Ściąganie składek w klubie sportowym: polecenie zapłaty, link do płatności czy przelew | Koach Volleyball
Wypróbuj 14 dni za darmo
Baza wiedzy · Narzędzia i organizacja

Ściąganie składek w klubie sportowym: polecenie zapłaty, link do płatności czy przelew

Wysokość składki jest ustalona, budżet zatwierdzony, wszyscy się zgadzają. I wtedy okazuje się, że prawdziwa robota dopiero się zaczyna: pieniądze muszą jeszcze wpłynąć, od kilkuset osób naraz, a u części z nich nie stanie się to samo z siebie. Ten tekst jest o tej drugiej połowie — o formie, w jakiej pobierasz, o rytmie, w jakim przypominasz, i o rozmowie z ludźmi, którzy nie płacą.

Czas czytania: 7 min

Pobieranie składek to decyzja, a nie drobna robota

W większości klubów nikt nigdy nie zdecydował, jak ściąga się składki. To po prostu wyrosło: skarbnik sprzed dziesięciu lat robił to w taki sposób, a jego następcy przejęli sposób razem z funkcją. Szkoda, bo to właśnie forma przesądza o całej reszcie — o tym, ile wieczorów zajmie to skarbnikowi, jak szybko budżet jest pokryty i jak cała sprawa wygląda z perspektywy rodziny, która dostaje rachunek.

Żadna forma nie wypada dobrze we wszystkich trzech punktach naraz; każda przesuwa pracę i pewność w inną stronę — raz w kierunku klubu, raz w kierunku członka. Który podział pasuje, zależy od trzech uczciwych pytań. Ile ręcznej roboty udźwignie twój skarbnik w czasie, który naprawdę ma? Jak bardzo chcesz mieć pewność, że pieniądze są na koncie konkretnego dnia? I ile kontroli zostawiasz członkowi? O samej wysokości kwoty ten tekst nie jest — o tym mówi wyliczanie składek: od drużyny czy od zawodnika.

Trzy sposoby, żeby pieniądze wpłynęły

Polecenie zapłaty, czyli stała zgoda na obciążanie rachunku. Członek jednorazowo upoważnia klub do pobierania kwoty ze swojego konta, a potem dzieje się to w umówionym dniu bez niczyjego udziału. W polskich klubach spotyka się to rzadziej niż zwykły przelew, ale banki tę formę obsługują, a przy kilkuset członkach różnica w nakładzie pracy jest ogromna. Cały wysiłek leży z przodu: od każdego członka trzeba tę zgodę zebrać i porządnie przechowywać dane. Później każda tura kosztuje niewiele, a pieniądze są na koncie tego samego dnia. Słabym punktem są zmiany. Jeśli członek nie zgłosi nowego numeru rachunku, obciążenie się nie uda, a dowiesz się o tym dopiero po terminie. A jeśli ktoś odchodzi w połowie sezonu, musisz aktywnie przerwać pobieranie — inaczej ściągasz pieniądze od kogoś, kto nie jest już członkiem, a to jeden z niewielu błędów, które ludzi naprawdę złoszczą. Dla członka ta forma jest wygodna wtedy, gdy sam by o wpłacie zapomniał, i niewygodna, gdy ma ciasno: kwota znika w momencie, którego nie wybiera. Dlatego zapowiadaj datę z wyprzedzeniem.

Link do płatności przy każdej turze. Klub wysyła co turę link, a członek płaci w kilka kliknięć — BLIK-iem albo szybkim przelewem. Z góry nie musisz organizować niczego: nie przechowujesz danych rozliczeniowych członka, więc nie ma numeru rachunku, który mógłby się zdezaktualizować, a gdy ktoś odchodzi w połowie sezonu, po prostu przestajesz mu wysyłać link. W zamian praca wraca przy każdej turze: rozesłać, pilnować, kto zapłacił, wyłuskać spóźnialskich. Większość wpłat przychodzi w ciągu kilku dni, z ogonem ciągnącym się tygodniami. Dla członka to najprzyjemniejsza forma — zachowuje kontrolę — ale dostaje przy okazji zadanie, a zadanie da się odkładać.

Przelew z własnej inicjatywy. Klub podaje kwotę, numer rachunku i ostateczny termin, a członek przelewa sam. Z góry nie ma czego organizować ani czym zarządzać — i na tym polega cały urok. Rachunek przychodzi później: trzeba parować wpłaty z nazwiskami, a część przychodzi bez sensownego tytułu albo z konta wujka. To zdecydowanie najwolniejsza forma: jest niezobowiązująca, więc ląduje na dole stosu. W małym klubie sprawdza się bez problemu; od kilkuset członków samo uzgadnianie wpłat robi się osobnym zajęciem.

Wiele klubów łączy jedno z drugim: polecenie zapłaty jako standard, link do płatności dla tych, którzy zgody dawać nie chcą. W porządku, pod jednym warunkiem: zostaje jedna ewidencja, w której stoją obie grupy. Dwie formy i dwie listy to dokładnie ten układ, w którym pisze się do kogoś dwa razy.

Jedna tura czy raty?

W niemal każdym klubie tura składkowa zbiega się ze startem sezonu. To zrozumiałe — halę i zgłoszenie do rozgrywek trzeba opłacić z góry — ale dla rodziny jest to najdroższy moment w roku: w tych samych tygodniach dochodzą buty, nakolanniki, kasa drużyny i wpisowe na turniej. Cały ten rachunek rozpisuje tekst ile kosztuje siatkówka miesięcznie.

Raty ten szczyt rozładowują i to naprawdę coś daje. Czego nie robią: nie obniżają sumy. A klub kosztują pracę, bo każdy moment poboru mnoży wszystko — dwie raty to dwa razy wysyłka, dwa razy przypomnienia i dwa razy uzgadnianie wpłat. Zasada praktyczna: raty są do udźwignięcia, gdy obciążenie idzie automatycznie, i ciężkie, gdy członek za każdym razem musi coś zrobić sam. Cztery raty oparte na przelewach to nie ułatwienie, tylko drugi etat. Dlatego najlepiej działa forma pośrednia: jedna tura jako standard, płatność w ratach na prośbę. Wtedy dodatkową papierkową robotę bierze na siebie tylko ten, kto naprawdę jej potrzebuje.

Ustal też świadomie, w którym miejscu roku pobierasz. Składka ściągnięta przed pierwszym meczem łączy udział i zapłatę w jeden ruch; pobieranie, gdy sezon trwa od miesięcy, wyjmuje spod tego grunt — prosisz wtedy o pieniądze za coś, w czym ktoś od dawna bierze udział.

Co ustalisz z góry, tego nie będziesz później negocjować

Każdy wyjątek wymyślony na poczekaniu jest w przyszłym sezonie precedensem. Dlatego zarząd decyduje raz o czterech rzeczach, a skarbnik powtarza te cztery punkty dosłownie w każdej zapowiedzi:

Ten ostatni punkt daje najwięcej: gdy wiadomo, kto decyduje, nikt nie musi lobbować u członka zarządu, którego akurat zna, a skarbnik nie negocjuje — odsyła.

Krótko: zapisuj konsekwencję tylko wtedy, gdy naprawdę ją wyegzekwujesz. Granica, której nikt nie pilnuje, w jeden sezon uczy cały klub, że ostateczny termin jest sugestią.

Rytm przypomnień: cztery kontakty

Większość klubów przypomina za często i zbyt mgliście: pięć maili tym samym tonem, do wszystkich. To działa na odwrót — płacących irytuje, a niepłacący po drugim przestali czytać. Cztery kontakty wystarczą, przy czym każdy kolejny ma bardziej osobisty ton i mniejszą grupę odbiorców. Czwarty to rozmowa telefoniczna.

Ten moment przełamania jest najważniejszą częścią całego rytmu. Kto nie odpowiada po dwóch turach pisemnych, nie odpowie też po trzeciej — dzieje się wtedy coś innego. Kłopoty finansowe, rozwód, przeprowadzka albo złość o coś zupełnie niezwiązanego. To wychodzi wyłącznie w rozmowie. Jeden telefon daje więc zwykle więcej niż trzeci mail — i tylko tak dowiesz się, czy potrzebne jest jakieś rozwiązanie.

Dwie twarde zasady wokół tego. Pierwsza: zawsze pisze i dzwoni ta sama osoba, i jest to skarbnik albo ktoś, kto tę rolę wyraźnie dostał. Nigdy trener. Trener, który zaczyna o pieniądzach, przestaje być osobą, z którą zawodnik rozmawia o swojej grze, a młody zawodnik już w ogóle nie powinien wiedzieć, że w domu nie zapłacono. Druga: nigdy nie wysyłaj przypomnienia do grupy, w której są też płacący — po jednej takiej wpadce przy następnej turze odpisze ci każdy poza tymi, których szukałeś. To stawia wymóg twojej ewidencji: musisz w każdej chwili wiedzieć, kto zalega. Kto może w tę listę zajrzeć i jak długo ją przechowujesz, nie jest zresztą kwestią dowolną — zobacz jakie dane członków przechowujesz.

Zaproponuj rozwiązanie, nie czekaj na prośbę

Prawie każdy klub coś ma: rozłożenie na raty, odroczenie, czasem klubowy fundusik albo pomoc z zewnątrz. I prawie żaden klub nigdzie o tym nie pisze. Skutek jest do przewidzenia — dostaje tylko ten, kto ma odwagę zapytać. A kto potrzebuje najbardziej, ten często właśnie nie pyta i po cichu znika pod koniec sezonu.

Odwróć to i wpisz to do samej zapowiedzi, zwykłymi słowami: że rozłożenie na raty albo odroczenie jest do rozmowy, do kogo wtedy pójść i że zostaje to między wami. Dwa zdania. O tym, czy naprawdę zadziałają, decydują trzy warunki:

Co takie rozwiązanie może obejmować — raty, niższą stawkę, fundusz spoza klubu — opisuje rachunek za cały sezon. Tutaj chodzi o postawę, a tej da się bronić także czysto finansowo: członek, który po cichu odchodzi, kosztuje cię całą składkę, a członek płacący w ratach — dwie dodatkowe czynności.

Gdzie oprogramowanie pomaga, a gdzie nie

Ekran ustawień aplikacji Koach z kontem, językiem, powiadomieniami i abonamentem jeden pod drugim
Ekran ustawień aplikacji. Kto jest administratorem klubu, widzi tu dodatkową pozycję: wejście do części klubowej, a w niej zakładkę Składki.

Żaden system nie ściągnie składek za ciebie. Forma, rytm i rozmowa telefoniczna to polityka klubu. Jest dokładnie jedno miejsce, w którym oprogramowanie robi różnicę: zaległości wiszą przy samej liście członków, a nie w osobnym pliku. Brzmi drobno, a to cały zysk: żadnych dwóch systemów obok siebie i żadnego przypomnienia do rodziny, której dziecko od pół roku już nie gra.

W Koach siedzi to w zakładce Składki w części klubowej: pozycja z kwotą, ostatecznym terminem i twoim własnym linkiem do płatności, a pod nią nazwiska, każde ze swoim stanem. Jak taką pozycję założyć i odhaczać, opisuje tekst pilnowanie składek bez programu księgowego. Przez Koach nie przechodzą żadne pieniądze — link do płatności jest linkiem samego klubu. Część klubowa wchodzi w skład abonamentu Club za 9,99 € miesięcznie dla całego klubu; zobacz zarządzanie klubem siatkarskim.

Jeśli twój klub prowadzi to w arkuszu, wszystko powyżej działa dokładnie tak samo — pod jednym warunkiem: jest jeden plik i jest aktualizowany po każdej zmianie na liście członków. Ostatecznie mniej znaczy to, jaką formę wybierzesz, niż to, czy co roku jest ta sama.

Częste pytania

Członek odchodzi w połowie sezonu. Czy muszę zwrócić składkę?

Klub decyduje o tym sam, ale zapisz zasadę przed sezonem, a nie w chwili, w której ktoś pyta. Najczęściej stosowana reguła mówi, że składka obowiązuje za cały sezon, ponieważ klub zarezerwował halę, zgłoszenie do rozgrywek i trenera również na cały sezon. Kto pobiera w ratach, musi dodatkowo aktywnie zatrzymać pozostałe raty — inaczej ściąga dalej od kogoś, kto nie jest już członkiem.

Ktoś nie płaci, także po dwóch przypomnieniach i telefonie. Co wtedy?

To już nie jest pytanie o sposób poboru, tylko decyzja. Są trzy drogi: umówić się na spłatę w ratach, umorzyć kwotę i zapisać to razem z powodem, albo wykonać konsekwencję, którą zapowiedziałeś z góry. Czego się nie robi, to nic. Otwarta pozycja, która stoi rok, sama staje się polityką, a twój następca nie odróżni już decyzji od przeoczenia.

Czy zawodnik, który nie zapłacił, może grać?

Klub decyduje o tym w ramach przepisów rozgrywek, w których gra, i powinno to stać w decyzji podjętej przed turą składkową — nie w tygodniu, w którym sprawa wybucha. U młodzieży jest to szczególnie delikatne: rachunek leży po stronie rodzica, a konsekwencja trafia w dziecko. Dlatego większość klubów wybiera tam rozmowę z rodzicem zamiast odsuwania od gry.

Członek podaje nowy numer rachunku. Czy zgodę trzeba wystawić od nowa?

Sama zgoda jest ustaleniem między członkiem a klubem i zwykle nie wisi przy jednym rachunku, ale to, co dokładnie trzeba zrobić, różni się w zależności od kraju i banku — sprawdź to w swoim banku. Praktycznie liczy się przede wszystkim jedno: nowy numer musi być wprowadzony przed najbliższym terminem poboru. Dlatego w każdej zapowiedzi umieść jedno zdanie o tym, że zmiany trzeba zgłosić najpóźniej do podanej daty.

Wypróbuj sam w Koach

Mniej administracji, więcej trenowania.

Zacznij z Koach