Program do ewidencji członków klubu sportowego: pięć pytań przed wyborem | Koach Volleyball
Wypróbuj 14 dni za darmo
Baza wiedzy · Narzędzia i organizacja

Program do ewidencji członków klubu sportowego: pięć pytań przed wyborem

Właśnie zostałeś sekretarzem albo skarbnikiem i odziedziczyłeś plik. Zakładka na drużynę, gdzieś kolumna nazwana „opłacone?”, a na dole rząd nazwisk, o których nikt już nie wie, czy jeszcze grają. Pytanie nie brzmi wtedy: który program jest najlepszy. Pytanie brzmi: jaki rodzaj systemu pasuje do waszego klubu — a to wynika z pięciu odpowiedzi, które już masz.

Czas czytania: 8 min

Pięć pytań, a dopiero potem program

Większość porównań zaczyna się od listy funkcji. Zła kolejność: prawie każdy program potrafi prawie wszystko i właśnie dlatego niczego się na tej podstawie nie wybierze. Odpowiedz najpierw na te pięć pytań i zabierz odpowiedzi na każdą prezentację.

Cztery odpowiedzi masz w dziesięć minut. Piąta — kto ma mieć dostęp — kosztuje jedno zebranie zarządu i to jest właśnie powód, dla którego tego pytania zwykle nikt nie zadał.

Cztery rodzaje systemów i co przy każdym oddajesz

Produktów są setki, ale rozpadają się na cztery kształty. Każdy kształt robi jedną rzecz dobrze i płaci za to gdzie indziej.

1. Świadomie arkusz kalkulacyjny. W małym klubie, przy niewielu zmianach, jednej osobie wprowadzającej dane i bez przepływu pieniędzy, który trzeba rozliczyć, wspólny plik jest wyborem uprawnionym: nic nie kosztuje, każdy sobie z nim radzi, nikt go nie musi utrzymywać. Co przy tym oddajesz, opisuje kolejny rozdział — wystarczająco dużo, żeby przy pięćdziesięciu członkach już tego nie robić.

2. Program do ewidencji członków z fakturowaniem. Zbudowany wokół pieniędzy: przyjęcia i skreślenia z datą, zasady naliczania składek według kategorii, rachunki, polecenia zapłaty, eksport do księgowości. Co oddajesz: drużyny, treningi i frekwencja są tam co najwyżej polem, trenerzy w ogóle się nie mieszczą, a konfiguracja kosztuje czas. Dla klubu, w którym najbardziej obciążony jest skarbnik, to się opłaca.

3. Ogólny program dla stowarzyszeń. Szeroki: członkowie, wolontariusze, wynajem sali, newsletter, strona, czasem kasa. Kuszący, bo wszystko jest w jednym miejscu. Co oddajesz: dużo pracy konfiguracyjnej, a wiedza siedzi w głowie jednego albo dwóch wolontariuszy. Jeśli odejdą, nikt nie odważy się już tego dotknąć.

4. Aplikacja sportowa, w której drużyny i tak już pracują. Lista członków nie jest tu pracą do wykonania, tylko produktem ubocznym: trenerzy prowadzą swoje składy, bo sami ich potrzebują, a zarząd czyta sumę. Co oddajesz: żadnych rachunków, żadnych poleceń zapłaty, żadnej księgowości, zwykle też żadnego formularza zapisu na stronie.

Przyłóż do tego swoje odpowiedzi, a wybór robi się wąski. Pieniądze przez klub, z rachunkami? Kształt 2, ewentualnie obok kształtu 4. Dużo drużyn, mało obrotu pieniędzmi, trenerzy już pracujący cyfrowo? Kształt 4. Do tego własny obiekt i wynajem? Kształt 3. Trzy drużyny i trzydziestu członków? Kształt 1, bez wstydu.

Kto wprowadza dane: zawias

System, w którym zarząd przepisuje to, co trenerzy już wpisali, jest z definicji spóźniony. To nie kwestia dyscypliny, tylko tego, gdzie informacja powstaje. Ktoś odpada w połowie sezonu, ktoś przechodzi do innej drużyny, zawodnik jest sześć tygodni kontuzjowany, nowa osoba trenuje trzy razy, zanim się zapisze. To wszystko rodzi się na treningu, przy trenerze, a do zarządu dociera dopiero wtedy, gdy ktoś to przekaże — czyli dokładnie na tym kroku, którego nikt nie wykonuje.

Działają dwie konstrukcje, a jedna nie działa nigdy.

Na prezentacji nie pytaj więc „czy mogę dodawać członków” — to potrafi wszystko — tylko: kto może zmienić to pole i co się dzieje, gdy dwie osoby zrobią to jednocześnie. Ta druga odpowiedź mówi więcej niż cała lista funkcji.

Cztery rzeczy, których arkusz z zasady nie potrafi

To nie są niedogodności, tylko granice. Przejdź je jak kryteria: czy system, który oglądasz, potrafi wszystkie cztery?

Zmiany z datą. Komórka, którą nadpisujesz, niszczy poprzednią wartość. Zauważysz to dopiero, gdy ktoś zapyta, kto był członkiem w pierwszej połowie sezonu — przy rozliczeniu kogoś, kto dołączył w trakcie, przy zgłoszeniu do związku albo ubezpieczyciela, do którego należycie, albo dlatego, że były członek twierdzi, że zrezygnował na czas. W pliku tej odpowiedzi już nie ma. System zapisuje zmianę jako zdarzenie: ten członek został przyjęty tego dnia, skreślony tamtego. Sprawdź to na prezentacji, prosząc o listę członków na dowolny dzień z przeszłości. Jeśli system tego nie potrafi, nie masz ewidencji członków, tylko listę adresową.

Powiązanie z drużynami. Jeden człowiek rzadko stoi w jednym miejscu. Szesnastoletnia zawodniczka trenuje z seniorkami, jej mama figuruje na liście wolontariuszy, a za rok ona sama zacznie sędziować. W arkuszu kopiujesz wiersz — i od tej chwili utrzymujesz dwa wiersze, które muszą pozostać zgodne. Rodzina się przeprowadza, zmieniasz adres w jednym miejscu i zapominasz o drugim. System zapisuje osobę raz, a członkostwa osobno: jedno nazwisko, wiele powiązań. To dlatego zmiana nazwiska jest tam jedną czynnością, a w pliku — wyszukiwaniem.

Pozostałe dwie są równie twarde i rozwinięte gdzie indziej. Jedna prawda znaczy, że dana ma jedno miejsce i jednego właściciela; jak do tego dojść od papierowej albo luźnej listy, opisuje tekst od papierowej listy członków do cyfrowego prowadzenia drużyny. Dostęp według roli to pytanie, czy system rozróżnia kogoś, kto może widzieć nazwiska i drużyny, od kogoś, kto dostaje przy tym adresy e-mail osób niepełnoletnich; co jeszcze trzeba wokół tego ustawić, opisuje RODO w klubie sportowym. Tu ogranicz się do pytania o system: czy potrafi uprawnienia według roli, czy jest to wszystko albo nic?

Darmowe, otwarte czy płatne

Tu zaczyna prawie każdy zarząd, a ten podział na trzy jest mylący.

Darmowe znaczy zwykle: darmowe do pewnej liczby członków albo bez tego, czego będziesz potrzebować później — eksportu, integracji, kilku administratorów. To nie pułapka, o ile odszukasz tę granicę, zanim zaczniesz.

Otwarte oprogramowanie znaczy, że licencja nic nie kosztuje, a nie że system nic nie kosztuje. Ktoś musi go uruchamiać, aktualizować, robić kopie zapasowe i naprawiać, gdy padnie w niedzielny wieczór. To nie kwota, tylko człowiek. Pytaj więc, kto to przejmie, gdy ten wolontariusz odejdzie; jeśli odpowiedź brzmi „jakoś to będzie”, wybierz coś innego.

Płatne daje ci fakturę i dostawcę, do którego możesz zadzwonić. Prawdziwym pytaniem o koszt rzadko jest kwota miesięczna — jest nim czas na wdrożenie.

Krótko: przy każdym systemie, także darmowym, pytaj, jak wyciągniesz swoje dane z powrotem. Eksport do zwykłego pliku, wszystkich pól, bez udziału dostawcy. Jeśli się nie da, każda inna cecha przestaje mieć znaczenie.

Uczciwa granica: gdzie aplikacja sportowa przegrywa

Jeśli środek ciężkości waszej administracji leży przy rachunkach, poleceniach zapłaty i sprawozdaniu finansowym, każda aplikacja sportowa przegra z programem do ewidencji zbudowanym właśnie do tego. To nie brakujący przycisk, tylko inny zawód. Taki program wylicza składkę proporcjonalnie przy wejściu w połowie roku, tworzy plik poleceń zapłaty, który bank przyjmie, łączy wpłaty z księgowością i daje zestawienie, które sprawdzi komisja rewizyjna. Aplikacja do treningów i meczów nie robi z tego nic i nie powinna nawet próbować.

Koach mówi to wprost: aplikacja nie dotyka pieniędzy. W części klubowej pod Składkami możesz wprawdzie założyć pozycję — składka członkowska, stroje, wpisowe na turniej — przypisać do niej całą drużynę i odhaczać, kto zapłacił, z własnym linkiem do płatności obok. To prowadzenie ewidencji, a nie pobieranie; jak ustalić samą kwotę, opisuje tekst wyliczanie składki: od drużyny czy od członka. Dla klubu, który raz w roku odhacza ręcznie, to wystarczy. Dla klubu z comiesięcznym poleceniem zapłaty i księgowym już nie — i wtedy kupujecie program, który to potrafi.

Dwa systemy obok siebie są dopuszczalne, o ile z góry ustalicie, który rządzi: zwykle system finansowy odpowiada na „kto jest członkiem”, a system drużynowy na „kto gdzie gra”. Nigdy nie pozwólcie im odpowiadać na to samo pytanie.

Kiedy kształt Koach pasuje

Ten kształt pasuje do jednego przypadku: do klubu, w którym drużyny i tak już pracują w tym samym środowisku. Trener układa swój skład, prowadzi frekwencję, planuje treningi i mecze. Zarząd otwiera ten sam dom i widzi pod Członkami sumę: wszystkich zawodników, pogrupowanych według drużyn, z wyszukiwarką po nazwisku albo drużynie. Tylko do odczytu, a to, co dokładnie tam widać, zależy od twojej roli: bez uprawnienia do danych kontaktowych widzisz wyłącznie nazwiska i drużyny. Nikt niczego w tym celu nie przepisywał.

Lista zawodników jednej drużyny w aplikacji Koach, przy każdym numer, pozycja i wiek
Trener prowadzi tę listę dla własnego ustawienia; lista członków klubu to wszystkie takie listy razem.

Wisi przy tym więcej niż sama lista: przypisywanie drużyn do klubu, administratorzy klubu z rolami, hale, komisje i podział na drużyny na przyszły sezon — zobacz zarządzanie klubem siatkarskim, a przy szerszym pytaniu aplikacja dla klubu siatkarskiego. Coach kosztuje 2,99 euro miesięcznie za jedną drużynę, Club 9,99 euro miesięcznie za cały klub, niezależnie od liczby drużyn.

I uczciwość na koniec: to nie jest program do ewidencji członków. Nie ma formularza zapisu na stronie, przez który nowa osoba sama się zgłasza, nie ma fakturowania, nie ma połączenia z programem księgowym; nowi członkowie pojawiają się dlatego, że trener dodaje ich do drużyny. Jeśli waszym największym problemem jest ściąganie składek, wybierzcie kształt 2, a ten artykuł potraktujcie jako listę pytań do tamtego dostawcy. Jeśli problemem jest to, że nikt nie wie, kto właściwie jest członkiem, odpowiedź jest prostsza: niech listę prowadzą ci, którzy sami z niej korzystają. Jakie logo stoi nad nią, to sprawa drugorzędna.

Częste pytania

Mamy osiemdziesięciu członków i jedną osobę, która wszystko prowadzi. Czy arkusz to naprawdę za mało?

Osiemdziesięciu członków da się prowadzić w pliku, dopóki zmian jest niewiele. Przesądza jednak nie liczba, tylko ryzyko: przy jednej osobie wprowadzającej dane cała administracja staje w chwili, gdy ta osoba zachoruje albo zrezygnuje. Sprawdź to uczciwie. Jeśli drugi członek zarządu może jutro otworzyć ten plik i coś w nim znaleźć, nie ma pośpiechu. Jeśli odpowiedź brzmi „nie”, problemem nie jest arkusz, tylko zależność od jednej osoby — a to system z logowaniem i rolami faktycznie rozwiązuje.

Czy da się zaimportować dane z dotychczasowego programu, czy trzeba wszystko od nowa?

Pytaj o to zawsze przed podpisaniem i pytaj z dwóch stron: jak wyciągniesz dane ze starego systemu i jaki format przyjmuje nowy. W praktyce dostajesz eksport w CSV albo Excelu i musisz sam pomapować kolumny. Licz się z pracą ręczną przy rzeczach, które w każdym systemie wyglądają inaczej: powiązania rodzic–dziecko, przynależność do drużyn i data przystąpienia. Zaplanuj przesiadkę na spokojny okres, a nie tuż przed zgłoszeniami do rozgrywek.

Czym różni się ewidencja członków od aplikacji drużynowej — czy potrzebujemy obu?

Odpowiadają na różne pytania. Ewidencja członków mówi, kto jest członkiem, od kiedy i ile ma zapłacić. Aplikacja drużynowa mówi, kto trenuje we wtorek i kto gra w sobotę. Część klubów robi jedno i drugie w jednym środowisku, inne świadomie je rozdzielają. Obie drogi są dobre, pod warunkiem że ustalicie, który system odpowiada na pytanie „kto jest członkiem”. Bez tej umowy dostaniecie dwie listy, które się rozjadą.

Czy przy zmianie systemu trzeba to zgłosić do związku albo organizacji nadrzędnej?

To zależy od kraju i od związku, więc sprawdźcie u siebie, zanim cokolwiek zgłosicie. Wszędzie obowiązuje natomiast jedno: zgłoszenie do związku albo do ubezpieczenia jest zwykle osobnym obiegiem, biegnącym obok waszej własnej administracji. Zadbajcie o to, żeby z nowego systemu dało się wyciągnąć listę członków na wskazany dzień, bo właśnie o taki format takie zgłoszenie prosi.

Wypróbuj sam w Koach

Mniej administracji, więcej trenowania.

Zacznij z Koach