Arkusz oceny w siatkówce: dziewięć umiejętności w skali od 1 do 5
Trzech trenerów przez czterdzieści minut patrzy na tę samą zawodniczkę, a potem stawia 2, 4 i 5 za przyjęcie. To nie jest spór o zawodniczkę, tylko o to, co znaczy czwórka. Arkusz to rozwiązuje — nie większą liczbą kratek, tylko opisem przy każdej ocenie.
Dlaczego ocena bez opisu jest nic niewarta
Trzej trenerzy ze wstępu wszyscy patrzyli uważnie. Pierwszy porównał ją z grupą, która tego wieczoru stała na boisku, drugi z drużyną, do której miałaby trafić, trzeci z tym, co w sobotę widział w telewizji: trzy różne miary. Ocena, która z tego wychodzi, mówi więc więcej o oceniającym niż o zawodniczce.
Użyteczny arkusz oceny naprawia to w jeden sposób: przy każdej ocenie stoi zachowanie. Nie „4 = dobrze", tylko „4 = przyjęcie zostaje grywalne również przy trudnej zagrywce albo piłce w szwie". Od tego momentu omówienie nie dotyczy już skali, tylko zawodniczki, a to oszczędza w zabiegany wieczór pół godziny kłótni.
Jeszcze ważniejsze jest to, czym arkusz nie jest: nie jest świadectwem, które zawodnik zabiera do domu, ani rankingiem do powieszenia w bufecie. To narzędzie do zrównania twojego patrzenia z patrzeniem kolegi.
Dziewięć umiejętności na arkuszu
Sześć elementów technicznych i trzy, które decydują o przebiegu reszty sezonu:
- Przyjęcie sposobem dolnym — odbiór zagrywki: platforma, praca nóg, piłka dochodząca do rozgrywającego w grywalnej formie.
- Odbicie sposobem górnym — wystawienie i druga piłka: ręce, kierunek, piłka, która ze słabego przyjęcia i tak nadaje się do ataku.
- Zagrywka — utrzymanie w boisku i umiejscowienie. Patrz przede wszystkim na liczbę błędów, a nie na szybkość.
- Atak — rozbieg, timing i punkt kontaktu nad głową. Zgadzający się trzykrokowy rozbieg waży więcej niż to, jak mocno piłka dochodzi.
- Blok — ręce nad siatką, timing, przemieszczenie wzdłuż siatki.
- Obrona w polu — niska pozycja, gra dalej po błędzie, piłki właściwie nie do wyciągnięcia.
- Ruchliwość i praca nóg — jak ktoś się przemieszcza, gdy piłka nie idzie prosto na niego. To wiersz, który najczęściej zapowiada, jak szybko ktoś nauczy się reszty.
- Rozumienie gry — wybór miejsca, asekuracja, branie piłki albo świadome jej zostawianie. Widoczne w małych formach gry, niewidoczne w ćwiczeniach z rzędem.
- Podatność na uwagi i postawa w zespole — co dzieje się po tym, jak coś powiesz, i co ktoś robi po błędzie kolegi.
Dlaczego dziewięć? Dwunastu czy piętnastu wierszy nie wypełnisz uczciwie w bloku czterdziestu minut: pod koniec zaczynasz zgadywać, a zgadnięcie wygląda jak ocena, ale nią nie jest. Mniejsza liczba wierszy robi z pojęć tak szerokie worki, że nic nie mówią — „technika: 3" nikomu nie pomaga. W najmłodszych grupach, grających na małym boisku, skreślasz blok i atak i zostaje ci siedem.
Czego świadomie tam nie ma: wzrostu i zaangażowania. Wzrost nie jest umiejętnością, tylko okolicznością, a kto wstawia go jako wiersz, liczy go dwa razy — siedzi już w ataku i w bloku. Zaangażowania nie mierzy się w dwie godziny, tylko przez tygodnie; uczciwszym narzędziem jest do tego krótka ocena po każdym treningu.
Skala: co znaczą oceny od 1 do 5
Jedna drabina, która działa dla wszystkich dziewięciu wierszy:
- 1 — jeszcze nie. Wykonanie się nie udaje; jeśli raz wyjdzie, to przypadek.
- 2 — w spokoju. Działa przy podrzuconej piłce bez tempa, znika, gdy zaczyna się gra.
- 3 — w zwykłej akcji. Działa na poziomie tej grupy. To jest środek i powinien pojawiać się najczęściej.
- 4 — pod presją. Działa też przy trudnej piłce, w ciasnej sytuacji albo przy stanie 22-22.
- 5 — broń. Przeciwnik się do tego dostosowuje: zagrywka idzie gdzie indziej, blok się przesuwa.
To „na poziomie tej grupy" przy trójce jest najważniejszym ustaleniem całego arkusza. Trójka w drużynie rekreacyjnej znaczy co innego niż trójka w pierwszej drużynie i to jest w porządku, dopóki używasz jednego arkusza na grupę i nigdy nie porównujesz ocen między grupami. Kto idzie na inny poziom, nie zmienia umiejętności, tylko miarę.
Dwa wiersze rozpisujesz w całości, bo tam oceniający rozjeżdżają się najbardziej. Przyjęcie: 1 dotyka piłki, a kierunek jest przypadkiem; 2 czysto odgrywa podrzuconą piłkę, ale nie zagrywkę; 3 doprowadza zwykłą zagrywkę w grywalnej formie w okolice siatki; 4 utrzymuje grywalną także trudną zagrywkę albo piłkę w szwie; 5 przy praktycznie każdej zagrywce oddaje rozgrywającemu cały wachlarz ataku. Podatność na uwagi: 1 nie słyszy korekty albo ją odpycha; 2 kiwa głową i robi dalej to samo; 3 wprowadza to, dopóki stoisz obok; 4 stosuje to w następnym ćwiczeniu z własnej woli; 5 sam prosi o korektę i przekazuje ją koledze.
Sam arkusz: dziewięć kolumn i jedno zdanie
Jeden arkusz na oceniającego na blok, w poziomie, z zawodnikami pod sobą i dziewięcioma umiejętnościami jako wąskimi kolumnami obok — skróconymi do PRZ, WYS, ZAG, ATK, BLK, OBR, RUCH, ROZ i POS, z opisami na odwrocie. Po lewej numer znacznika, a nie nazwisko: przy dwudziestu nieznanych zawodnikach ocenianie po nazwiskach po prostu nie wychodzi, a numer trzyma twój osąd uczciwszym.
Po prawej jedna szeroka kolumna z nagłówkiem co rzuciło się w oczy, miejsce na dokładnie jedno zdanie. To najcenniejsza kratka arkusza, bo stoi w niej to, czego żadna ocena nie uniesie: „odważnie bierze trudną piłkę", „przestaje mówić, gdy zaczyna się nie układać", „leworęczna". Przy końcowym ważeniu to zdanie często przesądza, a w rozmowie z zawodnikiem jest jedyną rzeczą, którą naprawdę zapamięta.
Poza tym stoi tam tylko nagłówek: data, grupa, blok i nazwisko oceniającego. To ostatnie nie jest formalnością — za dwa tygodnie będziesz chciał móc zapytać, co dokładnie ktoś widział.
Sumowanie to pułapka
Pokusa, żeby na dole postawić sumę i po niej sortować, jest duża. Nie rób tego ot tak: suma dziewięciu ocen traktuje blok równie ważnie jak przyjęcie, a u czternastolatka to dowodliwy bezsens. Kto mimo wszystko chce sortować, ma dwie uczciwe możliwości.
- Dwie sumy zamiast jednej. Zsumuj sześć wierszy technicznych jako „teraz", a ruchliwość, rozumienie gry i podatność na uwagi jako „później". Zawodnik z 14 teraz i 14 później to inna historia niż zawodnik z 20 teraz i 8 później — i o tym ma być dyskusja.
- Waż z góry, a nie po fakcie. Ustalcie przed dniem oceniania, które trzy wiersze liczą się podwójnie. Szukasz przyjmującego, to będą przyjęcie, obrona w polu i ruchliwość. Wagi wymyślone dopiero po zobaczeniu ocen są usprawiedliwieniami.
Nigdy nie dawaj połówek. 3,5 sugeruje precyzję, której nie ma, i bierze się prawie zawsze stąd, że nie masz odwagi wybrać. Jeśli dwoje zawodników zostaje dokładnie równo, używasz reguły rozstrzygającej ustalonej wcześniej — u młodzieży miesiąc urodzenia jest do tego dającą się obronić i łatwą do wytłumaczenia rozstrzygarką.
Wypełnianie w hali: po każdym bloku, nie na końcu
- Oceniaj w przerwie po każdym bloku, a nie w trakcie patrzenia. Kto pisze, ten nie patrzy. Licz osiemdziesiąt do dziewięćdziesięciu sekund na zawodnika i ustaw budzik w telefonie.
- Nigdy na koniec wieczoru. To, co widziałeś w ostatnich dwudziestu minutach, nadpisuje wszystko wcześniejsze. To nie niechlujstwo, tylko sposób działania pamięci; arkusz na blok jest lekarstwem.
- Zostaw kratkę pustą, jeśli tego nie widziałeś. Pusta komórka jest informacją: ten zawodnik w tym bloku ani razu nie blokował. Wpisane zgadnięcie już nią nie jest.
- Nie oceniaj i nie organizuj jednocześnie. W dniu selekcji jedna osoba pilnuje zegara i grup, żeby oceniający musieli tylko patrzeć i pisać.
Jakie ćwiczenia prowadzisz tego wieczoru, to osobna sztuka: istnieją formy, w których poziom sam staje się widoczny, bez robienia z tego testu. Bez takich ćwiczeń sześć z dziewięciu wierszy zostanie pustych — rozumienia gry i podatności na uwagi po prostu nie zobaczysz w rzędzie czekającym na piłkę.
Przetestuj arkusz najpierw na własnej drużynie. Wypełnij go w zwykły wtorkowy wieczór dla zawodników, których znasz od dwóch lat. W dziesięć minut wiesz, których wierszy nie potrafisz ocenić, który opis jest niejasny i czy używasz całej skali, czy wszystko stawiasz na 3 i 4. Ten kwadrans zapobiega temu, że w dniu, który się liczy, stoisz z arkuszem, który nie działa.
Dwoje oceniających i różnica dwóch punktów
Jeden oceniający z arkuszem jest lepszy niż jeden bez, ale dwoje to inny rząd wielkości. Zacznijcie od dziesięciu minut kalibracji: popatrzcie razem na trzech zawodników, wypełnijcie dziewięć wierszy niezależnie od siebie i połóżcie arkusze obok siebie. Prawie zawsze okazuje się tam, że jedno czyta trójkę jako „średnia tej grupy", a drugie jako „wystarczy do drużyny na przyszły rok". Tę różnicę wyjmujesz przed dniem oceniania, a nie po nim.
W trakcie dnia każdy ocenia w milczeniu i osobno. Gdy tylko oceniający konsultują się na bieżąco, nie masz dwóch pomiarów, tylko jedną opinię w dwóch egzemplarzach. Przy porównywaniu po fakcie obowiązuje prosta zasada: jeden punkt różnicy to szum, o tym się nie rozmawia. Dwa punkty różnicy albo więcej to najciekawsza informacja całego wieczoru — wtedy dosłownie widzieliście co innego i to pytanie się wygaduje, zamiast robić z tego średnią. Uśrednienie dwójki i piątki do 3,5 wyrzuca dokładnie tę informację, po którą przyszedłeś.
Jeśli stoisz w tym sam, wypełnij ten sam arkusz w dwa różne wieczory. Słabsze niż druga para oczu, ale wyjmuje formę dnia — największe źródło szumu ze wszystkich.
Co dzieje się z arkuszem po tym dniu
Przenieś dziewięć ocen i to jedno zdanie w ciągu dwóch dni do samego zawodnika, jako jedną opatrzoną datą notatkę w jego profilu. W Koach te notatki stoją przy zawodniku i są widoczne tylko dla trenerów; gdy ktoś przechodzi do innej drużyny, idą razem z nim. Luźną kartkę zgubisz, notatki nie.
Ten drugi pomiar jest miejscem, w którym arkusz naprawdę zaczyna pracować. Wypełnij ten sam arkusz jeszcze raz około przerwy zimowej, z tymi samymi opisami. Wiersze, które przesunęły się o punkt, są dowodem, że twój trening zadziałał; wiersze stojące w miejscu to twój plan treningowy na drugą połowę sezonu. To jest zarazem dokładnie ten materiał, którym uzasadniasz rekomendację przejścia wyżej: nie „wydaje mi się, że jest gotowy", tylko dwa pomiary z półroczną przerwą.
Nie dawaj arkusza zawodnikowi. Daj mu dwie rzeczy z rozmowy oceniającej: jeden wiersz, który jest czwórką, i dlaczego, oraz jeden wiersz, który jest dwójką, z tym, co z tym zrobicie. Dziewięć ocen naraz nie ląduje u nikogo, a u dwunastolatka już w ogóle. U odrzuconych robisz to samo: jedna mocna strona, jeden punkt do rozwoju i jaka jest droga — jak taką rozmowę prowadzić, opisuje tekst odrzucenie zawodnika po selekcji.
Na koniec: to są oceny o ludziach, często o osobach niepełnoletnich. Przechowuj je w jednym uzgodnionym miejscu w klubie, a nie w rolce zdjęć czterech trenerów, nie udostępniaj ich poza sztabem szkoleniowym i usuń je, gdy tylko spełniły swój cel.
Częste pytania
Dlaczego skala od 1 do 5, a nie od 1 do 10?
Skala dziesięciopunktowa sugeruje precyzję, której przy patrzeniu gołym okiem nie ma: różnicy między szóstką a siódemką nie da się opisać, więc każdy ocenia inaczej. Przy pięciu stopniach możesz przy każdej ocenie postawić zachowanie i dopiero wtedy oceny różnych osób dotyczą tego samego. Parzysta skala od 1 do 4 wymusza wybór, ale tracisz użyteczny środek.
Czy mogę pokazać arkusz oceny zawodnikowi albo rodzicom?
Musisz umieć wyjaśnić każdą decyzję, ale surowy arkusz jest do tego złym narzędziem: dziewięć luźnych ocen bez komentarza działa przede wszystkim obronnie. W rozmowie daj dwa punkty — jeden mocny, jeden do rozwoju wraz z drogą — a arkusz trzymaj jako swoje uzasadnienie pod ręką. Jeśli ktoś formalnie prosi o wgląd w to, co o nim zapisano, ustal to z zarządem; takie prawo istnieje.
Co robić, gdy dwoje oceniających stawia bardzo różne oceny?
Jeden punkt różnicy to szum; z tym nie trzeba nic robić. Od dwóch punktów różnicy wracacie do tego, co każde z was widziało — zwykle okazuje się, że jedno patrzyło na inny blok albo miało w głowie inny opis. Nie uśredniajcie tych ocen: średnia dwójki i piątki ukrywa dokładnie tę informację, dla której oceniałeś.
Czy mogę używać tego samego arkusza dla młodzieży i seniorów?
Dziewięć wierszy i pięć stopni zostaje bez zmian, przesuwa się tylko znaczenie trójki: ona zawsze leży na poziomie grupy, która stoi przed tobą. Dzięki temu możesz porównywać oceny w obrębie grupy, ale nigdy między grupami. U najmłodszych, grających na małym boisku, skreślasz blok i atak i zostaje siedem wierszy.
Jak często wypełniać taki arkusz?
Dwa razy w sezonie wystarczy: pomiar zerowy w pierwszych tygodniach i ten sam pomiar około przerwy zimowej. Przy okazji selekcji dochodzi jedna runda wypełniania. Częstsze mierzenie daje głównie papierkową robotę, bo umiejętności nie przesuwają się o punkt w trzy tygodnie.
Ilu zawodników mogę ocenić w ciągu jednego wieczoru?
Przy dziewięciu wierszach na zawodnika i osiemdziesięciu czy dziewięćdziesięciu sekundach wypełniania na blok szesnaście do dwudziestu zawodników na oceniającego to maksimum. Powyżej jakość mocno spada: ostatnie nazwiska prawie zawsze dostają średnią z wiersza wyżej. Jeśli jest ich więcej, podziel na dwie grupy albo zaplanuj drugi wieczór.


