Turniej przygotowawczy w siatkówce: co naprawdę mierzysz? | Koach Volleyball
Wypróbuj 14 dni za darmo
Baza wiedzy · Analiza meczów

Turniej przygotowawczy w siatkówce: co naprawdę mierzysz?

Pięć krótkich meczów w sierpniową sobotę i o piątej wiesz dokładnie jedną rzecz: czy wygrałeś. To najdroższy sposób wykorzystania takiego dnia. Turniej przygotowawczy jest bowiem jedynym momentem w roku, w którym zróżnicowanie rywali dostajesz za darmo — pięć zespołów w jedno popołudnie zamiast jednego na sobotę. Tyle że te obserwacje nie wyjdą same z siebie: musisz je zaplanować wcześniej.

Czas czytania: 8 min

Dlaczego dzień turniejowy mierzy więcej niż trzy sparingi

Trzy sparingi dają ci trzech rywali, zwykle z tego samego regionu i często z tej samej klasy rozgrywkowej. Turniej daje ci ich w jeden dzień czterech albo pięciu, często z różnych klas: zespół grający poziom wyżej, drużynę z tym jednym zagrywającym, klub, który ma jeszcze pół składu. Ten rozrzut jest tym, czego potrzebujesz w sierpniu — nie chcesz wiedzieć, jak radzisz sobie z jednym rywalem, tylko gdzie twój system się sypie.

Dochodzi drugi zysk, którego trenerzy rzadko sobie przeliczają: liczba obserwacji. W secie do 25 oba zespoły rozgrywają razem z grubsza czterdzieści pięć akcji, a twój zespół przyjmuje zagrywkę mniej więcej w połowie z nich. To dwadzieścia do dwudziestu pięciu szans na side-out na set. Krótki set do 21 daje ich jakieś osiemnaście. Pięć meczów po dwa krótkie sety daje więc około stu osiemdziesięciu przyjętych zagrywek w jeden dzień. Ligowa sobota z czterema setami przynosi ich jakieś dziewięćdziesiąt — przeciwko jednemu rywalowi. Jeden turniej to zatem objętościowo dwie ligowe soboty, z pięciokrotnie większym zróżnicowaniem w środku.

Zwróć jednak uwagę na format: krótkie sety do 21, sety do 25 z limitem czasu i grupy trzy- albo pięciozespołowe, każda z własnym terminarzem — wszystko to się zdarza, a co jest przyjęte, zależy od organizatora i od związku. Przelicz swój plan pomiarowy raz na format swojego dnia. Jak taki dzień zorganizować i utrzymać go w ryzach administracyjnie, opisuje planowanie turnieju; gdzie turniej mieści się w twoim roku — organizacja sezonu siatkarskiego. Ten artykuł jest wyłącznie o tym, co tego dnia mierzysz.

Plan pomiarowy: pięć meczów, pięć pytań

Zasada jest prosta i prawie nigdy nie jest przestrzegana: w każdym meczu testujesz jedną rzecz. Nie jednej rzeczy pięć razy i nie pięciu rzeczy naraz. Kto w tym samym meczu wystawi innego rozgrywającego i inne ustawienie do przyjęcia, ten po fakcie nie wie, która z tych dwóch zmian zrobiła różnicę.

  1. Mecz 1 — żadnego eksperymentu. Twoja podstawowa szóstka, twój normalny system. To twój pomiar zerowy; bez tego punktu odniesienia cztery kolejne mecze nic nie mówią.
  2. Mecz 2 — system. Drugi rozgrywający albo alternatywny system, co do którego masz wątpliwości. Dwa pełne sety, także wtedy, gdy pierwszy idzie źle.
  3. Mecz 3 — jedna zmiana pozycji. Przyjmujący na atakującego, wychowanek z młodzieży jako drugi środkowy. Poza tym wszystko tak samo jak w meczu 1.
  4. Mecz 4 — najcięższa zagrywka. Ustaw tu przyjęcie, którym chcesz grać w lidze. Terminarz decyduje, na kogo i kiedy trafisz, więc przypnij ten test do rywala, który podczas rozbicia zagrywa najmocniej, i zamień kolejność z meczem 3, jeśli tak wypadnie.
  5. Mecz 5 — pytanie, które się pojawiło. Ten świadomie zostawiasz pusty: to, co wydarzyło się w pierwszych czterech, decyduje o tym, co tu testujesz. Twoja jedyna poprawka tego dnia.

Jeśli grasz cztery zamiast pięciu, odpuszczasz numer 3: pomiar zerowy i wolny mecz na koniec to te dwa, których nigdy nie oddajesz.

Zapisz każde pytanie testowe wcześniej jako jedno zdanie z kryterium w środku, a nie jako luźną myśl. Nie „zobaczyć, jak Tomek radzi sobie na rozegraniu”, tylko: „test — Tomek dwa sety jako jedyny rozgrywający; kryterium: czy zagra atak środkiem co najmniej pięć razy na set”. Bez kryterium każdy po fakcie głosuje własnym przeczuciem. O tym, że to zdanie naprawdę zapisujesz przy meczu, zamiast trzymać je w głowie, mowa jest przy tworzeniu sparingu; a do dnia turniejowego należy to, że tych pięć zdań masz gotowych już rano, w drodze.

Przesuwaj rotację startową o jedno miejsce na set

Kto każdy set zaczyna w tej samej rotacji, ten ogląda swój zespół przez cały dzień w tej samej kolejności. Rotujesz tylko wtedy, gdy wygrasz akcję na własnym przyjęciu, a w krótkim, przegrywanym secie zdarza się to jakieś osiem razy. Ledwie raz obchodzisz wtedy rotację dookoła: trzy rotacje, od których zacząłeś, widzisz dwa razy, ostatnie trzy — raz. Rób tak przez dziesięć setów z tej samej rotacji startowej, a te ostatnie trzy zobaczysz przez cały dzień o połowę rzadziej niż te, od których zaczynasz — i za każdym razem mniej więcej w tym samym momencie seta.

Rozwiązanie nic nie kosztuje: przesuwaj rotację startową o jedno miejsce na set. Po sześciu setach każda rotacja była dokładnie raz twoją rotacją otwierającą, a w dniu z dziesięcioma krótkimi setami zostają ci cztery na rotacje, co do których masz wątpliwości. Weź pod uwagę też losowanie: jeśli wybierzesz przyjęcie, mierzysz swoją rotację startową od razu w fazie side-out, a jeśli wybierzesz zagrywkę, zobaczysz ją najpierw w fazie zagrywki. Zmieniaj to w ciągu dnia. Rzecz idzie wyraźnie o kolejność rotacji szóstki na boisku, a nie o plan zmian z ławki — ten ustalasz wcześniej przy planowaniu dnia.

Jeden eksperyment przyjęciowy na set

Przyjęcie daje w dniu turniejowym najwięcej, bo w ciągu kilku godzin stajesz naprzeciwko czterech albo pięciu stylów zagrywki. Wykorzystaj to, ale nigdy nie zmieniaj w połowie seta: wtedy twoje zliczanie jest bezwartościowe. Jeden eksperyment na set i nie w dwóch setach meczu 1 — te są twoim pomiarem zerowym. Zostaje ci wtedy osiem setów na te cztery eksperymenty: każdy dwa razy albo te dwa, co do których masz największe wątpliwości, trzy razy, a pozostałe dwa po razie.

Punktuj to skalą trójstopniową, a nie przeczuciem. Przy każdej przyjętej zagrywce notujesz: 3, gdy możliwe jest wszystko (twój rozgrywający ma do dyspozycji wszystkich atakujących), 2, gdy zostaje już tylko atak ze skrzydła, i 1, gdy atak w ogóle nie wychodzi albo piłka od razu jest stracona. W secie z osiemnastoma przyjętymi zagrywkami masz osiemnaście liczb, a średnia z osiemnastu obserwacji jest użyteczna; średnia z sześciu nie jest. Jakie formacje istnieją i kiedy którą wybierasz, opisują formacje przyjęcia.

Trzy liczby, w które tego dnia wolno ci wierzyć

W dniu turniejowym prawie każda liczba jest za mała, żeby coś znaczyć. Trzy nie są, i warto posadzić kogoś na ławce do ich zbierania.

1. Side-out na rotację. Sto osiemdziesiąt przyjętych zagrywek podzielone przez sześć rotacji to trzydzieści na rotację. To wystarcza, żeby zobaczyć różnice, o ile są duże: przy trzydziestu szansach jedna dodatkowa wygrana akcja to ponad trzy punkty procentowe, więc rotacja na 58 procent i rotacja na 62 są po prostu równe. Rotacja, która stoi na 40, przy średniej dnia równej 60, jest już sygnałem. Czym dokładnie jest side-out i jak czytać go na rotację, wyjaśnione jest osobno.

2. Presja zagrywką, a nie asy. Asy są zbyt rzadkie jak na jeden dzień; presja nie jest. Licz każdą zagrywkę w trzech kolumnach: presja (punkt albo rywal nie może ułożyć swojego normalnego ataku), neutralnie i błąd. Zespół zagrywa osiemnaście do dwudziestu razy na set, w podziale na sześciu zagrywających: trzy razy na zawodnika na set. Kto stoi na boisku w sześciu z dziesięciu setów, dochodzi w ten sposób do jakichś osiemnastu zagrywek w jeden dzień. Osiemnaście obserwacji mówi coś o zagrywającym; jego dwa asy z tego dnia nie mówią nic. Dwa błędy na osiemnaście zagrywek, z których regularnie wychodzi presja, to inny zagrywający niż sześć błędów na osiemnaście bez jednej trudnej piłki.

3. Liczba błędów na rozegrany set. Tu leży pułapka dnia turniejowego: czas gry jest rozłożony nierówno, więc liczby bezwzględne kłamią. Zawsze dziel przez liczbę rozegranych setów. Zawodnik A popełnia osiem błędów w dziewięciu setach: 0,9 na set. Zawodnik B popełnia siedem w czterech setach: 1,8 na set. Na formularzu to A wygląda na najbardziej niechlujnego; w przeliczeniu na set B jest dwa razy droższy. Czym jest drogi, a czym tani błąd i jak o tym rozmawiać, opisuje liczba błędów na zawodnika.

Statystyki poszczególnych zawodników po meczu w aplikacji Koach: punkty z ataku, bloku i zagrywki, a obok błędy każdego zawodnika
Kto zapisuje typy punktów przy każdym zawodniku, temu po meczu zostaje już tylko rachunek: podzielić błędy przez rozegrane sety.

Jeśli zapisujesz mecze w Koach, błędy przy każdym zawodniku są tam automatycznie i zostaje ci już tylko podzielić je przez liczbę rozegranych setów. Presję zagrywką i zliczanie przyjęcia robisz na ławce długopisem na papierze — do tego nie trzeba aplikacji, trzeba wolontariusza, który przesiedzi tam cały dzień. Ile w ogóle da się tego dnia zapisać i jak wybrać to wcześniej, opisuje planowanie turnieju.

Trzy liczby, które tego dnia nic nie znaczą

Równie ważne jest to, czego tego wieczoru mówić nie wolno, choćby było to kuszące.

Nowi zawodnicy i wychowankowie: macierz zestawień

W sierpniu w hali prawie zawsze stoją nowe twarze: wychowanek z młodzieży, ktoś z innego klubu, zawodnik wracający po dwóch latach. Pytanie, na które chcesz tego dnia odpowiedzieć, nie brzmi „czy jest dobry” — to widać także na treningu. Pytanie brzmi z kim mu się gra: obok którego przyjmującego, z którym rozgrywającym, w jakim duecie blokującym.

Zrób z tego rano macierz na papierze. Dwóch nowych zawodników i dwóch rozgrywających to cztery kombinacje. Jeśli chcesz każdego nowego przyjmującego zobaczyć też przez seta obok libero i przez seta obok drugiego przyjmującego, wychodzi ich osiem. Osiem kratek, które skreślasz, gdy tylko je zobaczysz. Na koniec dnia od razu widzisz, która kratka została pusta — to ta kombinacja, w którą w pierwszym meczu ligowym wchodzisz na ślepo.

Krótkie sety to umożliwiają. Dziesięć krótkich setów to sześćdziesiąt setów zawodniczych: dziesięć razy sześć pozycji. Przy kadrze dwunastoosobowej to pięć setów na zawodnika. Ligowa sobota z czterema setami daje ich dwadzieścia cztery, a te w praktyce idą do siedmiu albo ośmiu osób. Turniej przygotowawczy jest więc jednym z niewielu dni, w których cała twoja kadra zbiera prawdziwe minuty meczowe bez punktów na szali.

Co ten dzień mówi o waszej formie fizycznej

Po lecie z niewielką ilością siatkówki turniej jest pierwszym prawdziwym szczytem obciążenia i to czyni z niego użyteczny pomiar wydolności — pod warunkiem, że mierzysz, a nie patrzysz. Patrzenie nie działa: o czwartej wszyscy wyglądają na zmęczonych. Porównaj więc trzy zliczenia z meczów 1 i 2 z tymi samymi zliczeniami z meczów 4 i 5:

Potraktuj przy tym poważnie jedno zabezpieczenie. Pięć meczów w jedno popołudnie może po długim lecie dać więcej wyskoków i lądowań niż cały tydzień treningowy. Nie planuj więc takiego turnieju w tygodniu po pierwszym treningu, tylko po dwóch albo trzech tygodniach budowania, i trzymaj kolejny tydzień lekko. Co jeszcze możesz zrobić, żeby ten szczyt zamortyzować, opisuje zapobieganie kontuzjom. Jeśli zawodnikowi po takim dniu zostają dolegliwości, to sprawa dla fizjoterapeuty albo lekarza, a nie dla planu treningowego.

Szatnia: wynik nie jest prognozą sezonu

Tu najczęściej coś idzie nie tak. Zespół, który pięć razy przegrywa na turnieju przygotowawczym, wsiada do samochodu z myślą, że będzie ciężki sezon, a tej myśli we wrześniu już się nie wygada. Odwrotnie jest równie ryzykownie: wygrany sierpniowy turniej z połowicznymi składami daje zespół, który w pierwszy mecz ligowy wchodzi za lekko. Potrzebujesz trzech zdań i mówisz je, zanim wszyscy wsiądą do samochodów — a nie dopiero na najbliższym treningu, bo wtedy opowieść jest już napisana.

  1. „Testowaliśmy dziś cztery rzeczy”. Wymień je, wszystkie cztery, na głos. Od razu widać, że to nie było przypadkowe popołudnie.
  2. „To wiemy teraz, a rano nie wiedzieliśmy”. Dwie konkretne obserwacje, z twoich zliczeń: rotacja czwarta przecieka, zagrywka tych dwóch zawodników robi presję.
  3. „Wyniku na tej liście nie było”. Krótko i bez tłumaczenia się. Kto zaczyna wynik wygadywać, ten dopiero potwierdza, że był ważny.

I nie wieszaj na tym dniu żadnej decyzji. Odczekaj czterdzieści osiem godzin, połóż swoje zliczenia obok siebie i dopiero wtedy zdecyduj o składzie albo o systemie. Ocena wypowiedziana w szatni jest obietnicą; ocena uzasadniona dwa dni później jest wyborem.

Sedno: turniej przygotowawczy daje ci w jeden dzień mniej więcej tyle przyjętych zagrywek co dwie ligowe soboty, w podziale na pięciu różnych rywali. To jest cała wartość tego dnia. Kto używa go jako sprawdzianu poziomu zamiast jako dnia pomiaru, wymienia sto osiemdziesiąt użytecznych obserwacji na jeden wynik — a ten wynik jest ze wszystkich liczb tego dnia najmniej wiarygodny.

Częste pytania

Ile turniejów przygotowawczych gra się w sierpniu?

Jeden w większości przypadków wystarczy, uzupełniony kilkoma sparingami. Drugi turniej przynosi przede wszystkim te same obserwacje jeszcze raz, a kosztuje całą sobotę i spory szczyt obciążenia. Co organizuje się w twoim regionie i jak wcześnie w sezonie to wypada, różni się w zależności od związku i od organizatora.

Co robić, gdy w dniu turnieju kadra nie jest jeszcze w komplecie?

Dostosuj plan pomiarowy, a nie swoje oczekiwania. Testuj tego dnia tylko rzeczy, które nie zależą od brakujących zawodników: presję zagrywką, liczbę błędów na set i te rotacje, w których nieobecnych i tak nie było. Macierz zestawień zachowaj wtedy na sparing, w którym wszyscy są.

Jak zliczać presję zagrywką bez aplikacji?

Kartką w trzech kolumnach: presja, neutralnie, błąd, i jedna linijka na zagrywającego. Stawiasz jedną kreskę przy każdej zagrywce, a poprowadzi to każdy rodzic albo zmiennik. Na koniec dnia masz od piętnastu do dwudziestu obserwacji na zawodnika — dość, żeby ocenić zagrywającego bez patrzenia komukolwiek na asy.

Przegraliśmy wszystko. Czy mam przewrócić skład?

Nie, a już na pewno nie tego samego dnia. Popatrz najpierw na side-out na rotację: jeśli wszędzie jest mniej więcej równy, to nie chodzi o skład, tylko o poziom rywali albo o świeżość po lecie. Jeśli jedna rotacja wyraźnie się zapada, masz konkretny punkt zaczepienia zamiast przeczucia.

Czy turniej może wypaść za wcześnie w przygotowaniach?

Tak. Jeśli turniej leży w pierwszym tygodniu po przerwie letniej, mierzysz przede wszystkim to, kto uprawiał sport w wakacje, a z dziesięciu setów w jeden dzień robisz pierwsze duże obciążenie skocznościowe po tygodniach odpoczynku. Dwa do trzech tygodni budowania przed nim czynią ten dzień bardziej informatywnym, a wejście w sezon łagodniejszym. Jeśli zawodnikowi zostają potem dolegliwości kolana albo kostki, to sprawa dla fizjoterapeuty albo lekarza.

Co zrobić z wychowankiem, który tego dnia był poniżej oczekiwań?

Oceń go na tylu obserwacjach, ile naprawdę masz. Dwanaście ataków albo cztery przyjęte zagrywki nic nie mówią, a osiemnaście zagrywek albo cały set obok tego samego przyjmującego już coś mówią. Powiedz mu to dokładnie w ten sposób i zaplanuj kombinację, która nie zadziałała, jeszcze raz w sparingu.

Wypróbuj sam w Koach

Mniej administracji, więcej trenowania.

Zacznij z Koach