Brakuje jednego zawodnika: gość z innej drużyny na jeden trening
Jest wtorek, kwadrans po siódmej, a ty stoisz w hali w siedem osób. Ktoś pisze, że zawodniczka z innej drużyny w klubie ma ochotę dołączyć. Świetnie — tylko jak wpisać to w aplikacji tak, żeby przez resztę sezonu nie stała między twoimi zawodnikami i nie zaburzała ci frekwencji?
Gość jednorazowy czy trenujący gościnnie: najpierw wybierz
Zanim cokolwiek dotkniesz, jedno pytanie: ta osoba przyjdzie raz czy będzie przychodzić częściej?
Jeśli będzie co tydzień, nie chcesz gościa jednorazowego, tylko osobę trenującą gościnnie. Taką wpisujesz raz do drużyny, od tej chwili normalnie stoi na twojej liście obecności, po treningu możesz ją ocenić i zostaje tam, dopóki sam jej nie usuniesz. Jak to ustawić, opisuje tekst o tym, jak trenować z drużyną, nie będąc w kadrze.
Jeśli zostanie przy tym jednym wieczorze, szukasz zawodnika gościnnego. Taki wisi przy jednym treningu, jednym meczu albo jednym turnieju i przy niczym więcej. W przyszłym tygodniu zniknie sam i nie musisz nic sprzątać.
Wybierzesz źle — zauważysz to późno. Stały rezerwowy, którego co tydzień dodajesz od nowa jako gościa, na koniec sezonu nie figuruje na żadnej liście, chociaż był dwadzieścia razy i akurat jemu chciałbyś pokazać, co przez ten czas zbudował. Odwrotnie: naprawdę jednorazowy gość, założony jako osoba trenująca gościnnie, wisi w drużynie miesiącami, bo nikt już tam nigdy nie zagląda.
Szukanie we własnym klubie
Otwórz trening, mecz albo turniej, o który chodzi. Jest tam blok Zawodnicy gościnni z przyciskiem Dodaj gościa. Otwiera on pole wyszukiwania: Szukaj w klubie po nazwisku.
Wpisz dwie litery, a aplikacja przeszuka cały klub — czyli nie twoją kadrę, tylko wszystkie drużyny przypisane do twojego klubu. Przy jednej literze w większości klubów dostałbyś połowę listy członków, a to już nie jest wynik wyszukiwania, tylko eksport danych. Jeśli do twojego hasła pasuje więcej osób, niż mieści się na jednej liście, aplikacja mówi, ile jeszcze pasuje, i prosi o kilka liter więcej. Dzięki temu masz pewność, że krótka lista jest naprawdę krótka, a nie ucięta.
Przy każdym trafieniu widzisz trzy rzeczy: nazwisko, drużynę, w której ta osoba gra, i numer. Nic więcej. Żadnego adresu e-mail, telefonu, daty urodzenia ani rodziców. To nie przeoczenie, tylko sedno tego rozwiązania i dokładnie powód, dla którego ta wyszukiwarka stoi otworem dla każdego trenera w klubie, a nie tylko dla kogoś z funkcją w zarządzie. Ty planujesz własny trening; nazwisko i drużyna w zupełności wystarczą, żeby wiedzieć, kto za chwilę stanie w hali. Kto naprawdę potrzebuje danych kontaktowych, powinien zajrzeć do ewidencji członków klubu — to inne drzwi, z innym zamkiem, i otwierają się tylko administratorom klubu.
Dotknij wiersza, a nazwisko już tam jest. Jeśli przez pomyłkę dodasz tego samego kolegę z klubu drugi raz, aplikacja odmówi i powie, że już jest na liście.
Nie ma przycisku albo nie ma wyników? Wyszukiwanie w klubie działa tylko wtedy, gdy twoja drużyna ma wpisaną nazwę klubu. Uzupełniasz ją przy samej drużynie, ewentualnie z nazwą miejscowości albo z kodem klubu — zobacz, jak połączyć drużynę z właściwym klubem. Bez nazwy klubu po prostu nie ma z czego wybierać.
Do jednego treningu, meczu albo turnieju
Blok działa tak samo w trzech miejscach: przy treningu, przy meczu i przy turnieju. To, co dodasz w jednym miejscu, nie pojawia się w drugim. Turniej ma więc własną listę, a każdy pojedynczy mecz w tym turnieju też. Trzeba się do tego przyzwyczaić, ale właśnie dlatego zawodnik gościnny jest tak lekki. To notatka przy jednym wydarzeniu, a nie wiersz w twojej ewidencji, więc nigdy nie zostaje nic, co później przypadkiem zacznie się wliczać.
Usuwasz krzyżykiem obok nazwiska. Aplikacja pyta, czy na pewno, a potem jest tak, jakby go tam nigdy nie było. Jeśli wieczór się nie odbył albo gość jednak nie przyszedł, to dwa dotknięcia i tyle: nie ma obecności do cofnięcia ani oceny do poprawienia.
Nie ma go w klubie? Wpisz go sam
Pod wynikami wyszukiwania jest Nie ma go? Wpisz nazwisko samodzielnie. Wpisujesz nazwisko, potem numer i gotowe. Korzystaj z tego dla każdego, kto nie należy do twojego klubu: zawodnika przeciwnika, który w dniu turnieju dołącza do ciebie, bo jego zespół ma nadmiar ludzi, byłej zawodniczki, która zagra jeden raz, kogoś z innego klubu, kto trenuje z wami, bo mieszka w okolicy.
Dla aplikacji nie ma potem znaczenia, jak ktoś tam trafił. Ręcznie wpisany gość zachowuje się dokładnie tak jak znaleziony kolega z klubu: stoi w bloku, możesz go usunąć i nigdzie się nie liczy. Jedyna różnica jest taka, że przy koledze z klubu widnieje też jego własna drużyna, więc później wiesz, skąd się wziął.
Widzisz go tylko ty
Blok z zawodnikami gościnnymi jest dla trenera i coacha. Zawodnicy i rodzice go nie widzą — w ich aplikacji nic się nie zmienia na liście obecności tego wieczoru i nie pojawia się u nich żadne dodatkowe nazwisko między kolegami z drużyny.
Tak jest celowo. Lista obecności należy do drużyny; kto jeszcze dołącza, jest decyzją trenera, a nie czymś, o czym grupa musi wyrabiać sobie zdanie. Chcesz, żeby wszyscy wiedzieli, że ktoś dojdzie — powiedz to po prostu w hali albo w wiadomości do drużyny. Przy okazji oszczędza to kłopotów z prywatnością: nazwisko z innej drużyny nie ląduje bez pytania w telefonach całego zespołu.
Nigdzie się nie liczy — i o to właśnie chodzi
Zawodnik gościnny nie pojawia się na liście obecności, w liczniku nad tą listą, w procencie frekwencji ani w statystykach. Stoi we własnym bloczku i nigdzie indziej.
To nie jest praca na pół gwizdka, tylko wybór, a widać to od razu, gdy odwrócisz sytuację. Załóżmy, że jednak by się liczył. Twój sezon ma dwadzieścia cztery treningi, a on był raz: w zestawieniu frekwencji stoi wtedy na jednym z dwudziestu czterech. To dokładnie ta liczba, po której normalnie wyłapujesz kogoś, kto zaczyna odpadać — tyle że tutaj nie mówi prawdy, bo on wcale nie odpadł, on po prostu tu nie należy. A każda średnia drużyny, w którą go wliczysz, przez taki wiersz idzie w dół.
Przy meczach jest tak samo. Lista zapisów na mecz mówi ci jedną rzecz: z iloma własnymi zawodnikami stajesz w dniu meczu. Gdy tylko rezerwowy z innej drużyny może tę liczbę podnieść, przestajesz to wiedzieć — a właśnie wtedy podejmujesz złą decyzję o tym, czy odwoływać.
I wreszcie statystyki. Ktoś, kto zagra jednego seta, pojawiłby się z czterema punktami w zestawieniu sezonu obok zawodników, którzy byli przy trzydziestu meczach. To niczego nie porównuje, tylko zaśmieca.
Na boisku przy liczeniu na żywo
Grać oczywiście może. Kiedy liczysz mecz na żywo, na ekranie startowym meczu jest blok Rezerwowi / goście z przyciskiem do dodania kogoś: ta sama wyszukiwarka klubowa, ta sama możliwość wpisania nazwiska ręcznie. Jeśli dodasz go tam, możesz ustawić go w składzie, zmieniać go w obie strony i zaznaczać jego punkty tak, jakby należał do drużyny. Na liście zmienników stoi z własną etykietą, więc odróżnisz go od własnej ławki.
Wynik jest więc prawidłowy: każdy zdobyty przez niego punkt liczy się do seta, a przebieg meczu jest kompletny. Nie dzieje się natomiast to, że pojawia się później w statystykach zawodników. W zestawieniu punktów na zawodnika po meczu go nie ma, a jego punkty nie są też po cichu dopisywane koledze z drużyny. Należą do tego jednego meczu i do niczego więcej — dokładnie tak, jak chcesz, bo inaczej jeden dzień turniejowy z dwoma rezerwowymi przesunąłby ci obraz całego sezonu.
Jednej rzeczy aplikacja nie załatwia: tego, czy w meczu w ogóle wolno mu zagrać. Zawodnik gościnny w Koach to notatka dla ciebie, a nie zgłoszenie do rozgrywek. Co w tej sprawie obowiązuje, opisuje tekst o tym, czy zawodnik może grać w dwóch drużynach. Przy treningu nie ma to znaczenia i spokojnie możesz kogoś dopuścić; przy meczu najpierw to sprawdzasz, a dodanie w aplikacji jest dopiero ostatnim krokiem.
Częste pytania
Czy trener tamtej drużyny zauważy, że dodaję jego zawodnika?
Nie. Zawodnik gościnny to notatka przy twoim własnym treningu, meczu albo turnieju; w tamtej drużynie nic się nie zmienia i do tamtego trenera nie idzie żadna wiadomość. Uzgodnienie z nim przeprowadzasz więc sam, zwykłym telefonem albo wiadomością. Przy meczu i tak warto, bo to, czy ktoś może zagrać, jest sprawą rozgrywek, a nie aplikacji.
Czy zawodnik gościnny zajmuje mi miejsce w abonamencie?
Nie. Zawodnik gościnny nie jest zawodnikiem w kadrze ani kontem, tylko nazwiskiem doczepionym do jednego wydarzenia. Nie liczy się więc do liczby zawodników ani trenerów w twoim pakiecie i nie dochodzi żaden dodatkowy rachunek. Dopiero kiedy naprawdę dopiszesz kogoś do drużyny, zacznie się liczyć.
Czy sam gość dostaje zaproszenie albo powiadomienie?
Nie. Blok z zawodnikami gościnnymi widzi tylko trener i coach; sama osoba nie dostaje żadnej wiadomości i w swojej aplikacji nic nie zauważy. Nie musi też mieć konta. Jeśli chcesz, żeby wiedziała, na którą godzinę ma przyjść, musisz jej to powiedzieć sam.
A jeśli ktoś dodany jako gość jednak zacznie przychodzić częściej?
Wtedy wpisujesz go do drużyny jako osobę trenującą gościnnie. Pojedyncze notatki z wcześniejszych wieczorów zostają takie, jakie były, i nie zaczynają się wstecznie liczyć do obecności ani statystyk. Jeśli nie chcesz ich już widzieć, usuwasz je krzyżykiem; konieczne to nie jest.


