„Chciałem trenować siatkarzy” — tak powstał Koach | Koach
Koach Koach
Wywiady
Wywiad · 9 września 2026

„Chciałem po prostu trenować siatkarzy, a nie walczyć z czterema aplikacjami”

Jak holenderski trener siatkówki Dennis Boekhout (28 lat) zbudował aplikację, o jakiej sam zawsze marzył.

Dennis Boekhout z piłką do siatkówki w hali sportowej, na boisku przed siatką
Dennis Boekhout w hali pod ’s-Hertogenbosch, gdzie co tydzień prowadzi zespół młodzieżowy.
Historia powstania Koacha

Mierzącego 2,04 metra Dennisa Boekhouta trudno przeoczyć na jakimkolwiek boisku do siatkówki. Tyle że jego najbardziej widoczny wkład w ten sport znajdziesz dziś nie na boisku, ale w swojej kieszeni: Koach, aplikacja, którą sam wymyślił, zaprojektował i zbudował od zera, bo żadna z dostępnych aplikacji nie robiła tego, czego potrzebował jako trener.

Rozmowa o 16 latach w siatkówce, utalentowanym zespole z regionalnych rozgrywek amatorskich i o wieczorach, podczas których funkcja po funkcji rozrysowywał wszystko, czego jeszcze nie było.

Przy takim wzroście siatkówka była oczywistym wyborem?

„Raczej nie miałem wyjścia. [śmiech] Jako dzieciak przerastałem wszystkich o głowę i w pewnym momencie wszyscy zadają ci to samo pytanie: »Ty nie grasz w siatkówkę?«. Pierwszy raz stanąłem na boisku, jak miałem dwanaście lat, i od razu zaskoczyło. Dla wysokiego dzieciaka nie ma lepszego miejsca niż siatkówka. Wzrost przestaje być kłopotem, a staje się bronią. Zostałem na dobre. To już 16 lat.”

I w pewnym momencie przestałeś tylko grać, a zacząłeś analizować.

„Tak, zauważyłem to dość wcześnie. Myślenie o grze sprawiało mi co najmniej taką samą frajdę jak samo granie. Dlaczego ta rotacja nie działa? Dlaczego blok zawsze spóźnia się o pół sekundy? To ja zostawałem po meczu i wszystko jeszcze omawiałem, kiedy reszta dawno była pod prysznicem. Patrząc wstecz: to, że zostanę trenerem, było tylko kwestią czasu.”

Dwa lata temu przejąłeś zespół młodzieżowy, prawda?

„Zgadza się. Drużyna z regionalnej ligi amatorskiej, tu w okolicach ’s-Hertogenbosch, na południu Holandii.”

„Ogromny potencjał. Zawodnicy, którzy naprawdę to w sobie mają, trzeba to było tylko z nich wydobyć. To najpiękniejsze i jednocześnie najtrudniejsze w pracy trenera. Widzisz, gdzie mogliby być, a twoim zadaniem jest pokazać im tę drogę. Nie na wyczucie, tylko z planem. I właśnie tu trafiłem na ścianę.”

Jaką ścianę?

„Papierologia. Chciałem po prostu trenować, a nie walczyć z czterema aplikacjami. Chciałem układać ustawienia, śledzić rozwój, wprowadzać korekty w trakcie meczu. A zamiast tego żonglowałem grupowym czatem do wiadomości dla zespołu, arkuszem z obecnościami, notesem na własne spostrzeżenia i telefonem do liczenia punktów.”

„Cztery systemy, które nic o sobie nie wiedziały. Obecność z wtorku nie mówiła mi nic o ustawieniu na sobotę, bo żyły w osobnych światach. Więcej czasu schodziło mi na notowanie niż na trenowanie.”

Przecież są do tego aplikacje?

„Są. I próbowałem ich, naprawdę. Ale ciągle wychodziło na to samo. Albo aplikacja robiła jedną rzecz świetnie, powiedzmy obecność czy statystyki, a i tak potrzebowałem obok niej trzech innych.”

„Albo była napakowana funkcjami, ale w cenie, na widok której trzeba usiąść. Stawki w sam raz dla zawodowego klubu z budżetem, ale nie dla zwykłego trenera, który robi to wieczorami, obok pełnego etatu. Pomyślałem: nie będę płacił majątku za to, żeby móc trenować własny zespół.”

Kiedy pojawiło się to „dobra, to zbuduję ją sam”?

„To nie było olśnienie, raczej powolne dojrzewanie do decyzji. Zacząłem robić listę. Czysto dla siebie: co robiłaby moja idealna aplikacja? I ta lista rosła i rosła. Pewnego wieczoru spojrzałem na nią i pomyślałem: to już nie jest lista życzeń, to jest projekt. Na co ja właściwie czekam?”

Zbudowałeś Koacha funkcja po funkcji. Jak to wyglądało?

„Świadomie nie myślałem: »buduję aplikację«. Podchodziłem do tego problem po problemie: co ja tu tak naprawdę rozwiązuję? Weźmy ustawienie. Nie chciałem przeciągać sześciu nazwisk do kratek. Chciałem wybrać 5-1 albo 4-2, wskazać rozgrywających i libero, sprawdzić, czy rotacja się spina, i zapisać ustawienie, które zadziałało, żeby tydzień później użyć go jeszcze raz. Tak powstała funkcja.”

„Potem liczenie punktów na żywo. W trakcie meczu nie ma czasu na kombinowanie. Chciałem zapisać punkt dwoma kliknięciami, kto zdobył i jak, i żeby to od razu szło do statystyk każdego zawodnika. I żeby działało bez wi-fi, bo połowa hal w tym kraju nie ma zasięgu. I tak dalej. Obecność, która od razu trafia do podsumowania sezonu. Rozwój zawodnik po zawodniku, żebym na rozmowie w cztery oczy nie musiał mówić »mam wrażenie, że idziesz do przodu«, tylko mógł to po prostu pokazać. Edytor ćwiczeń, w którym mogę ćwiczenie narysować, zamiast je opisywać. Każda funkcja zaczynała się od czegoś, co wkurzyło mnie na którymś z moich własnych treningów.”

Czyli najpierw myślenie, dopiero potem budowanie.

„W tej kolejności, tak: myśleć, projektować, budować, nigdy odwrotnie. Najpierw rozpisywałem wszystko w szczegółach: co ma robić, dla kogo, w którym momencie treningu albo meczu. Dopiero kiedy to było jasne, siadałem do projektowania.”

„Jak to leży w dłoni, kiedy siedzisz na ławce i zostało 30 sekund do zagrywki? Chciałem, żeby to było spokojne, a nie żeby przypominało arkusz kalkulacyjny. I dopiero kiedy ekran się zgadzał, faktycznie go budowałem. Chciałem dopiąć każdy szczegół — każdy, o który sam jako trener się potykałem. Tak powstał Koach.”

A teraz trenujesz z Koachem własny zespół.

„Co tydzień. Z tym samym zespołem pełnym potencjału, od którego wszystko się zaczęło. I widzę, że znowu trenuję, zamiast bez przerwy zajmować się papierologią. Postęp zawodnika mam na wykresie i naprawdę mogę z tym coś zrobić.”

„W liczbach widzę, gdzie musimy być ostrzejsi. O to zawsze chodziło: nie o aplikację, tylko o to, co ona ci oddaje, czyli czas i uwagę dla zawodników. Wszystko w jednym miejscu i w przystępnej cenie, bo to była dla mnie kwestia zasad.”

Na jakim etapie jest dziś Koach?

„Od sierpnia tego roku jest w App Store i Google Play. Prawdę mówiąc, to była najtrudniejsza część. Znałem już sporo trenerów, którzy chcieli go wypróbować, i opowiadałem o nim choćby na Reddicie.”

„Dziś ma ponad 600 aktywnych użytkowników. Aż dziwnie patrzeć, jak szybko to rośnie, ale biorę to za dobry znak. Idealny na pewno jeszcze nie jest, dostaję mnóstwo próśb o nowe funkcje, ale też świetne recenzje od zapalonych trenerów z całego świata. I to mnie, szczerze mówiąc, napędza: że pomagam innym trenerom ogarnąć zespół, a oni nie płacą za to więcej niż za butelkę wody miesięcznie.”

Na koniec: jedna rada dla siatkarzy, którzy to czytają?

„Dbaj o kolana. [śmiech] Mówię serio. W siatkówce kolana dostają w kość, przy tym całym skakaniu i lądowaniu, a moje swoje już przeszły, więc chyba mogę tak mówić. Rozciągaj się, buduj siłę, traktuj poważnie sygnały ostrzegawcze. Masz tylko jedną parę kolan, a chcesz co tydzień wchodzić do tej hali i uczyć innych tego, czego sam się przez lata nauczyłeś.”

Wywiady
Koach

Zajmij się zespołem, nie papierologią

Aplikacja, którą Dennis zbudował dla własnego zespołu, na start jest darmowa. Ustaw skład w dziesięć minut i już od najbliższego treningu prowadź zespół na podstawie danych.

Wypróbuj Koacha za darmo