Trener siatkówki Dennis Boekhout o ekranie przerwy między setami w Koachu: co wolno zmienić i dlaczego aplikacja sama o tym mówi.
Set się kończy, zawodnicy przybijają piątki i zostają jakieś trzy minuty. Właśnie wtedy niemal każdy trener siatkówki zadaje sobie to samo pytanie: czy zmiana ustawienia między setami jest dozwolona, czy kosztuje zmianę zawodnika? Odpowiedź jest w przepisach, tylko rzadko tam, gdzie trener akurat jej potrzebuje.
Dennis Boekhout zbudował ekran przerwy w Koachu dokładnie wokół tych trzech minut. Rozmowa o tym, co na nim jest, co robi zamknięcie go i gdzie kończy się cofanie.
„Karta przerwy podnosi się sama. Nie dlatego, że ładnie wygląda, tylko dlatego, że to dokładnie ta chwila, w której wstajesz i idziesz do zespołu. Piłka leży, a ty chcesz jednym spojrzeniem zobaczyć, co się przed chwilą działo. Na górze jest, który to był set i jak się skończył — w naszej wersji demo set 1, wygrany 25-19. Niżej wyniki wszystkich setów, jak padały punkty w tym secie i jakie błędy sami popełniliśmy.
„I to nie jest dodatkowy krok. Przycisk na dole karty zastępuje ‚Następny set’ z belki powyżej: kończy set i zaczyna kolejny. Jedno dotknięcie, tylko z informacją dookoła.”
„Jeśli zamkniesz ten ekran, nie powinno się wydarzyć nic. Brzmi to jak truizm, ale to świadoma decyzja. Zamknięcie zamyka kartę i tyle: set nie zostaje zakończony, następny się nie zaczyna, twoje ustawienie zostaje takie, jakie było. Widziałem za dużo aplikacji, w których samo zamknięcie ekranu jest już czynnością.”
„Sama nie. Otwiera się automatycznie raz na set, potem już nie wraca. Inaczej siedzisz na ławce, a karta co dziesięć sekund nasuwa ci się na tablicę wyników, kiedy rozmawiasz z kapitanem.
„Ale droga powrotna zawsze jest: ciemna belka na górze ekranu meczu zostaje na miejscu, z napisem ‚Następny set’. Jedno dotknięcie i karta wraca. To różnica między zamknięciem czegoś a utratą tego.”
„Tak. I to jest właśnie ten przepis, którego większość trenerów nie zna. Dopóki nie oddasz karty ustawienia, nowe ustawienie początkowe nie jest zmianą zawodnika. Set 2 zaczyna się po prostu z zerem z sześciu zmian i zerem z dwóch czasów. Ustawienie szóstki inaczej nic cię nie kosztowało.
„To zdanie jest wpisane w samą kartę, tuż nad boiskiem. Nie w pomocy, nie gdzieś w menu: tam, gdzie zapada decyzja. Bo to tam się wahasz.”
„Sędziowie owszem. Trenerzy często nie. Sam przez pół sezonu byłem przekonany, że inne ustawienie początkowe kosztuje mnie zmianę, więc go nie ruszałem. [śmiech] To zła decyzja podjęta na podstawie czegoś, co nie jest prawdą, a to najbardziej irytujący rodzaj.
„Moje rozumowanie jest proste: skoro aplikacja otwiera ekran dokładnie w tym momencie, to może też powiedzieć, co wolno. To nie jest podniesiony palec, to jedno zdanie, które pomijasz, gdy już je znasz.”
„Z jak najmniejszym przeciąganiem. Nad boiskiem są skróty: ustawienie z seta 1 i twoje zapisane składy — w naszej wersji demo jest jeden nazwany ‚Basis’. Jedno dotknięcie i szóstka stoi. Chcesz poprzestawiać sam — dotykasz pozycji, a potem tego, kto wchodzi; ławka jest tuż pod spodem. W prawym górnym rogu liczy: sześć z sześciu.
„A gdy tylko coś zmienisz, pojawia się skrót przywracający ustawienie sprzed otwarcia karty. Jest, bo to ja jestem tym trenerem, który w zimnej hali zmarzniętymi palcami trafia w złe pole.”
„Wtedy set 2 zaczyna się tą samą szóstką co set 1, dokładnie tak jak zawsze. Nic w tej karcie nie jest obowiązkowe. Jest dla trenera, który miał już ustawienie przygotowane, a nie dla tego, który chce po prostu grać dalej.
„Dotykasz startu i tablica znowu pokazuje 0-0, kolejność zagrywki zaczyna się od nowa, a licznik czasów wraca na zero z dwóch. Libero celowo nie ma kafelka na tym boisku: nie wpisuje się go na kartę ustawienia, a przy starcie aplikacja sama wprowadza go za środkowego w linii obrony.”
„Wszystko, co robisz, gdy set już trwa. Wtedy to prawdziwa zmiana: jeden schodzi, jeden wchodzi, i masz ich sześć na set. Tamta karta wygląda inaczej — dotykasz zawodnika na boisku, a aplikacja pokazuje, kto jest dostępny, z numerem i pozycją, żebyś nie wpuścił nie tego atakującego.
„A kiedy się skończą, aplikacja po prostu to mówi: w tym secie wykonałeś już sześć zmian. Tak samo przy dwóch czasach. To nie jest niańczenie, to zapobieganie sytuacji, w której stoisz przy stoliku z podniesioną ręką.”
„W zwykłym secie odwraca się to samo: kto zaczynał poprzedni set zagrywką, ten w kolejnym przyjmuje. Tego aplikacja nie musi pytać, więc nie pyta. Nad przyciskiem startu jest jedna linijka — w wersji demo: serwis zaczyna przeciwnik — i tyle.
„Przed setem decydującym jest inaczej. Tam odbywa się nowe losowanie, a jak wypadło, aplikacja wiedzieć nie może. Więc tam robi się z tego pytanie z dwoma przyciskami: my albo przeciwnik. Zgadywanie byłoby tu najgorsze, bo przez cały set miałbyś odwróconą kolejność zagrywki.”
„Tego aplikacja długo nie miała, chociaż resztę seta decydującego ogarniała w całości: nowe losowanie, do 15 zamiast do 25. Ale to właśnie na zmianę stron patrzy stolik. Więc teraz pojawia się belka, gdy tylko jedna z drużyn dochodzi do 8: zmiana stron, drużyny zmieniają teraz połowy.
„A obok przycisk potwierdzenia. Ten przycisk nic nie robi z wynikiem — tylko chowa belkę. I tak ma być. To przypomnienie, nie czynność, i to uczciwsze niż aplikacja, która po cichu coś odwraca i zostawia cię z pytaniem, czy to tablica wyprzedza ciebie, czy ty ją.”
„Na granicy setów. Cofanie nigdy przez nią nie przechodzi. Kiedy set jest zamknięty, nie odwiniesz go już punkt po punkcie do poprzedniego. Przycisk po prostu znika na początku nowego seta, bo przycisk, który stoi i nic nie robi, jest gorszy niż jego brak.
„W obrębie seta cofniesz wszystko: punkt, punkt dla przeciwnika razem z błędem, który za nim stał, czas, ocenę przyjęcia, zmianę — ta wstawia zawodnika z powrotem na jego pozycję. Ale rozegrany set jest zamknięty. To zgadza się też z tym, co ostatecznie trafia do protokołu.”
Koach sam otwiera kartę przerwy, pozwala przygotować ustawienie na kolejny set i mówi, ile to kosztuje według przepisów. Możesz wypróbować go za darmo z własnym zespołem.
Wypróbuj Koacha za darmo