Podział na drużyny w siatkówce młodzieżowej: 26 dzieci, ile drużyn?
Na liście jest 26 dzieci i we wrześniu mają z nich powstać drużyny. To nie jest zagadka taktyczna, tylko organizacyjna: liczba drużyn, oś, według której dzielisz, i sposób, w jaki to wytłumaczysz, razem decydują o tym, czy w marcu nadal będziesz miał 26 dzieci. A te trzy decyzje prawie zawsze podejmuje się w złej kolejności.
Podział na drużyny to pytanie klubowe, nie pozycyjne
Większość trenerów zaczyna od pytania, które zna: kto jest rozgrywającym, kto poradzi sobie na środku, kto stabilnie przyjmuje? To dobre pytanie w momencie, gdy układasz jedną drużynę — ilu zawodników na pozycję potrzebujesz, opisuje tekst o tym, jak zbudować skład. To złe pytanie, gdy rozdzielasz całą grupę młodzieżową na trzy drużyny. Wtedy najpierw ustalasz, ile drużyn powstanie, potem kto z kim stoi, a dopiero na końcu kto gdzie gra na boisku.
Ta kolejność to nie detal. Kto zaczyna od pozycji, kończy z podziałem, który na papierze się zgadza, a w listopadzie pustoszeje: brak trenera dla drużyny 3 i sześcioro rodziców, którzy nigdy nie usłyszeli, dlaczego ich dziecko jest właśnie tam. Poniżej decyzje stoją w kolejności, w jakiej stają się nieodwracalne — najpierw liczba, potem oś, potem ludzie, na końcu komunikat.
Samo wybieranie tutaj nie należy: ustalanie kryteriów i ocenianie zawodników opisuje tekst o tym, jak zorganizować dzień naboru. Tu chodzi o to, co robisz z nazwiskami, które z niego wychodzą.
Krok 1: policz najpierw trenerów, potem godziny hali, potem dzieci
Liczba drużyn nie jest życzeniem, tylko wynikiem trzech obliczeń. Ich kolejność jest dokładnie odwrotna do tego, co robią wszyscy.
- Trenerzy. Masz tyle drużyn, ilu masz trenerów, a nie ilu masz dzieci. Trzecia drużyna bez stałego trenera to nie drużyna, tylko lista oczekujących z doklejonymi meczami. Licz wyłącznie osoby, które zadeklarowały cały sezon — „zobaczę, jak to pójdzie” liczy się za pół.
- Godziny hali. Licz półtorej godziny na drużynę tygodniowo. Trzy drużyny to więc 4,5 godziny. Masz do dyspozycji trzy — wtedy dwie drużyny trenują jednocześnie na jednym boisku, a część grową tniesz na dwudziestominutowe bloki dla każdej z nich. Przelicz to wcześniej: drużyna, która realnie stoi na całym boisku trzy kwadranse w tygodniu, nie nauczy się gry sześć na sześć.
- Dzieci. Podziel ich liczbę przez dziewięć. 26 przez 9 to 2,9 — czyli trzy drużyny po 9, 9 i 8. Zaokrąglij w dół, gdy jest ciasno z trenerami albo godzinami hali, w górę, gdy jest ciasno z czasem gry.
Dlaczego dziewięć? Poniżej ośmiu każda fala grypy oznacza odwołany mecz. Powyżej jedenastu nie rozdzielisz już minut sprawiedliwie i w każdym meczu ktoś przyjedzie na darmo — dokładnie ten wzór opisuje sprawiedliwy podział czasu gry. Od ośmiu do jedenastu działa, dziewięć albo dziesięć jest najwygodniejsze. Ilu zawodników wolno zgłosić do jednego meczu, różni się w zależności od związku; sprawdź to w regulaminie swoich rozgrywek, zanim wyjdzie ci dwunastu.
Pokusa, żeby zrobić dwie drużyny po trzynaścioro, jest duża, bo dwóch trenerów znajdziesz łatwiej niż trzech. Przelicz to wtedy uczciwie: trzynaścioro dzieci oznacza siedmioro na ławce w każdym meczu i wyraźnie mniej czasu gry na dziecko niż w drużynie dziewięcioosobowej. Trzy drużyny po dziewięcioro z mniej doświadczonym trzecim trenerem to prawie zawsze lepszy interes.
Krok 2: dzielisz według rocznika czy według poziomu?
Twój związek ustala, w jakiej kategorii wiekowej dziecko może grać, a granica bywa poprowadzona różnie: gdzieś dzieli się według rocznika, gdzie indziej według wieku na dzień odniesienia, a przepisy o dyspensach też się różnią. Sprawdź to raz w regulaminie swojego związku i potem traktuj jak daną. Wewnątrz kategorii masz wolną rękę, a osie są dwie: wiek i poziom.
Działająca reguła kciuka: mniej więcej do dwunastego roku życia dzielisz według wieku i trzymasz drużyny równorzędne; od jakichś trzynastu lat poziom może być wiodący. Powód jest praktyczny. U małych dzieci potrzeba treningowa różni się minimalnie — każdy musi nauczyć się przyjmować, zagrywać i grać drugą piłkę — a różnica społeczna między dziewięciolatkiem a dwunastolatkiem jest ogromna. Od mniej więcej trzynastu lat to się odwraca: różnica w tym, czego zawodnik potrzebuje, waży wtedy więcej niż różnica wieku.
Uważaj z dzieckiem, które chcesz przesunąć kategorię wyżej, bo wystaje dwadzieścia centymetrów ponad resztę. Wzrost w wieku dwunastu lat mówi niewiele o tym, kim ktoś będzie jako osiemnastolatek, a dziecko w środku skoku wzrostowego jest przejściowo mniej poskładane, niż było wcześniej — zobacz, co skok wzrostowy robi z młodym zawodnikiem. Kto dzieli według wzrostu, dzieli w istocie według miesiąca urodzenia: w jednym roczniku najstarsze dziecko dzieli od najmłodszego prawie rok, a ta różnica z latami sama się kurczy. Do tej samej pułapki należy to, że w młodzieży nie dzielisz według pozycji; dlaczego tak jest, wyjaśnia tekst o tym, kiedy wybrać stałą pozycję.
Krok 3: jedna mocna drużyna czy dwie równorzędne?
Gdy tylko z jednej kategorii robisz dwie albo więcej drużyn, musisz wybrać. Modele są trzy i każdy ma swoją cenę.
- Piramida. Drużyna 1 dostaje najlepszą dziewiątkę, drużyna 2 resztę. Zaleta: góra dostaje przeciwnika na poziomie, a ścieżka awansu jest dla wszystkich czytelna. Cena: drużyna 2 staje się kategorią resztkową. Kto w sierpniu słyszy, że jest „w drugiej”, a w grudniu ma zero wygranych, ten w maju nie zapisze się ponownie.
- Dwie równorzędne drużyny. Rozdzielasz najlepszych zawodników na obie drużyny i zgłaszasz je do tej samej klasy. Zaleta: nikt nie dostaje etykiety i obie drużyny czasem wygrywają. Cena: czwórka najlepszych trenuje przez cały sezon poniżej swojego poziomu, a ci odpadają w inny sposób.
- Równorzędne drużyny, rozdzielona grupa treningowa. Drużyny meczowe równorzędne, ale raz w tygodniu jeden blok, w którym górna połowa obu drużyn trenuje razem, a dolna też. Wymaga najwięcej organizacji i przy 26 dzieciach zwykle daje najlepszy wynik: każdy wygrywa mecze, nikt nie trenuje systematycznie za łatwo.
Jest jeden test, który robisz przed zgłoszeniem drużyn, i kosztuje pięć minut. Napisz przy każdej drużynie, gdzie spodziewasz się, że skończy. Jeśli przy którejś nie potrafisz wskazać dwóch przeciwników, których może pokonać, to albo podział, albo klasa jest do poprawki — drużyna, która przegrywa systematycznie, potem traci członków. Odwrotnie działa to tak samo: drużyna, którą widzisz jako wygrywającą praktycznie każdy mecz, gra klasę za nisko i w styczniu się nudzi.
Nie zamrażaj też podziału na dwanaście miesięcy. Od razu zapowiedz, że przerwa zimowa jest momentem korekty, i naprawdę z tego momentu skorzystaj: dwóch albo trzech zawodników, którzy przechodzą wyżej, utrzymuje linię przy życiu. Jak uzasadnić taki krok zamiast podejmować go na wyczucie, opisuje tekst o tym, jak uzasadnić rekomendację przejścia wyżej.
Rocznik za chudy i rocznik za gruby
Ma je prawie każdy klub: rocznik z siedmiorgiem dzieci i rocznik z trzynaściorgiem. To dwa różne problemy.
Siedmioro dzieci. Siedmioro to za mało na sezon gry sześć na sześć — jedna kontuzja i nie masz drużyny. Masz trzy wyjścia. Połącz z sąsiednią kategorią, jeśli twój związek na to pozwala (to różni się w zależności od związku i klasy, więc sprawdź, zanim obiecasz). Zgłoś drużynę do mniejszej formy gry, jeśli twoje rozgrywki ją oferują: cztery na cztery jest dla takiej grupy często bardziej rozwijające niż sześć na sześć z dwojgiem gości. Albo umów się z sąsiednią drużyną, że dwoje zawodników systematycznie z nimi trenuje i może wchodzić do gry — na piśmie, z nazwiskami, i doczepiane do konkretnego wieczoru meczowego jako zawodnik dograny z innej drużyny.
Trzynaścioro dzieci. Trzynaścioro w jednej drużynie to problem czasu gry, który wróci do ciebie w październiku. Dwie drużyny po sześcioro albo siedmioro nie są alternatywą. Praktyczne rozwiązanie to zostawić dziewięcioro w swoim roczniku, a czworo przesunąć według poziomu do kategorii wyżej albo niżej. Uważaj na kierunek: w górę dlatego, że dziecko jest do tego gotowe grą; w dół tylko wtedy, gdy dziecko i rodzice sami za tym stoją. Przesunięcie dziecka kategorię niżej bez rozmowy czyta się jak degradacja, choćby było najrozsądniejsze.
Przyjaźnie i dojazdy: dwa czynniki, których nie wolno zbyć machnięciem ręki
Trenerzy nazywają to „miękką stroną” i traktują jako pozycję domykającą. U jedenasto- do piętnastolatków to nie jest pozycja domykająca: kto nie ma w drużynie ani jednej znajomej osoby, odpada szybciej — najpierw z treningów, potem całkiem. Nie musisz temu ulegać, musisz to tylko uwzględnić — a da się to zrobić jednym pytaniem.
Poproś każde dziecko przed podziałem o dwa nazwiska osób, z którymi chętnie gra, i obiecaj spełnić jedno. To cała procedura. Dwa nazwiska dają ci pole manewru, jedna obietnica jest wykonalna, a przez to, że formułujesz to z góry, nikt nie jest potem zdziwiony. Nigdy nie pytaj, z kim dziecko grać nie chce; z tego powstaje lista, której nie wolno ci użyć, a którą i tak musisz gdzieś trzymać.
Dojazdy to drugi czynnik. Drużyna młodzieżowa, która w sobotę gra na wyjeździe, potrzebuje zwykle dwóch albo trzech samochodów na mecz. Jeśli przypadkiem wsadzisz wszystkie dzieci bez rodzica z autem do jednej drużyny, to stworzyłeś problem, który nie ma nic wspólnego z siatkówką — a trener rozwiązuje go w każdą sobotę. Policz więc przy każdej wersji roboczej, ilu rodziców może wozić, zanim ją zatwierdzisz, i ustaw potem dojazdy w grafiku dojazdów, a nie w grupie na czacie. W tej samej rundzie zapytaj też o stałe kolizje z wieczorem treningowym: dziecko, które we wtorek ma lekcje muzyki, nie należy do wtorkowej drużyny.
Oś czasu: kiedy co staje się nieodwracalne
Licz wstecz od pierwszego meczu ligowego zamiast w miesiącach — wtedy działa w każdym kalendarzu związkowym.
- Tydzień -12: liczenie. Dzieci, trenerzy, godziny hali. Z tego wychodzi liczba drużyn. Nic więcej.
- Tydzień -10: zgłoszenie do związku. Termin graniczny różni się w zależności od związku, więc go sprawdź; dotyczy liczby drużyn i klasy, nie nazwisk. Od tego momentu liczba jest zamknięta.
- Tydzień -8: wersja robocza podziału. Na papierze, wewnętrznie, z zebranymi już odpowiedziami o przyjaźnie i dojazdy. Pracujesz w Koach — robisz to w części klubowej: podział na drużyny na nowy sezon pozostaje wersją roboczą, dopóki go nie zatwierdzisz.
- Tydzień -6: sprawdzenie. Runda po wszystkich trenerach, jedna poprawka, potem zamknięte. Dwie rundy prowadzą do przecieków.
- Tydzień -4: ogłoszenie. Wszyscy w tym samym momencie, zawodnicy i rodzice jednocześnie — najlepiej jednym mailem do wszystkich członków klubu, żeby nikt nie dowiedział się od kolegi z drużyny.
- Tydzień -2: pierwszy trening w nowym składzie. Jest jeszcze czas, żeby naprawić to, co naprawdę nie działa.
- Przerwa zimowa: moment korekty, który zapowiedziałeś w tygodniu -4.
Co na tym etapie często umyka: dane o frekwencji z poprzedniego sezonu są tu bardzo użyteczne. Kto w Koach odhaczał przy każdym treningu, kto był obecny, ten w tygodniu -12 widzi, które dzieci systematycznie nie przychodziły — dla podziału istotniejsze niż najładniejszy atak na dniu naboru.
Kto decyduje i kto oddzwania
Ustal to, zanim zaczniesz, bo to pytanie pada dopiero wtedy, gdy już się sypie. Działający podział: trenerzy doradzają, komisja sportowa decyduje, zarząd pilnuje warunków brzegowych (godziny hali, wolontariusze, składki). Wskaż przy tym z góry jedną osobę, która przecina spór, gdy dwóch trenerów chce tego samego zawodnika — z imienia i nazwiska, nie jako funkcję.
Równie ważne: umówcie się, kto oddzwania w razie sprzeciwu, i zadbaj, żeby to nie był trener. Jedna osoba kontaktowa, jedna wersja, a wszyscy pozostali odsyłają do tej samej osoby.
Wiadomość do rodziców, słowo po słowie
Sam podział rzadko jest problemem; sposób, w jaki ląduje — owszem. Wyślij jedną wiadomość, do wszystkich naraz, z uzasadnieniem w środku. Mniej więcej tak:
„Drodzy zawodnicy i rodzice, przesyłamy podział na drużyny na nadchodzący sezon. Mamy 26 zawodników i trzech trenerów, więc gramy trzema drużynami po 9, 9 i 8 osób.
Dzieliliśmy w tej kolejności. Najpierw zadbaliśmy o to, żeby każda drużyna była kompletna i dało się z nią trenować. Potem rozłożyliśmy poziom między drużynami tak, żeby każda mogła wygrywać mecze. Potem spełniliśmy jak najwięcej próśb o wspólną grę: każdy podał dwa nazwiska i każdy dostał jedno. Na końcu spojrzeliśmy na dojazdy i wieczory treningowe.
Podział obowiązuje na pierwszą połowę sezonu. W przerwie zimowej patrzymy jeszcze raz, a zawodnicy, którzy będą do tego gotowi, mogą przejść wyżej. Pytania albo zastrzeżenia chętnie usłyszymy do [data] pod [imię, nazwisko i numer telefonu] — nie przez trenerów, żeby mogli skupić się na pierwszych treningach.”
Trzy pytania padną na pewno, więc przygotuj odpowiedź. „Dlaczego moja córka nie jest w drużynie 1?” — podaj jeden argument o tym, czego potrzebowała drużyna, i jeden o tym, czego ona nauczy się przez najbliższe pół roku, i nigdy nie porównuj jej z innym dzieckiem. „Czy w przerwie zimowej może jeszcze przejść wyżej?” — tak, i powiedz od razu, na co wtedy patrzysz. „Dlaczego nie jest z koleżanką?” — nazwij, które z jej dwóch nazwisk zostało spełnione; właśnie po to prosiłeś o dwa. Jak prowadzić takie rozmowy dalej, opisuje tekst o rodzicach przy linii bocznej.
Kluczowa myśl: policz najpierw trenerów, potem godziny hali, potem dzieci — w tej kolejności. Podział, który na papierze wygląda najładniej, jest nic niewart, jeśli w listopadzie nie ma już trenera dla drużyny 3. I zawsze zapowiadaj od razu moment korekty: podział do przerwy zimowej budzi o połowę mniej sprzeciwu niż podział na cały rok.
Częste pytania
Ilu zawodników wstawia się do drużyny młodzieżowej?
W praktyce najlepiej działa od ośmiu do jedenastu, przy czym dziewięcioro albo dziesięcioro jest najwygodniejsze. Poniżej ośmiu każdy mecz sypie się przy dwóch nieobecnościach; powyżej jedenastu nie rozdzielisz już sprawiedliwie czasu gry. Ilu zawodników wolno zgłosić do jednego meczu, różni się w zależności od związku, więc sprawdź to w regulaminie swoich rozgrywek.
Drużyny młodzieżowe dzieli się według wieku czy według poziomu?
Mniej więcej do dwunastego roku życia według wieku, z drużynami równorzędnymi wobec siebie; od jakichś trzynastu lat poziom może być wiodący. U małych dzieci potrzeba treningowa różni się minimalnie, a różnica społeczna ogromnie, i od mniej więcej trzynastu lat ta proporcja się odwraca.
Czy jedna mocna drużyna jest lepsza niż dwie równorzędne?
To zależy od tego, co zrobisz z dolną częścią. Piramida daje górze dobrego przeciwnika, ale z drużyny 2 robi kategorię resztkową. Drużyny równorzędne z jednym rozdzielonym blokiem treningowym w tygodniu zwykle łączą najlepsze z obu rozwiązań, o ile masz na to organizację.
Co zrobić z rocznikiem, w którym jest tylko siedmioro dzieci?
Połącz z sąsiednią kategorią wiekową, jeśli twój związek na to pozwala, zgłoś drużynę do mniejszej formy gry, jeśli taka istnieje, albo umów się z sąsiednią drużyną, że dwoje zawodników systematycznie z nimi trenuje i może wchodzić do gry. To ostatnie spisz z nazwiskami, inaczej wyparuje w październiku.
Czy przy podziale na drużyny trzeba brać pod uwagę przyjaźnie?
Tak, ale w wyznaczonych granicach. Poproś każde dziecko o dwa nazwiska osób, z którymi chętnie gra, i obiecaj spełnić jedno. Wtedy strona społeczna waży, ale nie decyduje o podziale, a nikt nie jest potem zaskoczony.
Kiedy podział na drużyny ma być gotowy?
Licz wstecz od pierwszego meczu ligowego: około tygodnia -12 liczysz, około tygodnia -8 leży wersja robocza, a w tygodniu -4 ogłaszasz. Termin zgłoszeń w twoim związku wypada zwykle gdzieś pomiędzy i różni się w zależności od kraju, więc sprawdź go raz i pracuj pod niego.


