Zmiana ustawienia między setami: czy to zmiana zawodnika? | Koach
Koach Koach
Wywiady
Wywiad · 13 września 2026

„Jeśli zamkniesz ten ekran, nie powinno się wydarzyć nic”

Trener siatkówki Dennis Boekhout o ekranie przerwy między setami w Koachu: co wolno zmienić i dlaczego aplikacja sama o tym mówi.

Między setami

Set się kończy, zawodnicy przybijają piątki i zostają jakieś trzy minuty. Właśnie wtedy niemal każdy trener siatkówki zadaje sobie to samo pytanie: czy zmiana ustawienia między setami jest dozwolona, czy kosztuje zmianę zawodnika? Odpowiedź jest w przepisach, tylko rzadko tam, gdzie trener akurat jej potrzebuje.

Dennis Boekhout zbudował ekran przerwy w Koachu dokładnie wokół tych trzech minut. Rozmowa o tym, co na nim jest, co robi zamknięcie go i gdzie kończy się cofanie.

Set się kończy. Co robi w tym momencie aplikacja?

„Karta przerwy podnosi się sama. Nie dlatego, że ładnie wygląda, tylko dlatego, że to dokładnie ta chwila, w której wstajesz i idziesz do zespołu. Piłka leży, a ty chcesz jednym spojrzeniem zobaczyć, co się przed chwilą działo. Na górze jest, który to był set i jak się skończył — w naszej wersji demo set 1, wygrany 25-19. Niżej wyniki wszystkich setów, jak padały punkty w tym secie i jakie błędy sami popełniliśmy.

„I to nie jest dodatkowy krok. Przycisk na dole karty zastępuje ‚Następny set’ z belki powyżej: kończy set i zaczyna kolejny. Jedno dotknięcie, tylko z informacją dookoła.”

Karta przerwy w Koachu: u góry właśnie wygrany set 25-19, niżej bloki z punktami według rodzaju i rozkładem błędów, a na dole początek ustawienia na set 2.
Karta podnosi się sama, gdy tylko set jest rozstrzygnięty — nie trzeba jej szukać.

A jeśli ją zamknę?

„Jeśli zamkniesz ten ekran, nie powinno się wydarzyć nic. Brzmi to jak truizm, ale to świadoma decyzja. Zamknięcie zamyka kartę i tyle: set nie zostaje zakończony, następny się nie zaczyna, twoje ustawienie zostaje takie, jakie było. Widziałem za dużo aplikacji, w których samo zamknięcie ekranu jest już czynnością.”

Wróci, jeśli jednak będzie potrzebna?

„Sama nie. Otwiera się automatycznie raz na set, potem już nie wraca. Inaczej siedzisz na ławce, a karta co dziesięć sekund nasuwa ci się na tablicę wyników, kiedy rozmawiasz z kapitanem.

„Ale droga powrotna zawsze jest: ciemna belka na górze ekranu meczu zostaje na miejscu, z napisem ‚Następny set’. Jedno dotknięcie i karta wraca. To różnica między zamknięciem czegoś a utratą tego.”

To teraz pytanie, od którego się zaczęło: czy między setami można przestawić całe ustawienie?

„Tak. I to jest właśnie ten przepis, którego większość trenerów nie zna. Dopóki nie oddasz karty ustawienia, nowe ustawienie początkowe nie jest zmianą zawodnika. Set 2 zaczyna się po prostu z zerem z sześciu zmian i zerem z dwóch czasów. Ustawienie szóstki inaczej nic cię nie kosztowało.

„To zdanie jest wpisane w samą kartę, tuż nad boiskiem. Nie w pomocy, nie gdzieś w menu: tam, gdzie zapada decyzja. Bo to tam się wahasz.”

Dolna część tej samej karty: ustawienie na set 2 z licznikiem sześć z sześciu, skróty do wcześniejszych ustawień, zdanie o karcie ustawienia, boisko z sześcioma zawodnikami, ławka pod spodem i przycisk startu.
Przepis jest tam, gdzie podejmujesz decyzję, a nie w instrukcji.

Po co wpisywać przepis do aplikacji? Przecież się go zna.

„Sędziowie owszem. Trenerzy często nie. Sam przez pół sezonu byłem przekonany, że inne ustawienie początkowe kosztuje mnie zmianę, więc go nie ruszałem. [śmiech] To zła decyzja podjęta na podstawie czegoś, co nie jest prawdą, a to najbardziej irytujący rodzaj.

„Moje rozumowanie jest proste: skoro aplikacja otwiera ekran dokładnie w tym momencie, to może też powiedzieć, co wolno. To nie jest podniesiony palec, to jedno zdanie, które pomijasz, gdy już je znasz.”

Jak więc wpisuje się nowe ustawienie?

„Z jak najmniejszym przeciąganiem. Nad boiskiem są skróty: ustawienie z seta 1 i twoje zapisane składy — w naszej wersji demo jest jeden nazwany ‚Basis’. Jedno dotknięcie i szóstka stoi. Chcesz poprzestawiać sam — dotykasz pozycji, a potem tego, kto wchodzi; ławka jest tuż pod spodem. W prawym górnym rogu liczy: sześć z sześciu.

„A gdy tylko coś zmienisz, pojawia się skrót przywracający ustawienie sprzed otwarcia karty. Jest, bo to ja jestem tym trenerem, który w zimnej hali zmarzniętymi palcami trafia w złe pole.”

A jeśli nic nie wybierzesz?

„Wtedy set 2 zaczyna się tą samą szóstką co set 1, dokładnie tak jak zawsze. Nic w tej karcie nie jest obowiązkowe. Jest dla trenera, który miał już ustawienie przygotowane, a nie dla tego, który chce po prostu grać dalej.

„Dotykasz startu i tablica znowu pokazuje 0-0, kolejność zagrywki zaczyna się od nowa, a licznik czasów wraca na zero z dwóch. Libero celowo nie ma kafelka na tym boisku: nie wpisuje się go na kartę ustawienia, a przy starcie aplikacja sama wprowadza go za środkowego w linii obrony.”

Tablica na początku seta: wynik 0-0, dwa przyciski plus, kolejność zagrywki jako sześć numerów, licznik czasów na zero z dwóch i sześciu zawodników na boisku.
Nowy set zaczyna się czysto: zero punktów, zero czasów i kolejność zagrywki od pierwszego zawodnika.

Co w takim razie naprawdę kosztuje zmianę?

„Wszystko, co robisz, gdy set już trwa. Wtedy to prawdziwa zmiana: jeden schodzi, jeden wchodzi, i masz ich sześć na set. Tamta karta wygląda inaczej — dotykasz zawodnika na boisku, a aplikacja pokazuje, kto jest dostępny, z numerem i pozycją, żebyś nie wpuścił nie tego atakującego.

„A kiedy się skończą, aplikacja po prostu to mówi: w tym secie wykonałeś już sześć zmian. Tak samo przy dwóch czasach. To nie jest niańczenie, to zapobieganie sytuacji, w której stoisz przy stoliku z podniesioną ręką.”

Karta zmiany: u góry zawodnik schodzący z boiska, niżej dwóch dostępnych zawodników z numerem, nazwiskiem i pozycją, na dole przycisk anulowania.
To jest dopiero prawdziwa zmiana — i masz ich tylko sześć na set.

Kto zaczyna serwis w kolejnym secie?

„W zwykłym secie odwraca się to samo: kto zaczynał poprzedni set zagrywką, ten w kolejnym przyjmuje. Tego aplikacja nie musi pytać, więc nie pyta. Nad przyciskiem startu jest jedna linijka — w wersji demo: serwis zaczyna przeciwnik — i tyle.

„Przed setem decydującym jest inaczej. Tam odbywa się nowe losowanie, a jak wypadło, aplikacja wiedzieć nie może. Więc tam robi się z tego pytanie z dwoma przyciskami: my albo przeciwnik. Zgadywanie byłoby tu najgorsze, bo przez cały set miałbyś odwróconą kolejność zagrywki.”

Tablica w secie decydującym: u góry wyniki czterech rozegranych setów, wynik 11-9, kto jest przy zagrywce i pod spodem kolejność zagrywki.
W secie decydującym aplikacja liczy do 15 i pyta z góry, kto może zaczynać.

A zmiana stron przy 8 punktach?

„Tego aplikacja długo nie miała, chociaż resztę seta decydującego ogarniała w całości: nowe losowanie, do 15 zamiast do 25. Ale to właśnie na zmianę stron patrzy stolik. Więc teraz pojawia się belka, gdy tylko jedna z drużyn dochodzi do 8: zmiana stron, drużyny zmieniają teraz połowy.

„A obok przycisk potwierdzenia. Ten przycisk nic nie robi z wynikiem — tylko chowa belkę. I tak ma być. To przypomnienie, nie czynność, i to uczciwsze niż aplikacja, która po cichu coś odwraca i zostawia cię z pytaniem, czy to tablica wyprzedza ciebie, czy ty ją.”

Na koniec: gdzie kończy się cofanie?

„Na granicy setów. Cofanie nigdy przez nią nie przechodzi. Kiedy set jest zamknięty, nie odwiniesz go już punkt po punkcie do poprzedniego. Przycisk po prostu znika na początku nowego seta, bo przycisk, który stoi i nic nie robi, jest gorszy niż jego brak.

„W obrębie seta cofniesz wszystko: punkt, punkt dla przeciwnika razem z błędem, który za nim stał, czas, ocenę przyjęcia, zmianę — ta wstawia zawodnika z powrotem na jego pozycję. Ale rozegrany set jest zamknięty. To zgadza się też z tym, co ostatecznie trafia do protokołu.”

Wywiady
Koach

Zajmij się przerwą, nie papierologią

Koach sam otwiera kartę przerwy, pozwala przygotować ustawienie na kolejny set i mówi, ile to kosztuje według przepisów. Możesz wypróbować go za darmo z własnym zespołem.

Wypróbuj Koacha za darmo