze wykonuje przeciwnik: dziesięć akcji na ustawienie, czyli dziesięć razy z własnego przyjęcia. Zrób to najpierw dla tych trzech ustawień, w których rozgrywający staje w pierwszej linii — trzydzieści akcji — a potem dla trzech pozostałych, kolejne trzydzieści. Nie mieści się to w jednym treningu, rozłóż to na dwa. Zanotuj przy każdej grupie trzydziestu, ile akcji wygraliście.

Test jest zdany, jeśli w tych trzech ustawieniach z rozgrywającym w pierwszej linii wygrywasz najwyżej pięć akcji mniej niż w pozostałych trzech. Różnica rośnie do dziesięciu albo więcej — nie masz jeszcze odpowiedzi na blok, który wie, że przy siatce są tylko dwaj atakujący. Trzydzieści akcji na grupę to mało, więc czytaj wynik jak sygnał, a nie jak liczbę: chodzi o kierunek. W praktyce zdanie tego testu prawie zawsze oznacza, że masz co najmniej jeden działający atak z linii obrony; jak go zbudować, przeczytasz przy pipe. Jak takie różnice między ustawieniami mierzyć i czytać na stałe, opisuje znajdowanie najsłabszej rotacji.

Linia momentum i przebieg wyniku meczu siatkówki w aplikacji Koach, z kolejnością zagrywki nad wykresem
Przebieg wyniku obok kolejności zagrywki: tak po meczu widzisz, w których ustawieniach uciekały punkty.

Kto liczy na żywo w Koach, nie musi przekreślać testu 4 osobno, bo przebieg wyniku i zagrywający są już zapisane. Test 3 zostaje robotą ręczną: tego, gdzie ląduje przyjęcie, nie zapisze za ciebie żadna aplikacja.

Jak czytać wynik — i droga pośrednia, o której nikt nie mówi

Zsumuj cztery odpowiedzi i postąp według nich:

To połowiczne przejście jest opcją, której w większości dyskusji brakuje. Zamiast od razu oddawać wszystkie sześć ustawień jednemu rozgrywającemu, dajesz mu te trzy, w których stoi w linii obrony, a w momencie, w którym miałby zrotować do pierwszej linii, wprowadzasz drugiego rozgrywającego podwójną zmianą. Trzy ustawienia gracie wtedy jak 5-1, a trzy jak 6-2: wszędzie trzech atakujących przy siatce, twój pierwszy rozgrywający rotuje tylko przez połowę rotacji, a drugi rozgrywający z 4-2 zachowuje prawdziwą rolę zamiast miejsca na ławce.

Dwie rzeczy do tego należą. Twój drugi rozgrywający wystawia w tych trzech ustawieniach z linii obrony, a to co innego niż to, co robił w 4-2 — wlicz to w jego czas treningowy. Cenę płacisz zaś w zmianach: tam i z powrotem kosztuje cztery zmiany, więc w regulaminie dopuszczającym sześć zmian na seta wystarczy ci to na jeden pełny cykl i zostają dwie na resztę seta. Ile zmian masz ty, stoi w regulaminie twojego związku; wyliczenie znajdziesz w artykule o podwójnej zmianie.

Jest jeszcze trzecia droga, tania: przez pierwszy miesiąc graj 5-1 w sparingach i meczach pucharowych, a w lidze 4-2. Drużyna uczy się dróg biegu pod prawdziwą presją, a błąd wieku nauki nie kosztuje od razu punktów. Zarezerwuj na to świadomie mecze sparingowe zamiast liczyć, że coś się jeszcze nawinie.

Sedno: trzy z czterech testów to minimum dla całego przejścia, a dwa dla połowicznego, ale test 1 jest w obu wypadkach warunkiem twardym. Oblewasz go — to nie jest przejście, tylko zakład: rozgrywającego, który udźwignie sześć ustawień, nie dorobisz w osiem treningów.

Sześć do ośmiu treningów: plan

Przejście należy do okresu przygotowawczego, a w drugiej kolejności do przerwy zimowej; przestawianie się w połowie rozgrywek kosztuje cię dokładnie te tygodnie, w których potrzebujesz punktów. Licz na sześć do ośmiu bloków po dwadzieścia do dwudziestu pięciu minut w ramach zwykłych treningów — nie na cały trening, bo reszta waszej gry musi w tym czasie iść dalej. Jednym z tych bloków jest mecz sparingowy. Kolejność, która działa:

  1. Blok 1 — bieganie na sucho. Rozgrywający przebiega swoje trzy drogi wbiegnięcia do siatki bez piłki i przechodzi na sucho przez te trzy ustawienia, w których i tak stoi w pierwszej linii; pozostała piątka stoi nieruchomo na swoich pozycjach. Cel: każdy widzi, skąd rozgrywający przychodzi, a więc i to, gdzie go już nie ma.
  2. Blok 2 — zabezpieczenie dziury po rozgrywającym. W każdym ustawieniu wskaż z nazwiska, kto w obronie przejmuje miejsce rozgrywającego, który poszedł do siatki. Rozegrajcie po dziesięć akcji na ustawienie, w których przeciwnik świadomie gra w tę strefę.
  3. Blok 3 — przyjęcie w trzech trudnych ustawieniach. Tylko ustawienia z rozgrywającym w pierwszej linii, z prawdziwą zagrywką. Tu odkryjesz, czy test 2 się zgadzał.
  4. Blok 4 — druga piłka, do której rozgrywający nie dojdzie. Jeden stały zmiennik na ustawienie, wywoływany na głos. Każ trenerowi świadomie serwować w samego rozgrywającego.
  5. Blok 5 — atak z linii obrony. Co najmniej jedna umówiona piłka w każdym ustawieniu z rozgrywającym w pierwszej linii, żeby blok nie mógł zgadywać za darmo.
  6. Blok 6 — przegranie całej rotacji. Gra właściwa z obowiązkową rotacją, bez zatrzymywania na poprawki. Notuj, gdzie się zacina; to razem ze sparingiem twój materiał na blok 8.
  7. Blok 7 — mecz sparingowy. Przeciwko drużynie, która naprawdę serwuje. Przekreślaj wygrane akcje z przyjęcia w każdym ustawieniu, tak jak przy teście 4, ale teraz bez możliwości sterowania ustawieniami.
  8. Blok 8 — naprawa. Jeden temat z bloku 6 i ze sparingu, nie trzy.

Wychodzi ich tylko sześć — połącz bloki 1 i 2, a blok 5 wpuść w blok 6; sparingu i naprawy po nim nie odpuszczasz nigdy. Wpisz te bloki na stałe w plan treningowy, żeby nie padły jako pierwsze tego wieczoru, w którym przyjdą cztery zwolnienia. Wypada przejście na zimę — przerwa zimowa jest zwykle twoim jedynym zwartym oknem, a ile sesji się w nim zmieści, zależy od kalendarza twoich własnych rozgrywek.

Pierwsze mecze: co zobaczysz niemal na pewno

Spodziewaj się, że pierwsze mecze pójdą gorzej niż twoje 4-2 w swoim najgorszym wydaniu. To nie znak, że przejście się nie udaje; to rachunek za nowe drogi biegu. Jak długo trwa ta faza, różni się w każdej drużynie, ale sama kolejność, w jakiej pojawiają się problemy, jest znacznie bardziej przewidywalna:

Mierz w tym czasie dwie liczby na mecz: swój procent side-out w tych trzech ustawieniach z rozgrywającym w pierwszej linii oraz liczbę własnych błędów na seta. Te dwie razem powiedzą ci w ciągu pięciu meczów, czy linia idzie w dobrą stronę, nawet jeśli wyniki jeszcze tego nie pokazują.

Plan odwrotu ustalasz z góry

Trenerzy bez kryterium przerwania grają z dumy dalej, aż sezon się skończy. Przed pierwszym meczem ligowym zapisz więc dwie rzeczy: kiedy mierzysz i co wtedy robisz. Ustalenie, które działa: po pięciu meczach ligowych kładziesz obok siebie te dwie liczby. Jeśli twój side-out w trzech ustawieniach z rozgrywającym w pierwszej linii jest o ponad piętnaście punktów procentowych niższy niż w pozostałych trzech, a przy tym liczba błędów na seta wzrosła względem zeszłego sezonu, robisz krok wstecz.

Krok wstecz to nie powrót do punktu wyjścia. Idź najpierw do wariantu połowicznego z podwójną zmianą; jeśli i to nie działa, resztę rozgrywek grasz 4-2 i wracasz do przejścia w okresie przygotowawczym, z oblanym testem jako tematem. Omów ten scenariusz wcześniej ze swoim rozgrywającym, bo on odbiera odwrót inaczej — jako osobistą degradację. I omów go z drugim rozgrywającym: musi wiedzieć, że nie stał się rezerwowym, tylko obsługuje plan B, którego, miejmy nadzieję, nie będziecie potrzebować.

Na koniec: zapisuj, w którym meczu graliście jakim ustawieniem, żebyś po sezonie mógł jeszcze zobaczyć, kiedy przyszedł przełom. Bez tej notatki podsumowanie zmienia się w rozmowę o odczuciach, a właśnie o tym ta cała decyzja nie powinna być.

Częste pytania

Czy mogę przejść z 4-2 na 5-1 w połowie sezonu?

Lepiej nie: przestawienie kosztuje sześć do ośmiu treningów dróg biegu i ustaleń, a te tygodnie wypadają wtedy w środku rozgrywek. Nie ma innego wyjścia — zrób połowiczne przejście z podwójną zmianą: rozgrywający rotuje wtedy tylko przez połowę rotacji, a w każdym ustawieniu zachowujesz trzech atakujących przy siatce.

Co, jeśli mój najlepszy rozgrywający jest zarazem moim najlepszym atakującym?

Wtedy 5-1 kosztuje cię w trzech rotacjach najgroźniejszego atakującego, bo rozgrywający gra tam drugą piłkę. Policz, ile ataków ten zawodnik wykonuje teraz na seta; jeśli to twoje największe źródło punktów, to 4-2 albo forma pośrednia z podwójną zmianą jest prawie zawsze rozsądniejsza.

Czy mój drugi rozgrywający idzie teraz na ławkę?

Nie, i właśnie dlatego połowiczne przejście jest tak kuszące: zostaje w nim rozgrywającym w trzech z sześciu ustawień, choć wystawia tam z linii obrony zamiast przy siatce. Jeśli jednak wychodzi z tego pełne 5-1, daj mu drugą pozycję, na której może grać, inaczej stracisz go w pół sezonu.

Jak długo trwa, zanim 5-1 zacznie się opłacać?

Licz na serię meczów, w których idzie gorzej niż w twoim 4-2 na jego najgorszym poziomie; jak długa będzie ta seria, zależy od tego, jak często trenujecie i gracie. Mierz dlatego swój side-out w rozbiciu na ustawienia rotacyjne zamiast patrzeć na wyniki — tam zobaczysz odwrócenie linii, zanim pokażą je tabele.

Czy 6-2 nie jest lepszym krokiem pośrednim niż 5-1?

Może być, pod warunkiem że masz dwóch rozgrywających potrafiących wbiegać i wystawiać z linii obrony — to jest fizycznie i taktycznie trudniejsze niż to, co robili w 4-2. Są obaj równorzędni, to 6-2 jest poważną alternatywą; masz wyraźnie jednego, który się wyróżnia, to 5-1 jest logiczną drogą.

Wypróbuj sam w Koach

Mniej administracji, więcej trenowania.

Zacznij z Koach