Jak trenować podejmowanie decyzji w siatkówce
Na treningu trafia każdą piłkę jak należy: rozbieg się zgadza, ręka jest dobrze ustawiona, trener kiwa głową. W meczu ten sam zawodnik po raz trzeci wali prosto w blok, a potem mówi, że tego nie widział. To nie jest problem techniczny. Trening podejmowania decyzji w siatkówce oznacza, że nie robisz kolejnego ćwiczenia na atak, tylko budujesz ćwiczenia, w których zawodnik musi sam wybrać — a wybierania uczy się inaczej niż uderzania.
Podejmowanie decyzji w siatkówce: dlaczego technicznie dobrzy zawodnicy źle wybierają
Wybór na boisku składa się z trzech kroków, które następują po sobie tak szybko, że wyglądają jak jeden. Patrzenie: gdzie jest twój wzrok w chwili, w której to się liczy. Rozpoznanie: co znaczy to, co widzisz. Decyzja: co z tym robisz. W większości form treningowych pomijamy wszystkie trzy, bo odpowiedź została podana z góry.
To jest sedno. W rzędzie atakujących, którzy po kolei uderzają podrzuconą piłkę, nie ma czego wybierać: jest jedna piłka, jeden kierunek i żadnego bloku. Zawodnik ćwiczy wykonanie. W meczu dostaje wystawę, która leży trochę inaczej, blok, który zamyka się do połowy, i obrońcę, który wcześnie odchodzi — i wtedy musi zrobić coś, czego nigdy nie ćwiczył, czyli zdecydować, wisząc już w powietrzu.
To, jak bardzo ćwiczenie przypomina mecz, zależy od kilku pokręteł, które możesz przestawiać w każdym ćwiczeniu; opisuje je tekst ćwiczenia jak w meczu. Ten tekst dotyczy jednego z tych pokręteł, wyboru, i tego, co jako trener musisz wokół niego zrobić: inaczej prowadzić i inaczej liczyć. Pojęcia taktyczne, których przy tym potrzebujesz — kto gdzie stoi, co robi system — wyjaśnia tekst podstawy taktyki siatkówki.
Ważne, żeby wiedzieć to na początku: zawodnik, który źle wybiera, rzadko wybiera głupio. Wybiera na podstawie starej informacji (w zeszłym tygodniu po linii wchodziło), z przyzwyczajenia (to mój atak) albo dlatego, że nigdy się nie nauczył, gdzie patrzeć. Wszystkie trzy da się zmienić, i żadna z nich nie zmieni się od głośniejszego krzyku.
Wymuszanie wyboru: formy gry z jednym ograniczeniem
Najtańszy sposób, żeby w ćwiczeniu pojawił się wybór, to dodać jedno ograniczenie, które sprawia, że najłatwiejsza opcja staje się droga. Nie dwa, nie pięć: jedno. Dwa ograniczenia naraz szybko czynią ćwiczenie niegrywalnym, a wtedy uwaga idzie na zasady zamiast na piłkę.
- Rozgrywający, który może też sam skończyć. Jeden blokujący po drugiej stronie, który przy każdej piłce wybiera: zostać na środku albo przesunąć się za atakującym ze skrzydła. Jeśli zostaje, rozgrywający wystawia na skrzydło; jeśli się przesuwa, rozgrywający sam przebija drugą piłkę na drugą stronę. Ćwiczeniem nie jest kiwka, tylko moment, w którym rozgrywający widzi lukę. Gotowa forma to ćwiczenie decyzyjne: kiwka rozgrywającego. Jak osobno trenować wybór wystawy rozgrywającego, opisuje tekst ćwiczenia dla rozgrywającego.
- Krótko albo głęboko, bez zapowiedzi. Trener gra na zmianę krótką kiwkę i głęboką piłkę, w kolejności, której przyjmujący nie zna. Zgadywanie nic nie daje: przyjmujący musi odczytać głębokość z ręki podającego, a nie z toru lotu piłki, i to jest dokładnie ta decyzja, która w meczu zawodzi. Zobacz przyjęcie krótkie-długie.
- Blok, który nie widzi nadlatującej wystawy. Piłka przychodzi zza pleców blokującego, więc tor piłki odpada jako informacja. Musi wybierać na podstawie rozbiegu atakującego i ma na to mało czasu — zobacz blok czytany / blok w ciemno. Kiedy w ogóle czytać piłkę, a kiedy skakać razem z atakującym, to osobny temat: blok czytający czy commit.
- Wolna piłka w nieoczekiwanym momencie. Po zakończonej akcji trener bez zapowiedzi rzuca łatwą piłkę na jedną stronę. Drużyna musi wybrać: od razu kończyć czy najpierw budować atak. Obie opcje są dozwolone, ale wybór musi paść na głos. Czym jest wolna piłka i dlaczego tak często idzie źle, opisuje tekst piłka wolna i downball.
Jedna zasada decyduje, czy ograniczenie działa, czy jest ignorowane: musi być w punktacji. Dopóki piłka, która przypadkiem wpadnie w boisko, daje tyle samo co piłka zagrana w wolną przestrzeń, wszyscy dalej zgadują. Niech wybrane rozwiązanie liczy się podwójnie albo niech łatwe rozwiązanie nic nie daje, a szybko zobaczysz, jak wzrok idzie w górę.
Pytania zamiast podpowiedzi
Trener, który wykrzykuje, co ma się stać, patrzy i decyduje za zawodnika. Ta akcja pójdzie lepiej, a nic się nie zmieni. Pytania robią coś odwrotnego: zmuszają zawodnika, żeby przypomniał sobie, co widział, a to jedyny sposób, żeby następnym razem zobaczył to sam.
Wystarczą trzy pytania i działają w tej kolejności:
- „Co widziałeś?” Nie: co zrobiłeś źle. Chcesz wiedzieć, czy w ogóle patrzył i na co.
- „Jaka była alternatywa?” To pokazuje, czy miał wybór, czy tylko przyzwyczajenie.
- „Kiedy to wiedziałeś?” To pytanie jest najostrzejsze. Zawodnik, który wie coś dopiero w trakcie skoku, jest spóźniony; jeśli wszystko idzie dobrze, jego odpowiedź w ciągu kilku tygodni przesuwa się wcześniej.
W praktyce: pytaj po akcji, nie w jej trakcie. Zapytaj jednego zawodnika, a reszta niech słucha — zadanie dwunastu osobom tego samego pytania zabierze ci cały trening. Potem daj kilka sekund ciszy; kto sam podaje odpowiedź, zanim zawodnik cokolwiek powie, nie zadał pytania.
Cięższym narzędziem jest stop-klatka: gwiżdżesz w środku akcji, wszyscy zostają tam, gdzie stoją, a ty pytasz obrońcę na pozycji 5, co w tej chwili widzi. To mocny obraz, bo to prawdziwa sytuacja, a nie rysunek. Rób to najwyżej dwa razy na trening i trzymaj się poniżej dwudziestu sekund, inaczej zrobi się z tego lekcja w klasie. Co rozgrywający po drugiej stronie zdradza, zanim zagra piłkę, opisuje zresztą tekst czytanie rozgrywającego — to lektura dla twoich blokujących, a nie część tych ćwiczeń. A kolejność „najpierw decyzja, potem ruch” przy piłce, która przychodzi daleko od siatki, opisuje tekst wystawa po słabym przyjęciu.
Licz decyzje, nie tylko błędy
Prawie na każdej hali liczy się to samo: punkty i błędy. To właśnie ten sposób liczenia sprawia, że decyzje stają się niewidoczne, bo dobry wybór, który się nie udał, i zły wybór, który się nie udał, wyglądają w nim identycznie. Rozdziel je więc i licz dwie rzeczy osobno: wybór i wykonanie.
- Dobry wybór, dobrze wykonany. To jest to, czego chcesz, i najłatwiej to zobaczyć.
- Dobry wybór, nieudany. Pochwal wybór i przemilcz wykonanie. Jeśli tego nie zrobisz, następnym razem znów wybierze bezpiecznie.
- Zły wybór, a jednak punkt. Najniebezpieczniejszy z czterech: wygląda na udany i przez to się powtarza. Właśnie ten nazwij, spokojnie i bez odbierania zdobyczy.
- Zły wybór, nieudany. Tu poprawiasz, ale pytaniem z poprzedniej części, a nie oceną.
Liczenie nie musi być skomplikowane. Niech zawodnik, który właśnie zszedł, przez jedną formę gry stawia kreski w dwóch kolumnach — dobry wybór, zły wybór — dla dwóch albo trzech zawodników naraz, z jednym pytaniem, które podajesz wcześniej: czy zagrał w wolne miejsce? Po dziesięciu minutach masz obraz ostrzejszy niż twoja pamięć, a liczący przez ten czas patrzył na grę, a nie na swoje buty.
W dłuższym okresie chcesz mieć ocenę każdego zawodnika, i to właśnie jest to: ocena. W Koach inteligencja gry to jedna z pięciu kategorii, w których oceniasz zawodnika po treningu, obok techniki, otwartości na wskazówki, podejścia do pracy i zaangażowania; ich średnią widzisz jako ocenę treningową na linii przez cały sezon. Aplikacja nie mierzy decyzji — liczba jest twoją oceną — ale kilka tygodni własnych ocen powie ci więcej niż wspomnienie jednego meczu. Jak uczciwie wypełniać taką ocenę, opisuje tekst ocenianie zaangażowania po treningu; jak zbudować taką skalę — arkusz oceny.
Nigdy nie karz dobrego wyboru, który się nie udał. Zawodnik, który raz zostanie rozliczony za odważną piłkę, przez resztę sezonu wybiera bezpieczne rozwiązanie — i wtedy trenujesz dokładnie to, czego próbowałeś go oduczyć. Rozliczaj wybór, a nie wynik.
Według wieku: kiedy dodajesz wybory
Decyzji nie trenujesz dopiero wtedy, gdy technika jest gotowa; wtedy nigdy byś nie zaczął. Wiek decyduje jednak, ile opcji zawodnik udźwignie naraz.
Do około dziesięciu lat: jeden wybór, i to przestrzenny. Lewo albo prawo, krótko albo głęboko, zagrać samemu albo do kolegi. Małe formy gry dwóch na dwóch albo trzech na trzech robią to same, bo zawsze ktoś stoi i zawsze jest luka. Więcej niż jeden wybór na ćwiczenie to w tym wieku szum.
Od około jedenastu do czternastu lat: dwie opcje i blok jako informacja. Tu możesz zacząć od „patrz na ręce, zanim uderzysz” i od form, w których blok przy każdej piłce robi coś innego. Spodziewaj się, że w meczu jeszcze tego nie widać; przez pierwsze miesiące zobaczysz to tylko w ćwiczeniu, w którym jest ograniczenie.
Piętnaście lat i więcej: wzorce. Teraz zawodnik może zapamiętać, co przeciwnik zrobił wcześniej, i na tej podstawie antycypować. To poziom, na którym opłaca się czytanie gry na każdej pozycji: co obrońca może odczytać z atakującego, opisuje tekst czytanie atakującego, a jak podzielić miejsca na boisku — systemy obrony.
W każdym wieku obowiązuje jedno: wbuduj wybór w ćwiczenie, a nie w instrukcję. Zawodnik, który usłyszy od ciebie, gdzie jest luka, jej nie zobaczył. Wybierz więc na następny trening jedną formę, w której jest coś do wybrania — w Koach w kategorii Formy meczowe jest ponad trzydzieści ćwiczeń, z których możesz czerpać — i po treningu oceń inteligencję gry u zawodników, których obserwowałeś. Po mniej więcej sześciu treningach masz serię ocen zamiast wrażenia i wiesz, czy to wybieranie naprawdę rusza.
Częste pytania
Czy umiejętność podejmowania decyzji jest wrodzona, czy da się ją wytrenować?
Są zawodnicy, którzy z natury wcześniej patrzą, ale większość tego, co nazywamy inteligencją gry, to doświadczenie z rozpoznawalnymi sytuacjami. To znaczy, że da się ją trenować, pod warunkiem że zawodnik wystarczająco często trafia na takie sytuacje i sam może decydować. Cały sezon ćwiczeń ze stałą odpowiedzią nie da inteligencji gry, niezależnie od tego, ile razy je powtórzysz.
Jak trenować decyzje z początkującymi, żeby nie zrobił się chaos?
Trzymaj liczbę opcji na poziomie jednej, a liczbę zawodników nisko. Dwóch na dwóch na małym boisku z pytaniem „gdzie go nie ma?” wystarczy początkującym, a piłka wraca tak często, że w kwadransie jest mnóstwo momentów decyzji. Drugi wybór dodaj dopiero wtedy, gdy pierwszy idzie bez zastanowienia.
Ile wyborów dajesz w jednym ćwiczeniu?
Jedno ograniczenie na ćwiczenie, i zmienia się ono dopiero wtedy, gdy wszystko działa. Dwa ograniczenia naraz sprawiają, że zawodnicy myślą o zasadach zamiast o grze, a ćwiczenie staje się wolne i podatne na błędy. Jeśli chcesz więcej różnorodności, zmieniaj ograniczenie między seriami, zamiast je nakładać.
Jak oceniać podejmowanie decyzji bez statystyk?
Na każdym treningu patrz na dwóch albo trzech zawodników zamiast na dwunastu i w jednej formie gry licz tylko, czy wybór był dobry — niezależnie od wykonania. Potem zapisz swoją ocenę, na przykład jako punkt oceny po treningu, żeby po kilku tygodniach widzieć linię, a nie wspomnienie ostatniego meczu. Jak zbudować taką skalę, opisuje arkusz oceny zawodnika.
Wypróbuj sam w Koach
Mniej administracji, więcej trenowania.
Zacznij z KoachAlbo najpierw sprawdź, co potrafi aplikacja do siatkówki dla trenerów.


