Przejąć drużynę siatkarską w trakcie sezonu | Koach
Koach Koach
Wywiady
Wywiad · 13 września 2026

„Dostałem czternaście nazwisk i nic więcej, a to okazało się prezentem”

O przejmowaniu drużyny, która gra już pół sezonu: co zostaje po poprzedniku i dlaczego przez pierwsze tygodnie tego nie ruszasz.

W trakcie sezonu

Przejąć drużynę siatkarską rzadko kiedy da się w spokojnym momencie. Ktoś rezygnuje w listopadzie, a dwa tygodnie później stoisz w hali z czternastoma zawodnikami, którzy znają się od pół sezonu, a ciebie nie znają wcale. Zespół ma już swoją historię: treningi, mecze, ustalenia, opinię o każdym zawodniku. Tylko ciebie przy tym nie było.

Dennis Boekhout sam przejął drużynę w trakcie sezonu, a później zbudował aplikację, w której przekazanie zespołu nie zostaje już w telefonie jednego trenera. Rozmowa o tym, co dziedziczysz, a co zaczynasz od nowa.

Sam przejąłeś drużynę, która już grała. Jak to wyglądało?

„Źle przygotowany, na początek. [śmiech] Trener zrezygnował po przerwie zimowej, z powodów niemających nic wspólnego z siatkówką, i ktoś musiał przejąć zespół. Dostałem czternaście nazwisk i nic więcej. Żadnego ustawienia, żadnej wiedzy o tym, kto jest kontuzjowany, żadnej o tym, kto od trzech tygodni się nie pojawia.

„Wtedy pomyślałem: co za pech, zaczynam ze stratą. Dziś patrzę na to inaczej. Przez te pierwsze trzy tygodnie tylko patrzyłem, bo nic innego nie mogłem zrobić. I przypadkiem było to dokładnie to, co trzeba.”

A co właściwie dostałeś?

„Grupę na komunikatorze, do której mnie dodano, i listę z nazwiskami i numerami. Ta lista zgadzała się w połowie. Dwóch zawodników odeszło, jeden doszedł, a trzech miało numer, którego dawno już nie nosiło. Nie dlatego, że tamten trener był niechlujny. Dlatego, że taka lista siedzi w jednym telefonie i nigdzie indziej.

„To pierwsza rzecz, którą chciałem zrobić inaczej w Koach. Kadra należy do drużyny, nie do trenera. Numer, pozycja, wiek, to czy ktoś jest aktywny czy kontuzjowany — to po prostu tam jest i zostaje, kiedy zmienia się trener.”

Lista zawodników drużyny: przy każdym numer, imię i nazwisko, pozycja oraz wiek, jeden pod drugim.
To nie notatka w czyimś telefonie: kadra należy do drużyny i zostaje, kiedy zmienia się trener.

Co dokładnie przechodzi razem z drużyną, gdy zmienia się trener?

„Wszystko, co wisi przy drużynie. Zawodnicy z pozycją i statusem, odbyte treningi i to, kto na nich był, mecze z wynikami setów, statystyki każdego zawodnika, notatki. To nie jest żaden eksport ani plik, który ktoś musi przesłać. To już tam jest; ty dostajesz tylko dostęp.

„Od razu widzisz też, którzy zawodnicy mają połączone konto, a kto jest tylko nazwiskiem na liście. Dobrze to wiedzieć, zanim wyślesz wiadomość i założysz, że wszyscy ją przeczytali.”

Lista zawodników z etykietą przy każdym: zaproszony albo połączony, aktywny albo kontuzjowany, a u góry przycisk do zapraszania zawodników.
Kto ma konto, a kto jest tylko nazwiskiem? To chcesz wiedzieć, zanim wyślesz pierwszą wiadomość.

A praktycznie: jak się tam dostajesz, żeby poprzednik nie musiał wszystkiego przepisywać?

„Zaprasza cię. Dostaje link, który może ci przesłać, a kto go otworzy, zostaje trenerem tej drużyny — nawet jeśli nie ma jeszcze konta w Koach. To było dla mnie ważne, bo nowy trener zwykle nie ma jeszcze zupełnie nic.

„Potem jesteście w środku we dwóch i spokojnie może tak zostać na jakiś czas: w abonamencie Coach jedną drużynę może prowadzić dwóch trenerów, w Club nie ma limitu. To nałożenie się to najlepszy moment na pytania. A kiedy on skończy, opuszcza drużynę i wszystko zostaje.”

Mówisz: zostaw jeszcze poprzedniego trenera. Ale jego notatek nie czytasz od razu?

„Nie. I to jedyna naprawdę nierozsądna zasada, jaką mam. [śmiech] Powiedziałbym: nie czytaj ich w pierwszym tygodniu. Najpierw popatrz sam.”

Dlaczego nie? Przecież tam są.

„Bo teczka twojego poprzednika to opinia, a nie fakt. Jest tam »od 20 punktu wybiera bezpieczną piłkę« albo »trudno się rozkręca«. Tak widział to ktoś w swoim reżimie, w swoim ustawieniu, ze swoimi ćwiczeniami. Zmień reżim, a jutro ta obserwacja może być bez sensu.

„A najniebezpieczniejsze jest to, że wierzysz w nią, zanim sam popatrzysz. Jeśli w poniedziałek przeczytasz, że kogoś nie da się trenować, we wtorek zobaczysz zawodnika, którego nie da się trenować. Tak działa głowa. Więc czytam, tylko później.”

Blok notatek na profilu zawodnika, tutaj jeszcze pusty, a pod nim wyniki tego zawodnika w czasie i analiza jego mocnych stron.
Notatki stoją przy samym zawodniku, tuż nad jego liczbami — wygodnie i właśnie dlatego niebezpiecznie w pierwszym tygodniu.

A liczby? One są obiektywne.

„Liczby to fakty o przeszłości, owszem. Jest napisane, że ktoś był na 88 procentach treningów, i tak po prostu jest. Jest napisane, ile zdobył punktów i ile miał błędów, i to też tak po prostu jest.

„Ale profil również podsumowuje. Wychodzi z niego najmocniejsza rola i cel osobisty, który ktoś ustalił pół roku temu z innym trenerem. To podsumowanie dotyczy okresu, w którym ciebie nie było. Twarde liczby czytam od razu, wnioski dopiero wtedy, gdy mam własne zdanie.”

Profil zawodnika: pozycja i druga pozycja, cel osobisty, trzy osiągnięcia oraz statystyki sezonu z punktami, błędami i frekwencją.
Frekwencja i punkty to fakty. Cel osobisty poniżej to ustalenie z kimś innym.

To co robisz przez te pierwsze tygodnie?

„Patrzę i zapisuję. Na tych trzech pierwszych treningach piszę jedną notatkę na zawodnika, nie więcej. Jedno zdanie o tym, co mi się rzuciło w oczy. Nie »musi lepiej przyjmować«, tylko »przy drugiej piłce zawsze odwraca się od siatki«. Coś, co da się sprawdzić.

„I zmieniam jak najmniej. Ustawienie zostawiam takie, jakie było, nawet jeśli uważam, że się nie trzyma kupy. Nie z grzeczności, ale dlatego, że inaczej nigdy się nie dowiem, co nie działało. Jeśli w pierwszym tygodniu zmienisz pięć rzeczy naraz, w czwartym nadal nic nie wiesz.”

I wtedy jednak czytasz tę teczkę?

„Tak, po jakichś trzech tygodniach. I wtedy nagle się przydaje, bo masz już coś, obok czego możesz ją położyć. Tam, gdzie się zgadzacie, wiesz: to jest stabilne, taki jest ten zawodnik, kto by przed grupą nie stał.

„Tam, gdzie się nie zgadzacie, robi się ciekawie. Albo mylisz się ty, bo widziałeś trzy treningi, albo mylił się on, albo — a to zdarza się najczęściej — zawodnik się zmienił. To dokładnie ta rozmowa, którą chcesz z nim odbyć.”

Wchodząc w trakcie sezonu, trzeba coś zaczynać od nowa także w aplikacji?

„Nie, i właśnie tego nie należy robić. Sezon trwa dalej. Treningi i mecze sprzed twojego przyjścia zostają na miejscu, a statystyki liczą się dalej. Rozpoczęcie nowego sezonu zeruje wszystko i zachowuje stary osobno — to rzecz na lato, nie na listopad.

„Pokusę rozumiem, czysta karta przyjemnie się czuje. Ale wyrzuciłbyś wtedy jedyne, co wiesz o tej pierwszej połowie, a właśnie do tego jest ci potrzebne.”

A jeśli poprzednik nie zapisywał zupełnie nic?

„Zdarza się to częściej, niż się wydaje, i jest mniej groźne, niż brzmi. Wtedy zaczynasz z pustą listą i czternastoma nazwiskami, tak jak ja. Wpisujesz kadrę, odhaczasz pierwszy trening, a po czterech tygodniach masz na papierze więcej niż trener przed tobą przez pół sezonu.

„Jedno, co i tak bym zrobił: poproś go raz o pół godziny. Nie o teczkę, tylko o rzeczy, które nie mieszczą się w żadnej aplikacji. Kto kogo zabiera samochodem, kto w soboty zawsze się spóźnia i do którego rodzica lepiej zadzwonić samemu. Tego nie ma w żadnym systemie, a oszczędza ci miesiąc.”

Wywiady
Koach

Przejmij drużynę bez przepisywania

Wpisz kadrę, zaproś poprzednika albo poproś go o zaproszenie i już od pierwszego treningu sam notuj to, co naprawdę widzisz na hali. Koach możesz wypróbować za darmo.

Wypróbuj Koach za darmo